49

Nowy polski startup – tylko do czego on jest?

Dostaję bardzo dużo informacji o nowych polskich startupach. Nadal cieszy mnie przegadanie każdej takiej informacji ale też nadal widzę wśród startupowców te same błędy. Nie chcę się wymądrzać ale te kilka rzeczy muszę z siebie wyrzucić. Tworzymy coraz lepsze serwisy i usługi w sieci ale chyba nadal bardzie zwycięża w nas taki inżynier/programista niż marketingowiec. […]

Dostaję bardzo dużo informacji o nowych polskich startupach. Nadal cieszy mnie przegadanie każdej takiej informacji ale też nadal widzę wśród startupowców te same błędy. Nie chcę się wymądrzać ale te kilka rzeczy muszę z siebie wyrzucić.

Tworzymy coraz lepsze serwisy i usługi w sieci ale chyba nadal bardzie zwycięża w nas taki inżynier/programista niż marketingowiec. O co mi chodzi pokażę na przykładzie

Dostaję informacje o nowy polskim serwisie, zamiast czytać o czym on jest wchodzę na stronę (w 99% wolę sam ocenić i wyciągnąć własne wnioski niż zagłębiać się w lekturę załączników). Na stronie w przypadku przykładowego genity.pl widzę coś co przypomina serwis newsowy z podziałem na kategorie, pod kategorie i z listą newsów w środkowej części strony. Wykonania nie będę komentował choć chyba też stronę tę robił bardziej programista niż grafik.

Nie widzę w tym serwisie nic co by mnie zainteresowało, o czym mógłbym napisać i wychodzę. I tak w 80% przypadków wygląda zapoznanie się z nowym projektem jaki dostaję do opisania. Na więcej niestety nie mam czasu także w moim przypadku strona główna jest naprawdę najważniejsza. Musi być atrakcyjna ale przede wszystkim zrozumiała i jasno komunikująca o co chodzi.

Przeciętny internauta który jakimś cudem trafi na stronę naszego startup ma dla nas kilka sekund i albo zainteresujemy go i pokażemy mu w prostu sposób o co chodzi i co robimy ale się z nami pożegna.

Wracając do przykładu genity.pl. Okazuje się, że ten serwis newsowy to jest platforma blogowa. OoO? Na stronie głównej nie ma o tym słowa, nie ma tez słowa blog, blogerzy, załóż bloga. Jest za to link do artykułu w którym można dowiedzieć się czym jest genity.pl. Naprawdę?

Wyobraźmy sobie podobną sytuację w prawdziwym życiu. Na wystawie sklepowej widzimy książki i gazety, wchodzimy więc myśląc że jest to księgarnia. W środku natomiast dowiadujemy się, że to zakład poligraficzny i punkt ksero w jednym… W tradycyjnym handlu i biznesie nikt nie popełnia takich błędów.

Nie chcę się pastwić nad genity.pl bo może pod spodem jest naprawdę fajnie przygotowana usługa bloga. Niestety podejrzewam, że niewiele osób ją odnajdzie i nie wszystkim starczy zapału aby przeczytać o co w ogóle chodzi.

Warto więc na tą warstwą komunikacyjną popracować bo naprawdę może ona zniweczyć cały trud włożony w resztę projektu. Jak to przetestować? Najprostszym testem korytarzowym, pytając na przykład znajomego czy po obejrzeniu strony wie o co chodzi i może powiedzieć co zrozumiał jeśli chodzi o informacje z głównej.