94

Nokia popełnia ten sam błąd… znowu! I myślę, że znowu wyleci z rynku, tym razem na dobre

Nokia jest na rozdrożu, choć sama wydaje się tego nie dostrzegać. Jeżeli za chwilę HMD Global nie podejmie zdecydowanych działań, markę czeka koniec dużo smutniejszy, niż za pierwszym razem.

Kiedy oceniam daną rzecz bądź usługę, ciężko mi mówić o niej w kontekście samych zalet i wad, ponieważ często na finalny werdykt wpływa jeszcze jedna zmienna – potencjał. Nie wiem, ile osób ma podobnie do mnie, ale zaryzykuje stwierdzenie, że jest spora grupa ludzi, którzy tak jak ja patrzą na dany sprzęt nie tylko przez pryzmat tego czym jest, ale też – czym mógłby być. Jakie możliwości dawała mu jego marka czy też połączenie konkretnych elementów. Jeżeli potencjał został zrealizowany, sprzęt otrzymuje bonusowe punkty. To widać chociażby w przypadku smartfonów takich marek jak realme – są złożone zazwyczaj z głową, dobrze wycenione i choć jeszcze wielu konsumentów patrzy na nie sceptycznie, to wróżę że taki stan nie potrwa długo. Po drugiej stronie są jednak te sprzęty, które miały w garści wszystkie niezbędne elementy by odnieść sukces, a mimo tego producent pozwolił, by zwycięstwo wyślizgnęło mu się z rąk.

Nokia – stagnacja jest widoczna na każdym kroku

Nokia jest jedną z tych marek, która na „nowym starcie” miała wszystkie niezbędne elementy, by porwać konsumentów. Który z nowych brandów cieszy się takim uznaniem i sentymentem? W Europie chyba tylko powrót współpracy Sony i Ericssona mógłby się z tym równać. I na początku wszystko wyglądało pięknie – sprzedaż wystrzeliła, rynek został zalany nowymi modelami, pojawiły się nawet ciekawe pomysły jak Nokia 9 PureView. A potem?

A potem z wielu miejsc zaczęło wychodzić, że HMD Global chyba nie do końca ma pomysł, co tak naprawdę z Nokią zrobić. Pierwszym sygnałem tego był design. Nokia bardzo szybko zaczęła bowiem robić to, co robią wszystkie chińskie firmy, czyli kleić telefony z pomysłów na design, które wdrożyli już inni. Jeżeli lider rynku ma nocha – Nokia będzie miała nocha. Jeżeli ma wycięcie na kamerkę – Nokia też będzie takie miała. Plus ogromy, jak na dzisiejsze standardy podbródek, na którym wciąż grawerowane jest logo (!). Biorąc na warsztat Nokię 8.3 5G, czyli najnowszego „wannabe flagowca” firmy, widać wyraźnie, w których miejscach odstaje on od konkurencji nie tylko wizualnie, ale też – pod kątem specyfikacji. Smartfon na premierę kosztował 3 tys. zł, a w zamian za to otrzymywaliśmy Snapdragona 765G (podczas gdy realme oferuje za tę cenę 855), 6 GB RAM (tyle co trzy razy tańsze średniaki), 128 GB miejsca na dane, czytnik linii papilarnych z boku (a nie pod ekranem), czy zestaw 4 tylnych aparatów, z których jeden faktycznie ma 64 Mpix, ale dwa – już tylko 2 Mpix. Wyobraźcie sobie, że dziś Samsung w serii Note czy S lub Huawei w Mate czy P wypuszczają telefon z dwoma dwumegapikselowymi obiektywami. Te firmy zostałyby kompletnie zjedzone, podczas gdy przy Nokii mogliśmy zaobserwować zaledwie wzruszenie ramionami. To pokazuje, gdzie ta marka jest obecnie.

HMD nie ma pomysłu na Nokię i to bardzo widać

Wszyscy znamy tę historię – Nokia przespała smarfonową rewolucję, trzymając się swojego Symbiana, który choć nowoczesny na początku, nie był w stanie dotrzymać kroku w rozwoju Androidowi. I teraz to dzieje się znowu – Nokia zadomowiła ze swoimi smartfonami w przedziale cenowym 500-1500 zł, czyli tam, gdzie sprzedaje się ich najwięcej. Być może HMD Global myślało, że wystarczy znana marka i urządzenia, które nie odstraszają wyglądem by wykręcić sprzedaż. Na początku – jak najbardziej, ale bez stałego dopływu innowacji z własnego R&D taka passa nie trwa długo. Telefony Nokii nie mają dziś bowiem niczego, ale to niczego, co wyróżniałoby je spośród reszty. Dodatkowo – Nokia sama zrezygnowała z publicity, kiedy stwierdziła, że nie będzie produkowała flagowców. Brak innowacji, brak wyróżniającej funkcji, brak topowych modeli – przecież my to już przerabialiśmy. Cały świat odjeżdża Nokii po raz wtóry i producent nie wydaje się chcieć z tym cokolwiek zrobić.

Jedyne co zrobiło HMD Global, to rozwodniło markę. Wpierw postrzegane jako „wybawca”, który przywraca na rynek ukochany brand, teraz jest omawiane raczej w kontekście najgorszego korpo, które chciało wycisnąć co się da z ludzkiego sentymentu. Wspomniany przed chwilą brak jakichkolwiek działań zmierzających do tego, by dać Nokii drugi oddech w połączeniu z lecącą na łeb na szyję sprzedażą może sugerować jedno – taki sam jak za pierwszym razem koniec. Nie wiem kiedy to nastąpi i czy będzie to szybkie oświadczenie czy może powolny proces, ale przy tak prowadzonej polityce jestem zdania, że Nokia wcześniej czy później po prostu się zwinie. Znowu. Jednak tym razem ta historia może już nie mieć happy endu. Bo o ile wcześniej ludzie widzieli w Nokii pozytywnego bohatera który jest pod butem „złego” Microsoftu, tak teraz wszsytko, co zrobiła Nokia zostało zrobione pod własnym sztandarem. Kolejne pokolenie nie będzie pamiętało pomysłowych komórek i ciekawych rozwiązań muzycznych. Dla nich Nokia będzie „tą firmą od nudnych budżetowców” o ile w ogóle będą ją pamiętać.

A takiej marki z za grobu nie będzie sensu przywracać.