spotify pozwoli na import
29

Nowe Spotify nie takie straszne i nieporęczne jak sądziłem. Jest też inna dobra wiadomość

Nowy interfejs Spotify to zmiany w kluczowych elementach aplikacji i zapowiedzi nie napawały mnie optymizmem - po co zmieniać coś, co działa? Zdaniem włodarzy serwisu potrzebne było jednak uproszczenie obsługi i dodanie kilku funkcji. Efekt okazał się jednak bardziej udany, niż sądziłem.

W pierwszej kolejności zmiany dosięgnęły darmowej wersji usługi. Tam odświeżony interfejs dostępny jest od dłuższego czasu i korzystałem z niego przez dłuższy niż zamierzałem okres – wszystko dlatego, że czysta karta pozwoliła mi lepiej odkrywać zupełnie nową muzykę. Ale po powrocie na własne konto wróciłem do nietkniętego od dawna układu ikonek, który mi bardziej odpowiadał. Od kilku dni mam jednak do czynienia z najnowszymi efektami pracy inżynierów i projektantów Spotify. I wiecie co, nie jest tak źle, jak sądziłem, że będzie, choć są dokładnie dwa „ale”. Po pierwsze, nie wszystkie zapowiadane wcześniej zmiany zostały już wprowadzone (o czym poniżej), a po drugie to oczywiście moja subiektywna opinia wynikająca z takiego, a nie innego sposobu użytkowania Spotify.

Nowy ekran główny Spotify dla Androida i iOS

Zacznijmy więc od ekranu głównego, w którym uwzględniono także treści wcześniej dostępne w zakładce „Przeglądaj”. Teraz w ramach jednego widoku przeglądamy wszystko, co Spotify pragnie nam zaproponować. Tutaj więc znajdą się sugestie powrotu do słuchanych wcześniej lub ulubionych albumów, rekomendacje nowych wydań, zestawienia okolicznościowych playlist, polecanych specjalnie dla nas kawałków i tak dalej. Z jednej strony pomieszanie z poplątaniem, ale z drugiej strony taki jeden strumień pełen znanych, już wcześniej odsłuchanych albumów, a także kompletnych nowości wcale nie jest złym pomysłem. Są takie momenty, gdy nie wiem(y), czego posłuchać, po prostu mamy ochotę na trochę muzyki – wtedy nowy ekran główny może okazać się przydatny.

Konsolidacja tych dwóch zakładek sprawiła, że zmalała liczba skrótów na dolnym pasku. Ale nie do czterech, a do trzech, bo pozbyto się także tej bezpośrednio prowadzącej do stacji radiowych. Zwolennicy radia Spotify mają więc powód do narzekania i kilkoro moich znajomych naprawdę odczuło tę zmianę. Ja mniej, ponieważ rzadko kiedy uruchamiam funkcję radia. Zgadza się, to jest to drugie „ale”, które zapowiadałem.

Nowa wyszukiwarka z ciekawą funkcją szybkiego wyszukiwania

Pozostałe dwa skróty są na swoich miejscach, czyli wyszukiwarka oraz biblioteka. Pierwsza z nich uległa drobnej zmianie: domyślnie zamiast historii wyszukiwań Spotify serwuje nam duże, kolorowe przyciski pozwalające w mgnieniu oka wyszukać najlepsze/najpopularniejsze wydania z danego gatunku, listy przebojów, podcasty, nowe albumy itd. Jest tego całkiem sporo, ale co najważniejsze po dotknięciu pola wyszukiwania ukaże się nie tylko klawiatura, ale także historia wcześniejszych poszukiwań. Co ciekawe, według relacji niektórych użytkowników Spotify na Androida, taka historia wcale nie jest pokazywana – na kilku urządzeniach z iOS potwierdziłem, że tutaj tego problemu nie ma.

Nowe Spotify nie jest rewolucją. Nie doczekałem się jeszcze innych nowości w postaci odświeżonego widoku ekranu odtwarzania czy zwiększonego rozmiaru tekstu na liście menu kontekstowego, ale korzystanie z tego, co zmieniło się do tej pory, wcale nie okazało się tak przykrym doświadczeniem jak sądziłem i jak sądzili inni, że będzie. A warto dodać, że Spotify nareszcie wzięło się także do pracy nad aplikacją dla Apple Watcha – to znaczy nareszcie widzimy rezultaty tych prac, dzięki testowej wersji aplikacji. Niestety, brakuje w niej tego samego, czego zabrakło w wersji Spotify dla Wear OS, czyli trybu offline, ale niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości Spotify nadrobi tę stratę do Apple Music i Muzyki Google.