10

Nowe profile na Facebooku – do kogo właściwie są skierowane? Lans czy marketing, oto jest pytanie?

Tak, wiem. Od wczorajszego wieczora słowo Timeline jest odmieniane przez wszystkie przypadki, we wszystkich możliwych konfiguracjach na chyba wszystkich możliwych serwisach poświęconych internetowi. Poziom nasycenia sieci nowościami od FB powoli osiąga masę krytyczną, po wybuchu której każda wzmianka o tym będzie kwitowana krótkim: „no nie, znowu?!”. W nadziei, że moment ten jeszcze nie nadszedł chciałbym […]

Tak, wiem. Od wczorajszego wieczora słowo Timeline jest odmieniane przez wszystkie przypadki, we wszystkich możliwych konfiguracjach na chyba wszystkich możliwych serwisach poświęconych internetowi. Poziom nasycenia sieci nowościami od FB powoli osiąga masę krytyczną, po wybuchu której każda wzmianka o tym będzie kwitowana krótkim: „no nie, znowu?!”. W nadziei, że moment ten jeszcze nie nadszedł chciałbym dorzucić swoje trzy grosze.

Nie będę jednak skupiał się na funkcjonalności nowego profilu ani na wymienianiu jego wad i zalet i porównywaniu z Google Plus (choć o G+ kilka słów paść może). Chciałbym się zastanowić, do kogo właściwie Mark Zuckerberg kieruje tą niemałą zmianę profilu?

Pytanie to przyszło do mnie, gdy wiedziony chęcią zobaczenia osławionego już nowego profilu na FB sprawiłem sobie takowy i zacząłem go testować. Z każdą minutą spędzoną na przyglądaniu się jego wyglądowi i sprawdzaniu jego funkcji narastało we mnie uczucie, że ja przecież gdzieś już to widziałem. No jasne – przecież to blog. Osobisty blog, na którym możemy umieszczać informacje o sobie, komentować różne wydarzenia, dodawać linki, zdjęcia, mieć czytelników i pisać do nich. Ba, mamy nawet blogowe archiwum. Oczywiście wszystko to podane jest w nieco innej, atrakcyjniejszej formie, bardziej interaktywne, bardziej interpersonalne, ale w końcu to przecież serwis społecznościowy, prawda?

Obecnie blog kojarzy się najczęściej z danym tematem, któremu blogger poświęca swój czas i który opisuje. Coraz mniej jest typowych osobistych blogów, gdzie opisujemy nasze życie, odczucia, to co robiliśmy w danym dniu. Personalne webowe dzienniki już przecież umarły. Jak widać, za sprawą Facebooka, wracają pełną parą, z podniesioną głową.

Jeżeli spojrzeć na nowe profile właśnie pod takim kątem, to pytanie o target nasuwa się samo. Aby na nie odpowiedzieć, trzeba zastanowić się, kto właściwie korzysta z Facebooka i w jaki sposób to robi. Jest to temat rzeka, dlatego skupiłem się przede wszystkim na moich osobistych obserwacjach okraszonych oficjalnymi badaniami.

Postanowiłem skoncentrować się na wieku użytkowników. Według danych podanych przez Inside Facebook, 46% wszystkich użytkowników to ludzie w wieku od 13-25 lat. Dlaczego akurat wiek? Tutaj wkraczają moje obserwacje, które nie muszą oczywiście odpowiadać do końca rzeczywistości. Zauważyłem, patrząc po aktywności moich własnych znajomych, z których większość ma więcej niż 25 lat, że ich poziom udzielania się na Facebooku jest raczej niski. Większość z nich wrzuca najwyżej jedną – dwie wiadomości dziennie, głównie są to linki, czasami jakieś zdjęcia. Jeżeli wywiązują się dyskusje, to tylko w komentarzach do danych linków. Wiele osób prawie w ogóle się nie udziela. Facebook stał się takim skrzyżowaniem Naszej Klasy z całkiem niezłym czytnikiem RSS. Zagląda się na niego po to, aby zobaczyć, co się dzieje w życiu naszych znajomych, czasem podzielić się jakimś newsem, złożyć komuś życzenia, poczytać komunikaty ze stron, które się likuje.

Powód? Stawiam na czas. Aby być prawdziwym power userem Facebooka, ciągle coś komentować, wrzucać nowe rzeczy do streamu, grać w gry, dyskutować w grupach i tym podobne, trzeba dysponować całkiem sporą ilością wolnego czasu. Nieco starsi użytkownicy raczej tego czasu aż tak dużo nie posiadają. Jednak w przypadku osób w wieku 13-25 lat tego czasu jest nieco więcej i wykorzystywanie go na zabawę na Facebooku nie stanowi żadnego problemu. A skoro prawie połowa użytkowników FB właśnie w takim wieku jest, to odpowiedź na postawione wcześniej pytanie przychodzi sama. O skierowaniu nowych profili przede wszystkim do tej grupy wiekowej świadczyć może właśnie zrobienie z nich pewnego rodzaju bloga, gdzie wszystko, czym się dzielimy jest czytelnie poukładane i dostępne na pierwszy rzut oka. Nowy profil jeszcze lepiej niż wcześniej może służyć udostępnianiu informacji o sobie, co w pewnym wieku przybiera po prostu charakter zwykłego lansowania się.

Nim rozlegną się głosy sprzeciwu w stosunku do mojej, niedokładnej z założenia, analizy, niech dodam, że wcale nie twierdzę, że Zuckerberg skierował tą nowość tylko do nadpobudliwych nastolatków i młodych z dużą ilością czasu. Dla użytkowników w wieku 26-44 lat, którzy stanowią około 41% wielkiej facebookowej rodziny, zmiana dokonana w profilach nie będzie, w mojej opinii, miała większego znaczenia. Albo ją włączą, albo nie, wątpię jednak, aby nowy wygląd i Timeline miał ich pobudzić do większej aktywności. Mamy więc 46% użytkowników, do których zapewne nowy wygląd jest skierowany i ma szansę pobudzić ich do aktywniejszego korzystania z FB i 41% użytkowników, których zmiana ani nie mobilizuje, ani nie zniechęca, a na pewno nie na tak dużą skalę, aby doszło do jakichś wielkich i nagłych transferów do konkurencji.

Nie sądzę jednak, aby nowe „blogowe” profile były skierowane tylko pod zwykłych użytkowników. Z osobistego bloga można bardzo łatwo zrobić bloga firmowego. I właśnie w tym upatrywałbym „rewolucyjności” ostatniej zmiany na FB. Uatrakcyjnienie publicznych/firmowych profili za pomocą nowego layoutu, nowego sposobu wyświetlania informacji, streamu, zdjęć niesie za sobą duży marketingowy potencjał. Na nowych stronach jest całkiem sporo miejsca na reklamę, a przecież od dłuższego czasu słychać, że Facebook zamierza wprowadzić nowe mechanizmy reklamowe. Nowe profile mogą stać się całkiem niezłą maszynką do robienia pieniędzy.

Z mojej prywatnej perspektywy nowy profil nic nie zmieni, jeżeli chodzi o moją aktywność na Facebooku. Wątpię też, aby miał stać się trzepotem motylich skrzydeł wywołującym tajfun nowych aktywacji, chyba, że kont publicznych, gdy prędzej czy później zmiany zawędrują również w te zakątki FB. Czy pobudzi użytkowników do większego zaangażowania w społecznościowe życie? Część na pewno tak. Jednak nie wydaje mi się, aby akurat ta zmiana miała uchronić Facebooka przed odpływem użytkowników do Google Plus. Z roku na rok serwis Zuckerberga staje się coraz bardziej przeładowany, skomplikowany i po prostu trudny. Dla ludzi, którzy w serwisach społecznościowych poszukują nie tyle zabójcy czasu, ale szybkiej i strawnie podanej informacji, FB będzie coraz bardziej zniechęcał, a G+ przyciągał.