shelby gt500
11

Supra przy nim to mało. Taki jest nowy Ford Shelby GT500

Jesteśmy świeżo po premierze Toyoty Supry, ale wydaje mi się, że Japończycy szczególnie nie zachwycili wyczekującej publiczności. Mimo wszystko to kontynuator kultowej serii. Co innego zrobił Ford, pokazując Mustanga Shelby GT500. Cóż to jest za maszyna!

Najmocniejszy w historii

Trzeba przyznać, że już sama nazwa zobowiązuje. Pierwszy model Shelby GT500 zadebiutował w 1967 roku i błyskawicznie stał się legendą, zresztą jak wszystkie pierwsze Fordy Mustangi. Oferował on widlastą ósemkę o pojemności 7 litrów i mocy ograniczonej do 330 koni mechanicznych, co pozwalało mu rozpędzać się do 100 kilometrów na godzinę w zaledwie 6,7 sekundy. Do tego wszystkiego zamontowana jednostka dysponowała ogromnym momentem obrotowym na poziomie 570 Nm. Zresztą tego modelu nie trzeba raczej szczególnie nikomu przedstawiać.

Teraz Amerykanie postanowili podnieść sobie poprzeczkę. Zadanie było o tyle utrudnione, że całe wydarzenie pokrywało się z premierą nowej Toyoty GR Supry, która chyba nawet cieszyła się większą popularnością wśród społeczności. Owszem, to znakomity samochód sportowy, ale akurat po Japończykach oczekiwało się czegoś innego. Cóż, może po pierwszych jazdach testowych udowodni, że jest godnym następcą dla kultowej poprzedniczki. Moim zdaniem akurat Shelby GT500 to bardziej bezkompromisowa maszyna, aczkolwiek to nadal pony car, ale ma to swój niekwestionowany urok.

Zacznijmy od samego zastosowanego silnika. Użyta tu V8 o pojemności 5,2 litra dysponuje wzmocnionym aluminiowym blokiem względem GT350, aby poradzić sobie ze znacznie wyższym ciśnieniem generowanym przez kompresor o pojemności aż 2,65 litra! To przekłada się na moc ponad 700 KM (mówi się nawet o zbliżeniu się do poziomu 750), a moment obrotowy sięga tu zabójczych 1000 Nm. W taki sposób tylnonapędowy, nielekki Shelby GT500 potrzebuje 3,5 sekundy, żeby rozpędzić się do 100 kilometrów na godzinę. Na pokonanie jednej czwartej mili ma potrzebować niecałych 11 sekund.

Shelby GT500 bez kompromisów

Napęd przekazuje siedmiobiegowa dwusprzęgłowa przekładnia za pośrednictwem wału z włókna węglowego, a zmiany kolejnych przełożeń zajmują mniej niż 100 milisekund. Tak potężne podzespoły wymagały również innych poważnych modernizacji. Przeprojektowano zawieszenie, a w standardzie pojawią się sześciotłoczkowe zaciski z tarczami 420 mm. Jednocześnie przygotowane zostaną dwa pakiety: pierwszy z rozpórką i spoilerem, a drugi ze skrzydłem z aut klasy GT4, felgi z włókna węglowego oraz brak tylnej kanapy.

Model ten pokazuje, że nadal jest miejsce na bezkompromisowe samochody z potężnymi silnikami o monstrualnych parametrach. Oczywiście trudno go zestawiać z dużo lżejszymi samochodami, ale pojazdy o porównywalnej mocy nie są przesadnie lżejsze i jestem bardzo ciekaw, który spośród będzie najlepiej wypadać na torze. Trzeba przyznać, że Mustangi mają swój klimat i jednak nie każdemu przypadnie on do gustu. Mimo wszystko słowa uznania dla inżynierów i samego Forda. Firma ogranicza ofertę swoich pojazdów, skupiając się na SUV-ach, ale mimo to dalej rozwija ofertę swojego kultowego pony cara. Jestem ciekaw, czy Shelby GT500 pojawi się w Europie oficjalnie, przynajmniej w limitowanej edycji.

Pierwsze egzemplarze będą trafiać do klientów na jesień tego roku.

źródło: The Forbes