37

Nokita, czyli wróg Microsoftu i „ratunek” dla Nokii

Smartfon Nokii z Androidem – to dla wielu osób (wśród nich znajdziemy część Czytelników AW) coś na kształt technologicznego Świętego Graala. Dwa miesiące temu okazało się, że taki produkt raczej nie trafi na rynek – w branży gruchnęła wiadomość, że Microsoft postanowił kupić oddział Nokii odpowiedzialny za produkcję sprzętu mobilnego. Sprawa jest już przypieczętowana? Nie, […]

Smartfon Nokii z Androidem – to dla wielu osób (wśród nich znajdziemy część Czytelników AW) coś na kształt technologicznego Świętego Graala. Dwa miesiące temu okazało się, że taki produkt raczej nie trafi na rynek – w branży gruchnęła wiadomość, że Microsoft postanowił kupić oddział Nokii odpowiedzialny za produkcję sprzętu mobilnego. Sprawa jest już przypieczętowana? Nie, czekamy do 19 listopada, gdy podjęta zostanie ostateczna decyzja w tej sprawie. Formalność? J. Parda przekonuje, że nie i zamierza przebić giganta z Redmond.

Po takim wstępie pojawia się sporo pytań, a pierwsze brzmi zapewne: kim jest J. Parda? To były pracownik Nokii, który postanowił ratować swojego starego pracodawcę. Jak? Sposób jest jeden – trzeba przebić ofertę Microsoftu. Parda stworzył w tym celu firmę Nokita i zamierza w kilka tygodni zebrać sumę, która pozwoli mu nie dopuścić do transakcji Nokii oraz Microsoftu. Swoje działania tłumaczy wielowątkowo: chce ratować legendę, miejsca pracy w Finlandii, zadbać o interes byłego pracodawcy, który sprzedaje ważny oddział za zbyt małą kwotę. Mamy tu mieszankę biznesu, polityki, historii oraz dumy narodowej.

Czy plan brzmi realnie? Zebranie miliardów dolarów w kilka tygodni wydaje się mało prawdopodobne. Zresztą, nawet gdyby udało się to zrobić, to trudno uwierzyć w scenariusz, w którym Microsoft stwierdza: ok, nie będziemy z wami walczyć, rezygnujemy. Gigant z Redmond pewnie szybko podbiłby stawkę i skutecznie zablokował poczynania Nokity. Pojawia się też inny wątek: gdyby Nokita zniechęciła Microsoft i „uratowała” oddział mobilny Nokii, to jaki ma plan na kolejne kwartały/lata? To proste: wejście na rynek smartfonów z Androidem.

Nokita miałaby sprzedawać sprzęt z zielonym robotem na pokładzie i w ten sposób podbić rynek. Ktoś może oczywiście powiedzieć, że przedstawienie się na nowy system wymaga czasu i wielkich nakładów finansowych. Zwolennicy śmiałego planu Pardy odpowiedzą jednak, iż Nokia przecież pracowała już nad smartfonami z Androidem – ich wprowadzenie na rynek pewnie nie trwałoby długo i już za kilka kwartałów klienci mogliby cieszyć się modelami legendarnej fińskiej korporacji z platformą mobilną Google. Co działoby się do tego momentu? To dobre pytanie. Trudno uwierzyć w to, że Microsoft współpracowałby z Nokią i czekał aż ta zacznie sprzedawać sprzęt z OS konkurencji. O to, skąd Finowie wzięliby środki na promocję i walkę z konkurencją na androidowym rynku nie będę nawet pytał.

Trudno mi stwierdzić, jakie są motywy działania pana Pardy – może faktycznie troszczy się o przyszłość Nokii oraz jej oddziału mobilnego. Cały czas jednak nie mogę się pozbyć wrażenia, że jego akcja wygląda raczej na reklamę – nazwiska, nowej firmy, nowej marki. Nie wierzę w to, że pomysłodawcy projektu Nokita faktycznie postawili sobie za cel zebranie wielkich pieniędzy w krótkim czasie i utarcie nosa Microsoftowi. A jeśli faktycznie tak było, to zalecałbym spożytkowanie ułańskiej fantazji oraz energii w rewolucjonizowaniu całego biznesu IT.

Jakiś czas temu Tomasz pisał o firmie Newkia, którą w Azji założył inny były pracownik Nokii. Jej planem jest zebranie pod jednym parasolem byłych pracowników Nokii oraz produkcja smartfonów z Androidem. Teraz pojawia się Nokita, która również chce postawić na Androida, ale chodzi jej o zatrzymanie pracowników w Finlandii. Patrząc na ten urodzaj, można się spodziewać, że na tym nie koniec – szykuje się prawdziwy bój o osoby zatrudnione póki co w Nokii. Warto jednak odwołać się do pewnego porzekadła, które głosi, że gdzie kucharek sześć…

Zainteresowanych projektem odsyłam na stronę Nokita.