Segway ma już 12 lat. W tym czasie zdążył zawładnąć naszymi myślami o mieście przyszłości, w którym ludzie zrezygnowaliby z samochodów i wszyscy, „ekologiczie” i na stojąco, poruszaliby się dwukołowymi pojazdami. Nic podobnego. Ludzie jak stali w korkach, tak stoją i choć Segway nie wypłynął na rynek masowy, to zasiedlił wcale niemałą niszę. A wczoraj […]

Segway ma już 12 lat. W tym czasie zdążył zawładnąć naszymi myślami o mieście przyszłości, w którym ludzie zrezygnowaliby z samochodów i wszyscy, „ekologiczie” i na stojąco, poruszaliby się dwukołowymi pojazdami. Nic podobnego. Ludzie jak stali w korkach, tak stoją i choć Segway nie wypłynął na rynek masowy, to zasiedlił wcale niemałą niszę. A wczoraj pokazał swój nowy projekt – z dodatkowym kołem.

Początkowo Segway miał się nazwać Ginger, a jego głównym efektem „wow” była niesamowita zdolność zachowania  równowagi. Dziś jednak Segway’e widuje się najczęściej na lotniskach. Ja, udając się wczoraj z Okęcia na Infoshare do Gdańska widziałem dwa takie modele. Twórcy tego dwuśladu chwalą się, że obecnie z ich usług korzysta 1500 posterunków policji i innych instytucji. I właśnie do nich skierowane jest ich najnowsze dziecko, bo nie ma już najmniejszych wątpliwości, że pomysł szerszej popularności nie zdobędzie…

Nazywa się SE-3 Patroller i jest odpowiedzią na konkurencję ze strony T3 Motion – firmy, która także tworzy trójkołowce i zaczyna podgryzać Amerykanom rynek. Oryginalny Segway pobierał dość dużo energii dla zachowania pionowej pozycji, tu za to baterie mają nam starczyć na dłużej. Wpłynąć na to może także system, który automatycznie wyłączy silniki, kiedy pozna, że pasażer wolał zrobić należyty użytek ze swoich nóg.

Pisząc we wcześniejszym zdaniu „nam”, nagiąłem nieco sytuację, gdyż ciężko jest mi wyobrazić sobie, aby któryś z czytelników Antyweb, wysupłał z portfela 12 tys. dolarów na zakup takiego cacka – jeśli koniecznie chcemy dać wyraz swojej awersji do silników benzynowych, albo dieseli, to już chyba lepiej zainwestować w hybrydę typu Toyoty Priusa. Bo za taką sumę twórcy Segway’a mogli już dołożyć czwarte koło :)

Debiutująca konstrukcja wygląda zdecydowanie pewniej od swojej starszej siostry. Dzięki temu policjanci patrolujący SE-3 ulice, zamiast uśmiechów politowania, mogą budzić większy respekt… a na pewno zainteresowanie.

Historia Segway’a przypomina nam jak bardzo branżowe przewidywania mogą różnić się od rzeczywistości, jak w końcu przejeżdża walcem do innowacjach . Podobna historia dzieje się zresztą teraz na naszych oczach w przypadku Google Glass, które już, już miały zrewolucjonizować nasze życie, a w rzeczywistość najlepiej sprawują się u policjantów czy lekarzy. Choć trzeba przyznać, że wizja przyszłości, w której jeździlibyśmy Segway’em i mieli Google Glass na nosie wydaje się dość kusząca…

Foto