exoplanet
86

Nowy model NASA usprawnia proces poszukiwania pozaziemskiego życia

NASA chwali się nowymi badaniami, które pomagają w lepszym zrozumieniu egzoplanet będących kandydatami na miejsca umożliwiające występowanie życia. Naukowcy korzystają z modelu, który w bardziej realistyczny sposób symuluje warunki atmosferyczne. Yuka Fujii z NASA tłumaczy, że pozwala to brać pod uwagę nowy proces, który wpływa na przyjazność pozasłonecznej planety dla życia. Dzięki temu będzie można skupić się na badaniu mniejszej liczby planet, będących najciekawszymi kandydatami. Jak donosi serwis urania.edu.pl:

Poprzednie modele atmosfer planetarnych przewidywały panujące w nich warunki jedynie w jednym wymiarze – w pionie. Nowy model bada je w trzech wymiarach, co pozwala m. in. na symulowanie cyrkulacji mas gazu w atmosferze i jej innych charakterystycznych cech. Jednowymiarowe modele się do tego nie nadają. Chodzi przede wszystkim o obieg wody – składnika uważanego za niezbędny dla ewentualnego życia na planetach. Uważa się, że jeśli temperatury panujące na planecie pozwalają na obecność wody w stanie ciekłym w odpowiednio długim okresie (miliardy lat), to z dość znacznym prawdopodobieństwem może się tam rozwinąć życie. Źródło.

Wilgotny efekt cieplarniany

Reasumując, woda jest ważna, ale nie może być zbyt zimno, bo wtedy oceany zamarzną. Poza tym nie może być zbyt gorąco, bo wtedy dojdzie do zjawiska, w którym oceany zaczną parować do stratosfery. Następnie para wodna będzie rozbijana przez ultrafiolet na wodór i tlen, przez co atomy wodoru będą mogły uciekać do przestrzeni kosmicznej. Taki proces utraty oceanów jest określany jako „moist greenhouse”, czyli wilgotny efekt cieplarniany.

Poprzednie modele przewidywały, że w dłuższym terminie temperatury na planecie powinny być większe niż 66 stopni Celsjusza, jeżeli miejsce miało mieć takie uciekanie pary wodnej do stratosfery, które doprowadzi do wilgotnego efektu cieplarnianego. Przede wszystkim skupiano się na temperaturach… Jednak dzięki nowemu modelowi symulacji wiadomo coś więcej. W przypadku planet, które znajdują się bardzo blisko swoich gwiazd, może dojść do sytuacji jaką jest obrót synchroniczny. Wtedy wygląda to tak jak w przypadku Ziemi i Księżyca, tzn. Księżyc jest zawsze zwrócony tą samą stroną do Ziemi. Z kolei w przypadku egzoplanety i jej gwiazdy (najczęściej w przypadku czerwonych karłów), mamy sytuację, w której zawsze ta sama strona planety jest zwrócona w stronę gwiazdy.

Na dziennej stronie formują się wówczas grube chmury działające niczym parasol chroniący planetę przed dużą ilością światła i ciepła. Chmury te mogą też jednak dodatkowo schładzać planetę i zapobiegać nadmiernemu parowaniu wody, choć pewna ilość docierającego od gwiazdy promieniowania w bliskiej podczerwieni może wciąż podgrzać planetę wystarczająco, by pojawił się na niej wilgotny efekt cieplarniany. Źródło.

Ciekawa egzoplaneta

Jest to ciekawe z tego względu, że nowy model sugeruje scenariusz, w którym egzoplanety znajdujące się bardzo blisko swoich czerwonych karłów mogą posiadać nienajgorsze warunki dla życia. Dla mnie dochodzi jeszcze kwestia samych wyobrażeń o światach, na których po jednej stronie jest zawsze noc, a po drugiej zawsze dzień. Dodatkowo jest tam wspomniany wcześniej „płaszcz ochronny” z chmur – takie miejsce musi być naprawdę ciekawe.

Źródło 1, 2