33

Nie liczy się jakość usługi czy produktu. Kupiona za grube miliony dolarów gwiazda i tak je wypromuje

Najpopularniejszy streamer na Twitchu porzucił platformę, na której osiągnął spektakularny sukces. Przekonało go do tego 50 milionów dolarów od Microsoftu. Na tyle amerykański gigant wycenił nie tylko sieciową gwiazdę, ale również jednoosobową promocję swojej usługi. I nikt nie zastanawia się czy Mixer jest dobry - fani Ninja i tak przenoszą się za swoim idolem. Morał? Zrób cokolwiek, zapłać komuś znanemu grube pieniądze, a odniesiesz sukces. Smutna prawda, która spycha na dalszy plan jakość samej usługi lub sprzętu.

Reklama jest ważniejsza od produktu

Czego najbardziej nienawidzimy w klasycznej telewizji? Reklam. Czego najbardziej nienawidzimy na YouTube? Reklam. Ale bez odpowiedniej reklamy nawet najlepszy produkt może nie znaleźć nabywców, natomiast z wielomilionową kampanią promocyjną da się wypchnąć do ludzi przeciętniaka. Przykładów nie trzeba szukać daleko i nawet na naszym polskim rynku znajdziecie ich przynajmniej kilka.

Jednym z takich przypadków jest sieć Play. Spektakularny sukces przekładający się na tłumy osób przenoszących swój numer do fioletowych wynikał z dwóch sprytnych ruchów. Operator kusił atrakcyjną ceną, a z ekranów telewizorów i ulicznych billboardów uśmiechały się do nas gwiazdy oraz celebryci. A że słaby zasięg nawet w centrum dużego miasta, krajowy roaming z kiepskimi prędkościami transferu. No cóż, ludzie dali się ponieść promocji i obietnicom znanych twarzy. Chodzi oczywiście o masy, a nie użytkowników, którzy śledzą na bieżąco informacje o mapie zasięgu w kraju.

Hua, Hał, Hou…nie wiem, ten telefon Lewandowskiego

Chiński Huawei ma aktualnie świetne telefony. Ale nie zawsze tak było. Swego czasu producent kusił polskich klientów na dwa sposoby. Atrakcyjną ceną, która przełożyła się na świetną sprzedaż, szczególnie modeli Lite u operatorów oraz uśmiechniętą twarzą naszego rodaka, Roberta Lewandowskiego. Zastanawialiście się gdzie byłby dziś na polskim rynku Huawei gdyby nie współpraca z piłkarzem? Myślę, że w głębokiej…no, powiedzmy, że nie tam gdzie dziś. Nie chcę nazywać ludzi naiwnymi, ale wyglądało to tak, jakby Lewandowski przykrywał niedoskonałości urządzeń Huawei. No bo nie zaufamy Robertowi? Przecież nie reklamowałby kiepskiego produktu. Ogromne pieniądze przeznaczone na ten sposób promocji urządzeń opłaciły się, Huawei to na naszym rynku mobilna potęga, której w dłuższej perspektywie nie zagrozi również niedawna afera, której skutkiem miał być brak nowych Androidów na smartfonach chińskiego producenta.

A piszę o tym wszystkim dlatego, że do grona pomysłowych firm dołączył niedawno Microsoft. Mixer to platforma dla usługi project xCloud. Usługa streamingowa wystartowała w styczniu 2016 jako Beam, jako Mixer funkcjonuje natomiast od maja 2017 roku. Jestem więcej niż pewien, że część z Was słyszy tę nazwę pierwszy raz. Za to Twitch funkcjonuje jako definicja serwisu streamingowego. Tak, jak kiedyś na wszystkie sportowe buty mówiło się adidasy. Tak jak na amerykańskich lotniskach każdy tablet to iPad. Microsoft postanowił zawalczyć z Amazonem (właściciel Twitcha) w sposób prosty, pomysłowy, ale i bardzo drogi. Przeznaczył 50 milionów dolarów by najpopularniejszy streamer na świecie – Tyler „Ninja” Blevins porzucił Twitcha i przeniósł się na serwis Mixer. Sieciowa gwiazda przyjęła propozycję i w 5 dni nabiła na swoim koncie w nowej usłudze milion subskrybentów. Pierwsza transmisja w nowym miejscu zgromadziła przed ekranami około 65 tysięcy osób, a w tak zwanym peaku jego stream z Fortnite oglądało około 95 tysięcy widzów. Żeby było zabawniej, że na Twichu taka grupa liczyła około 40 tysięcy, a subskrybentów uzbierał tam 250 tysięcy. Mówię tu o najwyższej wartości z marca 2018 roku, ta bowiem sukcesywnie spadała i na pewno w jakiś sposób przyczyniło się to do podjęcia ostatecznej decyzji o przeprowadzce na Miksera.

Czy Microsoft mógł wybrać lepiej? Nie sądzę. Nikt nie mówi o tym czym różnią się od siebie Twitch i Mixer, która platforma jest bardziej przyjazna twórcy, a która widzowi. Fani najpopularniejszego streamera też najwyraźniej nie są specjalnie przywiązani do platformy, na której oglądają jego materiały – liczy się dla nich człowiek. A skoro człowiek firmuje teraz swoim nazwiskiem i swoją twarzą nowy produkt…No właśnie, tylko czy o to chodzi? Jeśli ktoś jest fanem rozgrywek Blevinsa, nie ma za bardzo wyboru – musi się przenieść i oglądać go na Mikserze niezależnie od tego jak bardzo kocha Twitcha. Nie porównywałbym jednak tego “endorsingu” z przypadkiem Lewandowskiego. Znany piłkarz kierował swój uśmiech do mas, fanów piłki nożnej, generalnie Polaków szanujących jego dokonania i osobę. Za Ninją poszli zatwardziali fani, krok Microsoftu wydaje się więc genialny w swojej prostocie. Drogi, ale naprawdę ktoś sądzi, że 50 milionów dolarów dla takiego giganta to jakiekolwiek obciążenie finansowe? Myślę, że dzięki temu transferowi błyskawicznie wyjdzie na zero i zacznie dzięki Blevinsowi zarabiać.

Z jednej strony jest mi smutno, że kiedy w grę wchodzą ogromne pieniądze i znane nazwiska, produkt jako taki schodzi na dalszy plan. No, ale skoro coś działa, to trzeba z tego skorzystać. Microsoft skorzystał. Zobaczymy co dalej. Zachwianie pozycji monopolisty może nieść za sobą tylko dobre rzeczy, szczególnie że w przeciwieństwie do Epic Games Store, Mixer to dobra i dopracowana usługa.

grafika