51

Nokia 3310 przyciągnie hipsterów. Szkoda, że nie będzie sprzedawana na polowych łóżkach…

Hipsterzy już zacierają ręce: niebawem w modnej kawiarni będzie można pochwalić się telefonem, który wzbudzi zainteresowanie tłumu. A przede wszystkim innych hipsterów. Oto po latach od premiery właściwego modelu odświeżenia doczekała się Nokia 3310. Tyle, że nie jest to już stara, dobra Nokia, czasy gry Snake przeszły do historii, a rocznie na świecie sprzedaje się 1,5 mld smartfonów...

Nokia 3310 wróci na rynek – Tomek informował o tym blisko dwa tygodnie temu, Jakub potwierdził wczoraj:

HMD Global wespół z Nokią zaprezentowały również nową wersję kultowego telefonu – 3310. Odświeżony feature phone wyposażono w kolorowy wyświetlacz, odmienionego, legendarnego Snake’a i znacznie wydajniejszy, niż w oryginale akumulator. Urządzenie ma być dostępne już za 69 euro. [źródło]

Już kilkanaście dni temu kręciłem głową nad tymi poczynaniami, bo to kolejny przykład żerowania na sentymencie. Pisałem o tym przy okazji powrotu na rynek Secret Service i afery, jaka wówczas wybuchła. Trochę dziwiłem się ludziom, którzy dali się ponieść emocjom i zapragnęli mieć gazetę sprzed lat. Niczym ciepłe lody, Frugo albo jakąś markę piwa powracajacą z odmętów historii. Wybierając te produkty ludzie kierują się nostalgią, pozytywnymi wspomnieniami, wyłącza się racjonalne myślenie – u mnie czasem też, chociaż staram się omijać takie zagrywki.

Wszyscy lub prawie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, po co producent wypuszcza ten model. Jasne, robi to, żeby zarobić i tak czyni każda firma. Ale tutaj nie ma mowy o walce z konkurencją na gruncie jakości czy innowacji: oferowany jest sprzęt, który cieszy się coraz mniejszym powodzeniem, nad innymi modelami z tego poletka raczej nie góruje. Od kilu lat w biznesie mobilnym dominują smartfony i tzw. feature phone kupują określone grupy odbiorców z konkretnych przyczyn. Znaleźliby dla siebie produkt i bez odświeżania hitu fińskiej firmy. Ale może zapragną cofnąć się w czasie o kilkanaście lat.

Nokia 3310 ma pewnie trafić głównie do ludzi w wieku 30-40 lat, którzy będą mogli wrzucić zdjęcie na fb i napisać „gimby nie znajo”. Zauważyłem, że to już się dzieje, póki co z renderami. Ale przyjdzie i czas na komórki. W kieszeni nadal będzie smartfon od Apple, Samsunga czy Huawei, ale na restauracyjnym czy barowym stoliku, ławce w parku albo stole u znajomych położy się kolorowe urządzenie z wężem na pokładzie. Wszystko pomyślane tak, by zaczęły się pytania, komentarze, ochy i achy nad przeszłością. Najlepiej, by zebrani przywołali gumę Turno, oranżadę w proszku i Kelly Family. A młodsi w towarzystwie niech patrzą z niedowierzaniem i drapią się w głowę.

Wszystkie strony powinny być zadowolone: firma zarobi, bo Nokia 3310 ma szansę odebrać klientów konkurencji i przyciągnąć tych „sentymentalnych”, ludzie będą mieli się czym pochwalić, my, czyli media, zyskujemy temat. Pojawia się przy tym pytanie: co jeszcze zostanie wygrzebane? Przecież możliwości jest tu znacznie więcej. Od jakości obrazu VHS, przez kupowane na bazarach gry mobilne, po Tamagotchi. Chociaż te towary wymieniam pisząc z perspektywy 30-latka. A czas płynie, więc niebawem mogą się zacząć powroty skierowane do młodszych. By i oni mogli poczuć smak dzieciństwa/wczesnej młodości w chwili, gdy posiadają już dyplomy, rodziny, etaty, obowiązki i problemy większe niż to, że kończą się ferie.

Niby nie powinno mi to przeszkadzać: nie moja kasa, do zakupu zmuszany nie jestem. I w gruncie rzeczy nie zniechęcałbym kogoś do nabycia tej komórki: chcesz taki gadżet? Bardzo proszę. Oby tylko potem nie pojawiały się jęki w stylu „to jednak nie to” albo „po co ja właściwie kupiłem ten sprzęt?”. Bo to nie będzie poczciwa nokia 3310 w roku 2003. Kupiłeś ją tylko po to, by błysnąć w social media i knajpie…