Tidal
26

Nowy Tidal to klon Spotify – będziecie zadowoleni, ja nie jestem przekonany

Tidal przechodził wiele transformacji, w tym jedną największą, gdy porzucona została nazwa WiMP i serwis przybrał ciemne, czarne barwy zamiast kombinacji fioletu z bielą. Później kilkukrotnie interfejs usługi ulegał zmianom - i w aplikacji mobilnej, i na desktopie. Teraz nadszedł czas na kolejną aktualizację, którą przyjmuję z mniejszym optymizmem, ponieważ Spotify już mam i drugiego nie chcę.

Nie wiemy dokładnie, jak miewa się Tidal. Usługa zdobyła uznanie słuchaczy oczekujących najwyższej jakości, a w Polsce spopularyzowały ją takie akcje jak ta z operatorem Play, który bez dodatkowych opłat uruchamiał subskrypcję swoim abonentom. W międzyczasie, za oceanem wytykano Tidalowi kłamstwa na temat liczby aktywnych/zarejestrowanych użytkowników, a po takich materiałach na wyłączność jakie publikowano wcześniej, nie ma już śladu.Wystarczy spojrzeć w kierunku jednego ze współwłaścicieli Tidala, czyli Jacka White’a, który przygotował nagranie z serii „Spotify Singles” w jednym ze studiów Spotify, jakby zapominając o istnieniu usługi, w której posiada udziały. Natomiast ostatnio, album Beyonce – partnerki Jay-Z szefującego Tidalowi – był określany mianem exclusive’a przez zaledwie dwa dni, zanim trafił do Spotify i Apple Music.

Przez cały ten czas Tidal jest jednak dla mnie jedną z najczęściej używanych usług. Z racji profesji, ale i pasji do muzyki naprzemiennie używam kilku serwisów muzycznych, a także poszerzam swoje kolekcje – cyfrową i fizyczną (CD, winyle, kasety).

Nowy Tidal na komputerach – powinniście być zadowoleni, ja nie do końca

Tidal

Tidal, jakby nie patrzeć, nie ma rynku konkurencji pod względem jakości dźwięku. Ani Spotify, ani Apple Music nie oferują jeszcze nieskompresowanej muzyki z bitratem około 900-1400 kbps, maksymalnie oferując 320 kbps, a Tidal wprowadził przecież – jako pierwszy i jedyny – wydawnictwa w wysokiej rozdzielczości, które w katalogu wyróżniane są określeniem „Master”. Jeśli dysponujecie odpowiednim sprzętem, stacjonarnym lub mobilnym, to wybór może być tylko jeden.

Ale Tidal wyróżniał się też do tej pory własnym interfejsem. Układ menu był kompletnie inny od tego, co znajdziemy u rywali i mi to bardzo odpowiadało. Tidal nie stawiał na playlisty, które są koniem napędowym Spotify. Lewy panel dawał szybki dostęp do konkretnych kategorii, które zachęcały do eksplorowania zawartości serwisu (a przynajmniej tak działało to na mnie). W chwili obecnej, mamy tam tylko dwie pozycje tego typu: strona główna i eksploruj. Poniżej umieszczono skróty do zapisanych przez nas albumów, klipów, playlist i artystów. Pod tym, znaczącą większość przestrzeni, przeznaczono już na kompletną listę naszych playlist. Zupełnie tak samo, jak w Spotify.

Odświeżony interfejs aplikacji Tidal ma plusy i minusy

Odświeżony interfejs aplikacji Tidal

Rozumiem, że takie zagranie (słownictwo ze względu na mundial) może pozwolić Tidalowi przyciągnąć nowych użytkowników ze względu na możliwość obcowania ze znajomym interfejsem, ale ja takiego ruchu wcale nie pochwalam i jestem mu przeciwny.

Przywyknę do nowego układu wcześniej czy później, lecz nie cieszy mnie taka zmian, choć dostrzegam też pewne plusy redesignu. Należą do nich na pewno nieco bardziej milszy dla oka krój liter i wygładzony interfejs bez jasnych elementów, podziałów w menu. Odnoszę również wrażenie, że desktopowa aplikacja działa nieco sprawniej, jest bardziej responsywna.

Dokąd to zaprowadzi Tidal? Mam nadzieję, że pozwoli serwisowi dalej operować bez przeszkód, bo jak widać konkurencji wcale nie spieszy się z wprowadzeniem ulepszeń. Wiele mówiło się o jakości Hi-Fi w Spotify i Apple Music, ale obydwie firmy nadal zwlekają lub porzuciły ten pomysł.