33

Taka przyszłość Gwiezdnych Wojen od Disney mi się naprawdę podoba

Już lada moment poznamy finał najnowszej trylogii Star Wars, a co za tym idzie całej sagi poświęconej rodowi Skywalkerów. Disney i Lucasfilm są już gotowi na kolejne wyzwania, w tym nowe produkcje w świecie Gwiezdnych Wojen.

Aż trudno mi nadal uwierzyć, że doczekaliśmy się zupełnie nowych filmów Star Wars, a już za chwilę nastąpi zakończenie serii filmów, której początek sięga 1977 roku. Pomiędzy trzema trylogiami odnotwaliśmy znaczne odstępy i każda z nich znacząco różni się od pozostałych, ale musimy się pogodzić z faktem, że Lucasfilm (teraz wspólnie z Disney) właśnie w ten sposób opowiada jedną z najbardziej znanych historii na świecie.

Nowa trylogia Star Wars to ostatnia trylogia?

Po „Przebudzeniu mocy” J. J. Abramsa byłem optymistycznie nastawiony do nowej trylogii, która być może była lekką powtórką z rozrywki, ale jednocześnie świetnie wpisywała się w dotychczasową formę opowiadania tej historii. „Ostatni Jedi” został zrealizowany, moim zdaniem zbyt frywolnie, czego efektem była niespójność z dotychczasowymi filmami. Odwagi Rianowi Johnsonowi odmówić jednak nie można. Teraz nadszedł czas na „Skywalker. Odrodzenie”, gdzie u sterów ponownie zasiadł Abrams, mający za zadanie nie tylko posprzątać mały bałagan po poprzedniej części, ale także zamknąć całą trylogię.

Polecamy: To koniec DVD? Disney nie wyda nowych Star Wars na DVD

Gdyby tego było mało, właśnie ten film ma zakończyć 9-filmową historię, która dla wielu fanów to całe życie. To nie lada wyzwanie, by w 2,5-godzinnym akcie zmieścić odpowiedzi na tyle pytań i zamknąć wątki dla postaci z 8 filmów, ale na seans wybiorę się bardziej pozytywnie nastawiony, niż sądziłem. Mój pesymizm zaczyna zasłaniać ekscytacja fana, który wybiera się do kina na Gwiezdne Wojny, więc tylko kataklizm mógłby mnie zawieść. Zapowiedzi, w których oglądamy powrót Imperatora, nie do końca mi się podobają, ale kto wie – mże to się uda?

Pytaniem otwartym pozostaje to dotyczące przyszłości Gwiezdnych Wojen. Prezes Lucasfilm, Kathleen Kennedy, przyznała w jednym z ostatnich wywiadów dla LA Times, że cała firma była ostatnio skupiona na domknięciu najnowszej trylogii i całej sagi Lucasa, ale po „Skywalker. Odrodzenie” nadejdzie czas na coś zupełnie nowego.

Zobacz też: The Mandalorian – recenzja. Na taki serial Star Wars czekałem

Wiemy, że Lucasfilm i Disney rozwijają wiele projektów, w tym trylogię Riana Johnsona oraz serial poświęcony Obi-Wanowi Kenobiemu, w którym do roli powróci Ewan McGregor. Co ciekawe, Kennedy powiedziała, że po ostatnim filmie aktualnej trylogii pojawi się szansa większą swobodę. To historie mają dyktować objętość filmów oraz ich liczbę w ramach jednej serii. Niewykluczone, że powstaną kolejne trylogie, ale słowa Kennedy jasno dały do zrozumienia, że celem Disney i Lucasfilm będzie otwarcie zupełnie nowego rozdziału dla Gwiezdnych Wojen, gdzie będzie miejsce na pojedyncze filmy, duologie, kwadryloge i inne. Oczywiście wszyscy pamiętamy samodzielne filmy Star Wars, czyli spin-offy („Łotr 1” oraz „Han Solo”), ale tym razem wizja włodarzy Lucasfilm najwyraźniej będzie nieco inna i możemy być pewni, że produkcje nie będą pojawiać się tak często, jak wcześniej.

Niech nowe Gwiezdne Wojny będą naprawdę nowe

I taki obraz przyszłości Gwiezdnych Wojen naprawdę mi się podoba. Nie należy silić się na opowiadanie historii w trylogiach, ani zamykać fabuły w ramach jednego filmu uzupełniającego inne produkcje. Jeśli pomysł, na który wpadną twórcy najlepiej wybrzmi w dwuczęściowej serii, to taka powinna powstać. Jeśli historia pasuje najlepiej do serialu, to niech powstanie serial. Jeśli Disney zapragnęłoby zabrać nas w czasy Starej Republiki i opowiedzieć nam losy bohaterów z tamtego okresu w pięciu filmach, to też będę zadowolony.

Nie przypadła mi do gustu tylko jedna informacja z ostatnich dni związana z Gwiezdnymi Wojnami. Rzekomo nawet na prośbę J. J. Abramsa Disney odmówiło ponownego udostępnienia oryginalnej trylogii Star Wars w jej pierwotnej wersji. Do dziś doczekaliśmy się kilku różnych wydań filmów, w których na przestrzeni dekad dokonano ogrom zmian i nawet tegoroczna wersja z Disney+ różni się wizualnie od wydań Blu-ray z ostatnich lat.

Już widzieliśmy! “Gwiezdne Wojny – Skywalker. Odrodzenie” – recenzja