nintendo switch vr
4

Nintendo wkracza do świata VR i zabiera tam najlepsze gry ze Switcha

Już za kilka dni zadebiutuje nowy zestaw dodatków do Nintendo Labo, który pozwoli przenieść się graczom do wirtualnej rzeczywistości. Aby jednak nie było nudno, gigant przygotował nie lada atrakcję — będą aktualizacje do jednych z najważniejszych gier na platformie!

Nintendo już wielokrotnie udowodniło, że lubi kroczyć swoimi ścieżkami. Te wydeptane wcześniej są dla nich zbyt szablonowe, a skoro już nie biorą udziału w wyścigu o to kto ma najlepsze podzespoły czy więcej pikseli wyświetlanych na ekranie — to muszą wyróżnić się na swój sposób. I trzeba przyznać, że im się to udaje, choć skutki ich decyzji… bywają bardzo różne. Są wtopy, jak to sprawy miały się z nieszczęsnym, bardzo zresztą przeze mnie lubianym, Wii U; ale nie brakuje też sukcesów — jak Wii czy ich ostatnia konsola, Nintendo Switch. Sony pokazało z PlayStation VR o co chodzi w virtual reality i pozwoliło bardziej wybić się technologii na tle konkurencji, Nintendo… proponuje jednak nieco inne podejście do tematu. Z punktu widzenia naszych portfeli — znacznie lepsze, bo kosztujące raptem ułamek kwoty, którą przyjdzie nam zapłacić za okulary od Sony.

VR dla Nintendo Switch: Labo nareszcie sprawdzi się wśród starszych!

To nie jest pierwszy raz kiedy słyszymy o wirtualnej rzeczywistości na hybrydowej konsolce Nintendo — ale nareszcie mamy jakieś konkrety, które dają jako-taki ogląd sytuacji. A przede wszystkim pokazują, że gigant nie traktuje tematu po macoszemu, a wręcz przeciwnie. Bowiem na start przywita nas tam jedna z najlepszych gier wszech czasów, a mianowicie The Legend of Zelda: Breath of the Wild, czyli wielki tytuł startowy platformy. I ta najprawdopodobniej będzie grywalna w całości w wirtualnej rzeczywistości — ale na tym jeszcze nie koniec. Oprócz fantastycznych przygód Linka, specjalnie z myślą o pakiecie VR twórcy przygotowują zestaw mini-misji, które trafią do kolejnej wielkiej, cenionej i ważnej gry na platformie — Super Mario Odyssey!

VR na Switchu: jestem pełen obaw

Zapowiada się masa frajdy i… no kurcze, mowa tutaj o jednych z dwóch najważniejszych dla platformy tytułów. Mario i Zelda to marki, obok których trudno przejść obojętnie. Nintendo Labo, w oparciu o które opierać się będzie cały zestaw VR u Nintendo, to z mojej perspektywy przede wszystkim kreatywny gadżet dla najmłodszych. Pozwalający rozwijać wyobraźnię i doskonale bawić się łącząc świat realny z tymi wirtualnymi. Gadżet, który jest stosunkowo tani — nie znamy jeszcze polskich cen, ale w Stanach Zjednoczonych przyjdzie zapłacić 80$ za pakiet startowy i 40$ za VR. Kilkuletnie PS VR kosztuje zaś… 300$ — i w całej fajności tego rozwiązania, nie oszałamia jakością — a wręcz przeciwnie. Niska rozdzielczość to jeden z największych problemów gadżetu — zaraz obok niekończącego się oceanu kabli, rzecz jasna. Tutaj, jak mniemam, lepiej nie będzie — a co najwyżej w drugą stronę. Natomiast materiały promocyjne z konsolą trzymaną na wysokości czoła wyglądają bardziej jak primaaprilisowy żart. Bo chyba nie tylko ja nie wyobrażam sobie spędzić kilkudziesięciu godzin przy The Legend of Zelda: Breath of the Wild w takiej formie… prawda?

Zestaw VR do Nintendo Labo trafi do sprzedaży już w przyszłym tygodniu, zaś aktualizacji do tych dwóch wybitnych gier można spodziewać się pod koniec miesiąca.