Sony

Nowe kolory smartfonów, czyli Sony naprawia biznes mobilny

MS
Maciej Sikorski
5

Czekam na wyniki finansowe Sony. Czekanie trochę się wydłuży, a wszystko za sprawą ataków hakerskich wymierzonych w japońską korporację. Narobiły sporo szkód, pewnie wpłynęły na dane zawarte w raporcie. Czego spodziewam się po wspomnianym dokumencie? Niczego dobrego, przynajmniej z punktu widzenia S...

Czekam na wyniki finansowe Sony. Czekanie trochę się wydłuży, a wszystko za sprawą ataków hakerskich wymierzonych w japońską korporację. Narobiły sporo szkód, pewnie wpłynęły na dane zawarte w raporcie. Czego spodziewam się po wspomnianym dokumencie? Niczego dobrego, przynajmniej z punktu widzenia Sony. Obecnie jestem na etapie zadawania sobie pytania, czy Japończycy powinni amputować chorą kończynę, za jaką uznaję Sony Mobile Communications, czyli dział mobilny. To rozwiązanie staje się coraz bardziej sensowne.

Jakub pisał rano o kolejnych zwolnieniach, na które może się zdecydować Sony. Na dobrą sprawę pewnie już się zdecydowało. Powodów cięć należy się oczywiście doszukiwać w kiepskiej sytuacji finansowej, a ta wynika z mizernej sprzedaży. Nawet jeżeli firmie udało się sprzedać w roku 2014 więcej smartfonów niż rok wcześniej, to wyniku nie poprawiono w spektakularny sposób. Mobilny biznes Sony nie rośnie, przy okazji generuje spore straty - to prawdziwa kula u nogi korporacji.

Plan na przyszłość jest taki, by zrobić porządek w ofercie smartfonów: mniej modeli, głównie średnia i wyższa półka cenowa. Tam marża jest większa, można zarobić, w segmencie budżetowym i tak nie mają szans. Te cięcia przełożą się na wspomniane zwolnienia. Spodziewałbym się też koncentracji na konkretnych rynkach i odpuszczeniu tych, o których Sony wie, że nie zarobi tam zbyt wiele. Jeden z menedżerów firmy, Jonathan Lin, wspomniał również o większej liczbie akcji promujących sprzęt Sony (może coś na kształt podwodnego sklepu?) oraz zacieśnianiu współpracy z operatorami. Moją uwagę najbardziej przykuł inny wątek.

Sony pracuje podobno nad tym, by wydłużyć żywot swoich smartfonów. Chodzi nie tyle o to, by dłużej pozostawały one sprawne, co o rozciągnięcie cyklu sprzedażowego, sprawienie, że smartfon będzie się cieszył popytem więcej niż trzy miesiące. Aby to osiągnąć planuje się np. wprowadzanie do sprzedaży nowych wersji kolorystycznych. Niby ma to sens - koszt zmian niewielki, a rozwiązanie podobno działa, niedawno przyniosło pozytywne rezultaty na Tajwanie. Nie będzie zatem tak, że Sony prezentuje flagowca co pół roku. I tu widzę problem.

Nie chodzi o to, że firma nie będzie prezentowała nowego modelu co pół roku, bo to faktycznie nie ma sensu. Dziwi to, że szybko zmieniają zdanie. Pewnie przekonały ich wyniki i stwierdzili, iż podjęli złą decyzję, ale nie mogli sprawy przemyśleć wcześniej? Te częste zmiany strategii przypominają już działania HTC, które co trzy miesiące informowało o nowym sposobie na powrót do gry. Korporacja decyduje się podążać jakąś ścieżką, a niedługo potem informuje, że robi zwrot o 180 stopni. Sony niedawno przekonywało, że flagowce trzeba wymieniać co pół roku, a teraz chce pokazać, że żywot takiego produktu można zdecydowanie wydłużyć. Z technicznego punktu widzenia niewiele się zmienia, bo często odświeżane flagowce niewiele różniło, to kosmetyczne poprawki na poziomie nowej barwy obudowy. Jednak przekaz jest już inny.

Im dłużej trwają problemy Sony, konkretnie ich oddziału mobilnego, tym większy amok w działaniu można dostrzec. Z jednej strony, nie powinno to dziwić, bo problem jest poważny i trzeba go szybko rozwiązać, sprawdzane są różne warianty. Z drugiej strony, wydaje się mało prawdopodobne, by w takim rozgardiaszu i chaosie udało się znaleźć właściwą drogę, wrócić na tory, którymi firma podążała lata temu. Osobiście postawiłem już na tym biznesie krzyżyk i musiałoby się naprawdę dużo wydarzyć, bym zmienił zdanie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

MobileSonySmartfon