biblioteka spotify
7

Gruntowna przemiana playlist na Spotify – będą jeszcze bardziej „nasze”

Jak mogą powstawać playlisty? Są dwa sposoby: albo generowane są automatycznie, albo układane są ręcznie. Spotify połączy obydwa sposoby, a ja nie mogę doczekać się efektów.

Przeniesienie muzyki do chmury wpłynęło nie tylko na koszt dostępu do takich treści oraz sposób konsumpcji, ale fundamentalnie zmieniło się także to, jak odkrywamy nowe dźwięki. Nie polegamy już w tak dużym stopniu na radiu, ani nawet znajomych. Spotify od początku dostrzegło ogromny potencjał w technologii i algorytmach, podobnie jak Pandora, dlatego każdy utwór rozbierany jest na czynniki pierwsze i z użyciem algorytmów kawałki są grupowane i dobierane tak, by brzmiały ze sobą jak najlepiej. Pod uwagę jest brane wiele cech i własnie dzięki temu personalizowane playlisty mają się tak dobrze – natrafienie na utwór, który przypadnie nam do gustu, jest naprawdę spore, o czym sam przekonałem się nie jeden raz.

Polecamy: Przepychanka Apple ze Spotify może nam wszystkim tylko zaszkodzić

Ale takie rozwiązanie nie jest idealne, bo nie zamienimy niektórych cech utworu na zero-jedynkowe dane. Ludzki element jest więc niezbędny, by móc je wyłapać i ułożyć kawałki obok siebie – robią tak Spotify, Tidal i Apple Music i nie różni się to znacząco od tego, jak działają radia od całych dekad.

Takich list z utworami powstają dziesiątki i odpowiadają za nie najbardziej rozpoznawalni producenci, dj-e, muzycy, wokaliści, dziennikarze i inni. Ich gust i przeczucie nie muszą jednak w 100% pokrywać się z naszym – tak bywa niezwykle rzadko. Dlatego Spotify zaprzęgnie swoje serwery i algorytmy, by wykreowane przez wspomniane osobistości playlisty poprawić, podkręcić i uczynić jeszcze bardziej osobistymi. Wszystko w oparciu o nasz profil, historię odtwarzania i aktywność. Jak ma to wyglądać? Wszystko wyjaśniła redakcja The Verge.

Praca twórców playlist tak naprawdę się nie zmieni, bo wciąż będą układać listy w sten sam sposób, co dotychczas. Serwery Spotify będą jednak decydować o tym, kto jaki zestaw piosenek zobaczy – jeśli zdaniem algorytmów dany kawałek nie będzie odpowiadać naszemu gustowi, to zostanie ukryty. Spotify twierdzi, że testy takiej funkcji już trwają i użytkownicy zareagowali na nią pozytywnie. Wzrost zaangażowania w poszukiwaniach wyniósł nawet 80% przy personalizowanych playlistach, a utwory zapisywalność utworów o 66%.

Ale jak się okazuje, zmiana wcale nie wynika tylko i wyłącznie z myśli o słuchaczach. Spotify wykonało ten krok również ze względu na wytwórnie, które czuły się pomijane przy niektórych przypadkach. Taki krok pozwoli umieszczać na playlistach jeszcze więcej kawałków, bo przecież nie wszystkie z nich będą wyświetlone każdemu z użytkowników. Według danych Spotify, liczba artystów na każdej z list wzrosła o 30%, a liczba utworów o 35%. Zasada jest bowiem prosta – choć obecne na playliście kawałki nie trafią do wszystkich, to według nowych zasad trafią do tych, którzy faktycznie będą nimi zainteresowani.

Nie wiemy dokładnie, które z playlist już działają w ten sposób – Spotify nie chce zdradzić tej informacji w tym momencie, ale istnieje sposób, by je rozpoznać. Jeśli dany wykonawca podzieli się z fanami linkiem do playlisty, gdzie znajduje się jego kawałek, to utwór znajdzie się na samym szczycie, a sam url będzie dość nietypowy. W przypadku klasycznych playlist link będzie dla wszystkich taki sam.

Zobacz też: Blokujesz reklamy w Spotify? To grozi usunięciem Twojego konta

Uwielbiam gotowe playlisty Spotify, jak również te generowane z myślą tylko o mnie w oparciu o historię odtworzeń i mój impuls – po wskazaniu nowego ulubionego kawałku często szukam do niego podobnych. Z jednej strony nowinka Spotify zapowiada się bardzo ciekawie, ale z drugiej strony może zredukować znaczenie pracy osób układających playlisty, bo algorytmy nie są niezawodne, a czyjeś przeczucie i instynkt mogłyby okazać się bardziej trafne.