6

Nowe smartfony z Windows Phone. Producenci dość egzotyczni

Wczoraj branża (przynajmniej jej polska część) żyła przede wszystkim doniesieniami dotyczącymi Campusu Google, który powstanie w Warszawie. Korporacja z Mountain View zagłuszyła szum towarzyszący niedawnej konferencji Apple. Na dalszy plan zeszły też informacje związane z innym rywalem internetowe giganta, Microsoftem. Informacje dość ważne, zwłaszcza, gdy mowa o mobilnym systemie operacyjnym tej korporacji. Jakiś czas temu […]

Wczoraj branża (przynajmniej jej polska część) żyła przede wszystkim doniesieniami dotyczącymi Campusu Google, który powstanie w Warszawie. Korporacja z Mountain View zagłuszyła szum towarzyszący niedawnej konferencji Apple. Na dalszy plan zeszły też informacje związane z innym rywalem internetowe giganta, Microsoftem. Informacje dość ważne, zwłaszcza, gdy mowa o mobilnym systemie operacyjnym tej korporacji.

Jakiś czas temu pisałem, iż Microsoft jest dla Windows Phone’a jednocześnie motorem napędowym i kulą u nogi. W tym pierwszym przypadku nie chodzi mi o samo tworzenie systemu (chociaż to oczywiście najważniejsza kwestia), ale o podsycanie zainteresowania tą platformą – gdyby nie fakt, że stoi za nią jedna z największych firm świata, to mobilny OS zapewne nie mógłby się pochwalić ciągłą uwagą ze strony mediów, analityków i pasjonatów. Temat prawdopodobnie cieszyłby się takim wzięciem, jak Firefox OS, a to oznacza spadek o co najmniej jedna ligę. Pod skrzydłami Microsoftu jest inaczej: świat chce wiedzieć, co dzieje się z Windows Phone, mimo że póki co jest to system o marginalnych rynkowych udziałach.

Dlaczego korporacja z Redmond jest jednocześnie przekleństwem swojego OS? Każdy, kto śledził branżę w ostatnich latach zapewne będzie potrafił udzielić odpowiedzi na to pytanie. Microsoft przez długi czas nie dopuszczał do siebie myśli, że może przegrać na rynku mobilnym, wychodził z założenia, iż ten sektor świata nowych technologii będzie działał na podobnych zasadach, co segment PC. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna dla MS i szybko zweryfikowała jego podejście. Nie oznacza to, że Microsoft szybko wyciągnął wnioski z tej lekcji – producent oprogramowania trwał przy swojej wizji i dopiero jakiś czas temu zdecydował się na zmiany. Firma otworzyła się bardziej na producentów, zniosła opłatę licencyjną, zrozumiała, że z Google nie można konkurować wedle swoich zasad. Efekty zaczynają być widoczne.

Podczas targów Computex Microsoft pochwalił się nowymi produktami współpracującymi z platformami Windows oraz Windows Phone. Skupię się na tej drugiej kategorii. W Tajpej zaprezentowano smartfony z mobilnymi oknami i wywołały one spore poruszenie. Powód? Firmy, które wyprodukowały ten sprzęt: Blu, Yezz oraz Prestigio. W przypadku tej ostatniej firmy nie można mówić o wielkim zaskoczeniu, ponieważ od dobrych kilku tygodni mówiło się o słuchawce tego producenta wyposażonej w WP.

Prestigio

Prestigio MultiPhone 8500 DUO oraz MultiPhone 8400 DUO doczekały się czterordzeniowego procesora Qualcomm Snapdragon 400 (do tego układ graficzny Adreno 305), a także podwójnego slotu SIM. Pierwszy model posiada 5-calowy wyświetlacz w rozdzielczości 1280×720 pikseli (pokryty warstwą Gorilla Glass), 1 GB pamięci RAM i aparat 8 Mpix (lampa doświetlająca, autofokus; jest też przedni aparat przeznaczony do wideorozmów). Druga słuchawka została wyposażona w 4-calowy wyświetlacz (prawdopodobnie okrojone będą również inne komponenty). Smartfony trafią na rynek niebawem. Tu wielkiej niespodzianki nie ma. Inaczej sprawa wygląda w przypadku kolejnych urządzeń.

Firma Blu stworzyła smartfon (grafika tytułowa), który ma trafić przede wszystkim na rynek południowoamerykański. Na jego temat nie wiadomo zbyt wiele – mogę jedynie napisać, że to model z 5-calowym ekranem (to już chyba standardowy rozmiar wyświetlacza w omawianej branży). Jest jeszcze model Billy (poodbno na cześć Billa Gatesa) od producenta Yezz: 4,7-calowy wyświetlacz (rozdzielczość HD), czterordzeniowy procesor Qualcomm, aparat 13 Mpix. Grubość smartfonu ma wynieść niewiele ponad 7 mm.

Yezz

Czy to są modele z górnej półki? Zdecydowanie nie. Smartfony mają zasilić segment budżetowy i w przeliczeniu na naszą walutę kosztować kilkaset złotych. Taki ruch ma sens? Zdecydowanie tak. Najlepiej świadczą o tym wyniki sprzedaży smartfonów z platformą Windows Phone. Które modele cieszą się największym zainteresowaniem? Jakiś czas temu pisał o tym Kamil, zresztą tendencja utrzymuje się już od dłuższego czasu: klienci, jeśli już wybierają model z WP, to kupują przede wszystkim tanie Lumie. Prym wiedzie model 520, wraz z innymi Lumiami o niskiej numeracji (do 625) stanowi ona połowę sprzedawanych smartfonów z mobilnymi oknami. I nie jest to dzieło przypadku.

Tanie modele z platformą Microsoftu od dłuższego czasu cieszą się uznaniem osób zainteresowanych branżą. Główny powód stanowi atrakcyjny stosunek ceny do jakości i możliwości urządzeń. Zazwyczaj tani smartfon z Androidem wypada kiepsko w zestawieniu z tanim modelem wyposażonym w WP – podejrzewam, że przyznają to nawet fani zielonego robota. Nie mamy do czynienia z miejską legendą, lecz efektem polityki Microsoftu, który do tej pory starał się dbać o optymalizację smartfonów. Warto zatem iść w tym kierunku i dawać klientom to, czego chcą.

W tym miejscu pojawi się zapewne opinia, iż w wyniku wprowadzonych ostatnio zmian, tanie modele z WP nie będą już tak dobre, jak przywołane przed momentem Lumie. Skoro Microsoft otworzył się na nowe firmy, skoro ułatwił im działanie i postawił na ilość, to zapewne ucierpi na tym jakość. Podejrzewam, że może w tym tkwić sporo prawdy, ale nie ma co ukrywać: Microsoftowi potrzebna jest właśnie ta ilość. Na górnej półce cenowej ciężko będzie mu się przebić i na dobrą sprawę nie miałby z tego wielkiego pożytku (gdy podliczy się wszystkie koszty) – ten segment rynku nie będzie już dynamicznie rósł. W przypadku smartfonów budżetowych sprawy przestawiają się inaczej.

Lumia 520

Popyt na tanie smartfony nadal dynamicznie rośnie, wraz z rozszerzaniem granic Internetu i podłączania do niego kolejnych milionów ludzi, będzie się utrzymywać duże zapotrzebowanie na tanie modele. I Microsoft ze swoimi partnerami muszą wziąć udział w krojeniu tego tortu. Dla producentów sprzętu to szansa na sprzedanie setek milionów smartfonów, dla korporacji z Redmond na dotarcie ze swoim systemem i usługami do tych rzesz klientów. Celem nadrzędnym nie jest sprzedanie miliona topowych urządzeń pokroju Lumia 1020, ale zaakcentowanie swojej obecności w Azji, Afryce, Ameryce Południowej, czyli na rynkach, na których miliony (a nawet miliardy) ludzi nadal czekają na technologiczną rewolucję.

Intel partnerem technologicznym AntywebPo przejęciu komórkowego biznesu Nokii, Microsoft zapewne nadal będzie tworzył szeroką gamę smartfonów z WP i prawdopodobnie „nie odstawi fuszerki”: na rynek trafią świetnej jakości topowe smartfony, ale też godne uwagi modele ze średniej i niższej półki cenowej. Urządzenia korporacji z Redmond będą swego rodzaju wizytówką platformy, czymś na kształt linii Nexus. To jednak nie wystarczy, by konkurować z Androidem. Tu potrzebny jest cały szereg większych i mniejszych, bardziej i mniej znanych partnerów. Microsoft musi po prostu pójść drogą Google. Przywołane przed momentem słuchawki wskazują na to, że już coś się dzieje w tym kierunku.

Kilka miesięcy temu, podczas targów MWC 2014, Microsoft przestawił liczne grono swoich partnerów i zapowiedział ofensywę produktową. Początkowo niewiele z tego wynikało – nie spodziewałem się, że od razu nastąpi wysyp nowych smartfonów, ale brakowało nawet deklaracji producentów, że faktycznie biorą się za WP. Z rynku docierały raczej niepokojące (z punktu widzenia MS) wieści. Potem pojawiło się jednak światełko w tunelu, czyli zapowiedź zniesienia opłaty licencyjnej i od tego momentu zaczął się chyba nowy rozdział w historii Windows Phone. Nie było to wydarzenie na miarę rewolucji, ale można je uznać za pewien punkt graniczny. Czy po tych zmianach mobilny OS Microsoftu czeka świetlana przyszłość? Trudno stwierdzić, lecz trzeba spojrzeć prawdzie w oczy: gorzej niż obecnie raczej nie będzie…

Źródła informacji oraz grafik: Nokia, gsmarena.com