82

Nowa, „amejzing” bateria w iPhone 5. Ale i tak pewnie nie wytrzyma doby

Zawiedliście się na nowym iPhonie? Ja szczerze powiedziawszy, a i owszem. I nie dlatego, że telefon ten jest zły czy ma po prostu za mało „amejzingu”, ale dlatego, że Apple tak naprawdę ledwie dogoniło konkurencję. Bo co właściwie dostaliśmy: lżejszy, cieńszy, dłuższy z mocniejszym procesorem i lepszą kamerą smartfon. Zabrakło cechy, która odróżniałaby go od […]

Zawiedliście się na nowym iPhonie? Ja szczerze powiedziawszy, a i owszem. I nie dlatego, że telefon ten jest zły czy ma po prostu za mało „amejzingu”, ale dlatego, że Apple tak naprawdę ledwie dogoniło konkurencję. Bo co właściwie dostaliśmy: lżejszy, cieńszy, dłuższy z mocniejszym procesorem i lepszą kamerą smartfon. Zabrakło cechy, która odróżniałaby go od całej reszty topowych modeli (oczywiście, taką cechą jest iOS, ale zostańmy na razie przy samym sprzęcie). A rozwiązanie jest przecież na wyciągnięcie ręki.

I choć nie brzmi to tak medialnie, jak super technologia iSight czy ekstra-giga szybki net z LTE, to jednak jest pewien parametr, na bazie którego można by się odróżnić od całej reszty: żywotność baterii. Tak, wiem, w iPhone 5 jest nowa, świetna bateria, która pozwoli na więcej, etc. Ale po przejściu przez marketingowe zapewnienia (zauważcie, że na konferencji poświęcono temu tematowi ledwie mgnienie oka) rzeczywistość jest już nieco inna.

Bez wątpienia bateria w nowym iPhonie jest lepsza od tej, którą znajdziemy w 4S. Biorąc pod uwagę dużo wyższe parametry sprzętowe nowego smartfona bateria, teoretycznie, ma poprawione osiągi. Ale są one lepsze od poprzedniczki zaledwie o 60-120 minut w danych, najważniejszych, kategoriach. Czas rozmowy nie uległ zmianie, lepiej jest w kategorii przeglądania sieci przez 3G, przeskok z 6 do 8 godzin, oraz przez Wi-Fi, z 9 do 10 godzin. Poprawił się również czas na Standby oraz odtwarzania muzyki.

I choć jest dobrze, to oczywiście dane te dotyczą sytuacji modelowej, a i tak, nie oszukujmy się, iPhone 5, przy nieco bardziej intensywnym korzystaniu (sieć, gry, GPS, o rozmowach nie mówię nawet), nie dotrwa końca dnia, zupełnie, jak jego poprzednik. Krótko mówiąc, to kolejny smartfon, który jest lekki, poręczny, mobilny, ale bez kabla lub ładowarki w dłuższą trasę nawet nie próbujcie wychodzić.

A aż się prosi, aby z długiej żywotności baterii zrobić atut. Wprawdzie są modele smartfonów, które starają się tym zabłysnąć, jest Motorola, która ma potężną baterię, ale jakoś nie potrafiła wykorzystać tego elementu w walce konkurencyjnej. A ze swoim marketingiem i pozycją Apple mogłoby zrobić z dobrej baterii element wyróżniający. Bo w tym momencie nowy iPhone to tylko jeden z dobrych topowych smartfonów i nic więcej. Wygląda na to, że era, w której Apple wyznaczało kierunki rozwoju dla branży bezpowrotnie mija.