128

Tylko na Antyweb. Wyborcza z zupełnie nową aplikacją. To krok we właściwym kierunku

Dłużej, niż zakładałem, przyszło nam czekać na nową aplikację Wyborczej. Zbudowana od podstaw, z nowym interfejsem aplikacja trafi jutro do Google Play oraz App Store. Spędziłem z nią przedpremierowo kilkanaście dni i poznałem także zamysł Agory na dalsze plany rozwoju aplikacji.

W lutym zeszłego roku rozpoczął się okres zmian. Zrezygnowano z poszczególnych aplikacji mobilnych dla dodatków Wyborczej – między innymi Dużego Formatu czy Wysokich Obcasów – i przeniesiono te treści do głównej aplikacji. Miało to zwiastować jej rychłe odświeżenie, lecz na ten krok musieliśmy zaczekać aż do maja tego roku. To blisko 15 miesięcy. W tym czasie wewnątrz zespołu odpowiedzialnego za budowę i rozwój aplikacji mobilnych doszło do przetasowań, a czytelnicy musieli zadowolić się odświeżeniem serwisu internetowego Wyborczej, który wywarł pozytywne wrażenie również i na mnie.

Nowa Wyborcza – najnowsze i personalizowane treści

Teraz Wyborcza jest gotowa do premiery swojej nowej aplikacji. Choć bycie na bieżąco, to jeden z moich obowiązków, lubię czasem zwolnić i zapoznać się z tzw. “slow newsami”. Na takich zasadach działa gazeta – jeden dzień wymuszonego opóźnienia z dostarczaniem informacji sprawia, że teksty mogą być już następnego ranka zupełnie nieaktualne. A przynajmniej tak działała Wyborcza, która zaczyna kroczyć ścieżką analogiczną do tej obranej przez New York Timesa. A to tylko początek tych podobieństw.

Aplikacje mobilne Wyborczej dla Androida oraz iOS-a są nareszcie spójne z wyglądem serwisu www. Czarna belka u góry ekranu nawiązuje do bliźniaczych elementów na stronie pozwalając nam na przeglądanie kolejnych kategorii. Nareszcie możliwa będzie ich reorganizacja – by to zrobić musimy odwiedzić boczny panel, który także pełni nawigacyjną rolę. Zmiana kolejności kategorii jest równie istotna, co druga z nowości – opcja śledzenia informacji lokalnych z więcej niż jednego miasta.

Przewijając treści w strumieniu wiadomości możemy je szybko udostępnić – na obydwu platformach użyjemy systemowego panelu dzielenia się treściami – lub zapisać do schowka. Obydwa skróty wyświetlane są przy każdym artykule. Co istotne, treści zachowane na później będą też dostępne do przeczytania bez połączenia z siecią, ponieważ zawartość schowka zapisywana jest w pamięci urządzenia. Niestety, jak na razie nie uświadczymy synchronizacji listy zapisanych elementów pomiędzy urządzeniami czy serwisem www, gdzie schowek ma dopiero się pojawić.

Wydanie papierowe jest na drugim planie

Dwie z domyślnie ustawionych jako pierwsze kategorii pełnią kluczowe role w nowej aplikacji Wyborczej. “Redakcja poleca” to strumień wypełniony treściami wybranymi przez… redakcję. Nie trafiają tu wiadomości losowe, lecz te, które są w tym momencie najważniejsze dla czytelnika zdaniem Wyborczej. Może to być informacja z ostatniej chwili bądź dłuższy artykuł poświęcony aktualnym wydarzeniom, choć nie tylko. Zawartość “Moja Wyborcza” jest generowana na podstawie naszej aktywności w aplikacji. Pod uwagę brane są kategorie tekstów oraz ich tematyka. Z początku w tym miejscu mogą zagościć treści pochodzące z najczęściej odwiedzanej kategorii, ale z czasem tematyka powinna stać się bardziej zróżnicowana – oczywiście w oparciu o nasze działania.

Każda z zakładek jest stale aktualizowana, a kopię papierowego wydania pobierzemy jedynie w wersji PDF. Postawiono na bycie na bieżąco, dlatego nawet wspomniane magazyny pokroju Ale Historia czy Duży Format będziemy przeglądać w formie strumienia tekstów – te dodawane będą zazwyczaj w przeddzień premiery papierowego wydania.

Nie sposób przegapić funkcję czytania artykułów na głos. Na podobny krok zdecydował się Onet kilka miesięcy temu. Tekst czytany jest przez syntezator mowy w sposób bliski naturalnemu, choć oczywiście zdarzają się mniejsze lub większe wpadki, szczególnie przy nazwach własnych. Osobiście nie przepadam za takim sposobem czytania, lubię to robić we własnym tempie, będąc skupionym na poznawanej treści, ale dla osób kierujących autem czy operujących w kuchni może to być bardzo pomocna nowość, szczególnie przy dłuższych tekstach z magazynów Wyborczej.

Bardzo liczyłem na to, że nowa aplikacja będzie szansą na pojawienie się wsparcia dla najpopularniejszych i najwygodniejszych metod nawigacji, przede wszystkim w wersji na iOS-a. Zabrakło obsługi gestu cofania oraz możliwości wysunięcia panelu bocznego poziomym gestami od krawędzi ku środkowi ekranu. To z pozorów drobnostki, ale pozwoliłyby jeszcze wygodniej i sprawniej poruszać się po aplikacji.

Krok w dobrą stronę

Z nowej mobilnej Wyborczej korzysta się na pewno… szybciej. Nowa aplikacja jest bardziej responsywna od swojej poprzedniczki. Jest to też szansa na jej regularną i, miejmy nadzieję, dynamiczną rozbudowę. Wcześniejsza wersja nie posiadała perspektyw rozwoju, dlatego to zupełnie nowe rozdanie może przynieść sporo korzyści. Wyborcza liczy na takowe także po stronie cyfrowych prenumerat. Na wzór NYT wprowadzono ograniczenie – po otwarciu każdego tekstu widujemy komunikat o liczbie pozostałych artykułów do przeczytania za darmo i jesteśmy zachęcani do wykupienia subskrypcji. W okresie bezpośrednio po premierze aplikacji obowiązywać ma z tego powodu specjalna promocja.

Nowa aplikacja dla iPhone’a i iPada trafi do App Store już jutro rano, niedługo później w Google Play zawita wydanie na Androida.