11

„Nowy telefon każdego miesiąca” – indyjski startup i ich smartfon z Androidem

Czy to program, w którym co miesiąc otrzymamy zupełnie nowy sprzęt? Oczywiście, że nie. O co więc może chodzić, gdy ktoś korzysta z takiego sloganu? O nic innego niż aktualizacje oprogramowania. Creo, bo tak nazywa się startup odpowiedzialny za ten projekt, zapowiada bardzo ciekawą wizję i obietnicę comiesięcznych aktualizacji. Na tle wypominanej fragmentacji takie deklaracje brzmią co najmniej intrygująco.

Mark 1, to główny bohater całego projektu, czyli smartfon mający otrzymywać uaktualnienie regularnie co miesiąc. Nie jest on pierwszym sprzętowym produktem Creo – stworzony wcześniej rywal Chromecasta o nazwie Teewe stał się na tyle popularny, że zespołowi udało się zebrać aż 3 miliony dolarów w celu przygotowania własnego smartfona oraz dedykowanego mu systemu operacyjnego. System ten nosi nazwę Fuel OS i oparty jest naturalnie o Androida. W momencie debiutu Mark 1 ma bazować na Fuel OS opartym o wydanie 5.1.1 Lollipop, co nie wszystkim przypadnie do gustu, bo przecież Google przygotowuje się już do premiery następcy Androida 6 Marshmallow.

Na chwilę obecną nie znamy jednak nawet specyfikacji smartfona, podobnie jak i jego ceny. Creo próbuje nam sprzedać wizję, w której co miesiąc możemy oczekiwać na znaczącą aktualizację, która uczyni nasz telefon nowym. Wiem, że wiele osób dostrzega w tym pewne plusy i z chęcią wzięłoby udział w takim „eksperymencie” nawet za własne pieniądze. Jest pewna doza prawdopodobieństwa, że Creo podoła i będzie tej uaktualnienia dostarczać na czas. Ale co można rozumieć poprzez uczynienie telefonu nowym „każdego miesiąca”.

Chociaż bardzo chciałbym uwierzyć w to, że indyjski zespół będzie w stanie wywiązać się z obietnic, to mam pewne obawy co do tego, jak będzie wyglądała rzeczywistość. Podobnie brzmiącą praktyką chwalą się niektórzy producenci, jak chociażby Xiaomi, które niezależnie od przygotowywanych przez Google poprawek i nowości, samo regularnie dostarcza uaktualnienia na własne urządzenia. Creo może przyjąć zbliżony do opisywanego model, lecz stanie przed ogromnym wyzwaniem. Z łatwością można przecież usprawniać własną nakładkę czy poprawiać własne rozwiązania oraz usługi dostępne na smartfonie – czy będzie to jednak spełnienie deklaracji?

I tak i nie. To czysty Android nie otrzymuje tak często ze strony Google dużych aktualizacji, a Creo najwyraźniej nie planuje nawet wyrównać dostępnej na smartfonie wersji Androida z tą udostępnianą przez Google, bo w grę bedą wchodzić tak zwane „backporty” funkcji z nowych wydań Androida. Pomimo całej sympatii do ambitnych projektów, nie jestem w stanie uwierzyć, że programiści Creo będą w stanie przenieść z pełnym powodzeniem, na przykład, funkcję „drzemki” („doze”) do wcześniejszej wersji systemu.

Idea zakłada przygotowanie świetnie współgrającego ze sobą sprzętu i oprogramowania, a regularne i częste aktualizacje mają uczynić projekt wyjątkowym nawet na tle programu Nexus od Google. Jestem ciekaw, czy bylibyście zainteresowani takim projektem, gdyby pojawiła się szansa zamówienia go do Polski. Jaki limit kwotowy ustalacie?