18

Nowe wersje Firefoksa będą ukazywać się jeszcze częściej. Wojna na numerki?

Nie tak dawno Mozilla podjęła decyzję o znacznym skróceniu cyklu wydawniczego Firefoksa. Nowe wersje od tamtej pory ukazują się co 6 tygodni i są podzielone na cztery kanały dystrybucji: nightly, aurora, beta i stable. Teraz na grupie dyskysyjnej dla deweloperów fundacji pojawił się pomysł przejścia na 5-tygodniowy cykl wydawniczy. Co Mozilla chce w ten sposób […]

Nie tak dawno Mozilla podjęła decyzję o znacznym skróceniu cyklu wydawniczego Firefoksa. Nowe wersje od tamtej pory ukazują się co 6 tygodni i są podzielone na cztery kanały dystrybucji: nightly, aurora, beta i stable. Teraz na grupie dyskysyjnej dla deweloperów fundacji pojawił się pomysł przejścia na 5-tygodniowy cykl wydawniczy. Co Mozilla chce w ten sposób osiągnąć?

Nie ma wątpliwości co do tego, że przeglądarka internetowa Chrome znacząco odświeżyła skostniały rynek tego typu programów. Kiedy już zdawało się, że Firefox będzie sukcesywnie spychał z tronu Internet Explorera (przy minimalnym wkładzie własnym Mozilli, bo przypomnijmy sobie jak często wprowadzano zmiany do linii 3.6.x), pojawił się trzeci gracz, który dał po łapkach jednemu i drugiemu, osiągając pułap 20 proc. w zatrważająco krótkim czasie.

Jedną ze znamiennych cech Chrome’a jest dynamicznie zmieniający się numer wersji, który rośnie równie szybko co popularność przeglądarki. Nie tak dawno ogłaszano premierę „dziewiątki”, a dziś w kanale dev mamy już wydanie oznaczone liczbą 15. Trudno nazwać to zabiegiem marketingowym, bo jakoś nie wierzę, że użytkownicy będą patrzyli na przeglądarki przez pryzmat ich numerków (chyba, że ich za bardzo przeceniam). Jak się jednak okazuje Mozilla szybko podłapała ten pomysł, bo niedługo po przełomowej wersji 4 opublikowała nowy plan wydawniczy, który zakładał znaczące przyśpieszenie udostępniania nowych wydań. W zasadzie dało się to jeszcze jakoś wytłumaczyć szybszym wdrażaniem nowych funkcji oraz łataniem dziur, co miało zaowocować tym, ze Firefox zawsze cieszyłby się opinią programu nowoczesnego. Pozytywne wrażenie zrobił też sam plan i wspomniany podział na cztery kanały dystrybucji, który sprawiał wrażenie przemyślanego i dobrze zaplanowanego.

Okazuje się jednak, że nic nie jest na tyle dobre, by nie mogło być lepsze, bo na grupach dyskusyjnych Mozilli toczy się dyskusja na temat kolejnych zmian w planie wydawniczym. Otóż pojawiła się tam propozycja zmniejszenia okresu, po którym dana kompilacja by przechodziła z niższego kanału do wyższego – miałby on wynosić 5 tygodni. Co ciekawe Christian Legnitto, release manager Firefoksa, bez ogródek zapewnił, że taka zmiana na pewno nastąpi, tylko jeszcze nie teraz. Powodem mają być trudności w przystosowaniu się do obecnego tempa, które jest przyczyną problemów z odpowiednio szybkim przygotowywaniem tłumaczeń interfejsu, a także kompatybilnością rozszerzeń.

Kolejne przyśpieszenie cyklu wydawniczego na pewno nie zaowocuje tym, że deweloperzy będą pracować wydajniej i każda kolejna wersja będzie oferowała garść nowinek. Ich tempo się bowiem nie zmieni (no, może nieznacznie wskutek lepszej organizacji pracy), za to każdorazowa zmiana numerka wersji przyniesie za sobą zwyczajnie mniej zmian (tak jak i mniej czasu jest na ich wprowadzenie). Czy jest zatem sens bawić się w takie pozorowanie dynamicznego rozwoju?