71

Panie Elop, jestem poważnie rozczarowany

Od prezentacji smartfonów Nokii minęło już kilkadziesiąt godzin, ale temat ten nadal wywołuje spore emocje w mediach. Przyszedł czas na analizy, prognozy i dyskusje wokół nowych urządzeń (zapewne już niedługo zastąpi je szum wokół kolejnego iPhone’a). Jeszcze przez kilka dni Nokia może błyszczeć w świetle reflektorów. Pytanie tylko, czy producent nie stanie się przypadkiem antybohaterem, […]

Od prezentacji smartfonów Nokii minęło już kilkadziesiąt godzin, ale temat ten nadal wywołuje spore emocje w mediach. Przyszedł czas na analizy, prognozy i dyskusje wokół nowych urządzeń (zapewne już niedługo zastąpi je szum wokół kolejnego iPhone’a). Jeszcze przez kilka dni Nokia może błyszczeć w świetle reflektorów. Pytanie tylko, czy producent nie stanie się przypadkiem antybohaterem, który zapowiadał show, a zafundował wszystkim zwykły cyrk. Sporą rolę w ocenie najświeższych Lumii odegrają ich ceny. Ile fińska korporacja może sobie zażyczyć za gadżety z WP8?

Zacznijmy może od wspomnianej ceny. Serwis Winfuture poinformował, iż za smartfon Lumia 920 klienci będą usieli zapłacić 600 euro (wersja bez modułu LTE, która pojawi się z czasem na rynku, będzie oczywiście tańsza). Sprzęt ma się pojawić w połowie października na kilku rynkach (Niemcy, Włochy, Rosja, Wielka Brytania, Francja). Dwa tygodnie później słuchawka ma być też dostępna w Polsce, a od listopada w Skandynawii, Hiszpanii oraz Portugalii. Model Lumia 820 pojawi się ponoć w sklepach dwa tygodnie po flagowcu (czyli w Polsce można się go spodziewać w połowie listopada) i będzie kosztował 450 euro. Nawet jeśli jest to tylko plotka, którą niemiecki serwis wyssał z palca, to należy się chyba przygotować na właśnie taki cennik. Czy jest on atrakcyjny?

Zaprezentowany jakiś czas wcześniej Sasmung Ativ S wyjściowo ma być tańszy od modelu Lumia 920 o kilkadziesiąt euro. Można oczywiście powiedzieć, że różnica nie jest zbyt duża, a mamy przecież do czynienia z gadżetem Nokii, który tyle wnosi do sektora mobilnego. Tak przynajmniej zapewnia sama korporacja z Finlandii. Po prezentacji flagowca koreańskiego producenta, pracownicy Nokii (w tym jej CEO – Stephen Elop) przekonywali, iż Ativ S to tylko przygrywka do prawdziwego Show. Finowie zamierzali pokazać sprzęt innowacyjny i oryginalny. Mówiąc krotko: wszystkim miały opaść szczęki z podziwu. Takie buńczuczne teksty sprawiły, że czekałem na ich konferencję i liczyłem na to, że faktycznie mnie zaskoczą. Udało im się? Raczej nie.

Nokia nie pokazała nic nowego i, moim skromnym zdaniem, zmarnowała wielką szansę, o jakiej mówiła już od kilku dobrych miesięcy. Jesień 2012 mogła należeć do tego producenta, ale po tym, co zobaczyłem przedwczoraj, spodziewam się, że ich sprzedaż nie osiągnie takich poziomów, na jakie liczyła korporacja. Modele 820 i 920 powinny trafić na rynek zamiast słuchawek 800 i 900, a teraz wypadało pokazać innowacyjne podejście do tematu i zapowiedź ostrej walki o rynek z Samsungiem, HTC, a nawet Apple. Tymczasem jesteśmy świadkami cyrku, jaki firma zafundowała wszystkim przy okazji reklam swojego sprzętu (zapewne wszyscy słyszeli już o filmie i zdjęciach, które poważnie podkopały autorytet producenta). Zresztą sam chwyt marketingowy, bazujący na docenionej na poczatku roku technologii PureView nie jest do końca uczciwy. Ale gdy nie ma się pomysłów na przyciągniecie klientów, to korzysta się ze sprawdzonych motywów.

Rynek przyjął prezentację Nokii dość chłodno, reakcje dziennikarzy i branżowych ekspertów też wyrażają mieszane uczucia. Niby wszystko jest ok, bo korporacja zaprezentowała solidne produkty z interesującymi (ale nie innowacyjnymi) technologiami i można się spodziewać, że znajdą one nabywców. Nie są to jednak przełomowe gadżety, zdolne do przełamania supremacji Samsunga i Apple. A jeśli Nokia faktycznie wierzy w to, że wnosi do branży powiew świeżości i chce nas do tego przekonać, to mamy do czynienia z jakimś nieporozumieniem. Zresztą niedosyt wyczuli już sami pracownicy korporacji (zdziwiłbym się, gdyby nie zauważyli, że coś jest nie tak) i zaczęli mówić, o tym, iż modele 920 i 820 są jedynie kolejnym krokiem Nokii na drodze do odzyskania silnej pozycji w sektorze. Widać zatem zmianę tonu – z rewolucji zrobiła się nagle ewolucja. I na to mogę przystać.

Ciężko powiedzieć, czy nowy sprzęt pozwoli temu producentowi wrócić do gry. Choć zabrakło tzw. „czynnika wow”, to o wynikach sprzedaży decydować będzie gust i popyt klientów, a nie opinia branżowych mediów. Ucieszą się zapewne ludzie, którzy planują zakup starszych smartfonów z serii Lumia – ich cena powinna w najbliższym czasie zauważalnie spaść. Spodziewam się, że na poczatku roku 2013 potanieją także modele 820 i 920 – być może to stanie się bodźcem, który zapewni firmie solidne wyniki i zyski. Bo przy obecnym cenniku nie spodziewam się cudów. I nie piszę tego jako złośliwiec, który czekał na kolejne potknięcie Nokii. Liczyłem na powrót Nokii w wielkim stylu i czuję się trochę oszukany. Wymienne kolorowe obudowy i bezprzewodowe ładowanie to fajne bonusy. Niestety, tylko bonusy.

Foto: 1, 2