Moje przemyślenia

Niezwykły spektakl, magia wiedzy i nowych technologii. Taka była Sonda…

MMD
Marcin M. Drews
28

29 września 1989 roku. Godziny poranne. Jadący do Raciborza peugeot zderza się czołowo z ciężarowym Starem 200. Ginie nie tylko trójka pasażerów samochodu osobowego. Wraz z nimi umiera największa legenda polskiej sceny popularno-naukowej. To jedyny dzień w moich życiu, gdy oglądając wiadomości telew...

29 września 1989 roku. Godziny poranne. Jadący do Raciborza peugeot zderza się czołowo z ciężarowym Starem 200. Ginie nie tylko trójka pasażerów samochodu osobowego. Wraz z nimi umiera największa legenda polskiej sceny popularno-naukowej. To jedyny dzień w moich życiu, gdy oglądając wiadomości telewizyjne, szczerze zapłakałem...

Dokładnie wczoraj obchodziliśmy tragiczną, 24. rocznicę śmierci dwóch wybitnych twórców telewizyjnych, Andrzeja Kurka i Zdzisława Kamińskiego, twórców szalenie popularnego programu telewizyjnego pt. Sonda. I choć najlepsze lata audycji przypadły na czas tzw. komuny, próżno dziś szukać tytułu, który dorastałby Sondzie choć do pięt.

Gdyby tylko mogli, jako pierwsi Polacy zabraliby się na Księżyc, bo w ich szaleństwie była metoda. Kto ich znał, wierzy w to jak my. Kto nigdy nie widział Sondy niech wie, że przez 12 lat, co tydzień, Andrzej Kurek i Danek Kamiński pojawiali się w naszych domach by odkrywać świat na nowo. Od nich rolnik dowiadywał się czym jest współczesna chemia, inżynier o komplikacjach nauk podstawowych a niejeden humanista dał się zawieźć do Krzemowej Doliny. Gdy najczęściej popularyzacja jest zajęciem niewdzięcznym, Oni potrafili zamienić ją w spektakl. (źródło)

I choć Sonda merytorycznie się zdezaktualizowała, wszak technika poszła dalej, nieśmiertelna pozostała i konwencja, i osobowość twórców, a także pewne prezentowane wtedy ponadczasowe prawdy. Nigdy już więcej w polskich telewizjach nie pojawił się podobny dialog... Po jednej stronie Andrzej Kurek, pasjonat nowych technologii, wesoły raptus. Po drugiej Zdzisław Kamiński - stateczny, spokojny sceptyk i tradycjonalista starający się studzić zapał Kurka. Obaj natomiast szalenie elokwentni, kulturalni i konsekwentni, a przy tym głodni wiedzy i umiejący tę wiedzę przekazać. Dzięki nim czterolatek nie tylko potrafił zrozumieć, czym był wielki wybuch, ale i siedział przed ekranem z szeroko otwartymi oczami, dosłownie chłonąc informacje. Całość zrealizowana profesjonalnie (oczywiście jak na ówczesne czasy), na światowym poziomie, z przesympatycznym humorem i w konwencji tak ciekawej, że program szybko stał się pozycją kultową.

Kurek i Kamiński prowadzili dyskusję w studio, a czasem także poza nim. Wykonywali przy tym szereg prostych, a jednocześnie ciekawych doświadczeń i prezentowali rozmaite eksponaty. Często okraszano całość dobrym humorem lub prostą inscenizacją, w której ważną rolę pełniły kostiumy i scenografia. Jednocześnie twórcy unikali zbyt zawiłych i niemożliwych do zilustrowania tematów. Dyskusje przeplatane były felietonami filmowymi, które prezentowały i obrazowały najważniejsze w danym odcinku zagadnienia. Chodziło o to, by widzem mógł być każdy, bez względu na wiek, zawód i zainteresowania. Często można spotkać opinię, że każdy Sonda była zawsze spektaklem. Warto pamiętać, że program realizowano przy bardzo niskim budżecie. Zmuszało to twórców do stosowania prostych, acz pomysłowych rozwiązań, często realizowanych wręcz domowym sposobem. W czołówce programu wykorzystywano także plansze wykonywane przez Andrzeja Kurka na prywatnym komputerze ZX Spectrum (48 KB). (źródło)

Przeraża dziś fakt, iż Telewizja Polska nie zadbała nigdy o należny szacunek dla twórców i ich dzieła. Do dziś nie wiadomo do końca, ile nakręcono odcinków Sondy, a niektóre informacje dotyczące okoliczności powstawania programu okazały się fałszywe. Dla przykładu nikt nie zadbał o archiwizację pierwszego odcinka. Wiadomo tylko, że wystąpił w nim Andrzej Kurek. Czy był z nim ktoś jeszcze (Kamiński dołączył później)? Dziś nikt tego do końca nie wie... Wikipedia podaje, że w sumie nakręcono około 490 odcinków programu, gdzie indziej z kolei czytamy o 527 odsłonach. Najlepiej byłoby sprawdzić u źródła, ale trudno tu liczyć na TVP. Na stronach telewizji publicznej próżno szukać czegokolwiek, poza skandalicznie krótką wzmianką...

Pierwszy odcinek został nadany 8 września 1977 roku. Źródła podają, że prowadził go Andrzej Kurek wraz z Wandą Konarzewską. W archiwum nie zachowała się kopia tego wydania. Dwa tygodnie później razem z Kurkiem zaczął występować Zdzisław "Danek" Kamiński. (źródło)

Uwięźnięcie programów i materiałów roboczych programu SONDY w archiwach TVP jest smutnym faktem. Czynione próby ich wydobycia i ponownego rozpowszechnienia, w jakiejkolwiek formie, nie przynoszą rezultatów. Podejmowane dotychczas działania były lekceważone przez wymienioną instytucję. Nazywanie jej "publiczną" jest kpiną i nieporozumieniem (Tomasz Pyć).

Całość próbował uporządkować - niestety, nieco amatorsko - trzeci twórca programu, cytowany wyżej Tomasz Pyć, który zawsze pozostawał w cieniu, a widzowie mogli go zobaczyć dopiero w jego osobnym programie Spectrum. Niestety, zmarł on 18 listopada 2008 roku. Prowadzona przez niego strona internetowa poświęcona Sondzie już nie istnieje. Wytrwali mogą spróbować odzyskać ją poprzez Wayback Machine.

Nawet Pyć, jako współtwórca programu, dał się nabrać na legendę dotyczącą czołówki, której oprawa muzyczna miała stanowić miks pięciu różnych utworów. Ponoć taka informacja znajduje się zresztą do dziś na tekturowym pudełku przechowywanym w dźwiękowym archiwum TVP S.A. Dopiero w zeszłym roku sprawę wyjaśnili dociekliwi internauci. W czołówce był tylko jeden utwór - "Visitation" Mike'a Vickersa.

Z „Sondą” wiąże się zresztą fenomenalna historia, bo do dzisiaj nikt nie potrafił znaleźć utworu będącego motywem przewodnim. Pojawiały się wpisy na różnych forach, gdzie wymyślano jakieś fantastyczne spekulacje, absurdalne sugestie…a prawda jest banalna i ukryta na jednej z zakurzonych płyt z gatunku library music. (źródło)

Sondę można dziś ze zmiennym szczęściem oglądać w TVP Historia (dwa lata temu codziennie, obecnie w soboty po godzinie 8.00 rano). Całkiem spora liczba odcinków została zgrana przez fanów i udostępniona w sieci na Youtube, na portalu Chomikuj oraz w sieci torrentów. Czy to legalne? Nie wiem i gwiżdżę na to. Według mnie osoby, które udostępniły program w sieci, realizują misję, o której TVP zapomniała już dawno.

Z Sondą wiąże się też kilka teorii spiskowych. Jedna mówi o tym, że Zdzisław Kamiński był agentem SB. Inna z kolei, że wypadek pod Raciborzem miał być tak naprawdę udanym zamachem...

Co dziś wiemy na pewno? Otóż to, że mimo panującej komuny kilku ludziom udało się w propagandowej telewizji stworzyć niedościgniony wzór programu popularnonaukowego. Programu, który przy okazji przemycał do Polski doniesienia ze świata, który pokazywał, jak wyglądają zachodnie technologie.

O Sondzie można by pisać naprawdę wiele, ale jako skromny widz nie czuję się upoważniony. Dlatego odsyłam zainteresowanych po prostu do jednego z licznych artykułów - "SONDA czyli najlepszy program popularnonaukowy TVP": część 1, część 2.

Warto dodać, iż kolejna zakulisowa postać tworząca program napisała książkę, o której istnieniu dowiedziałem się jednak dopiero wczoraj. Jak najszybciej po nią sięgnę, a póki co... Panie Andrzeju, Panie Zdzisławie... Wciąż za Wami tęsknię... Ta rocznica wciąż boli, ale i przypomina o najlepszych latach, kiedy dzięki Wam mogłem poznawać świat. Dziękuję!

PS. Polecam odcinek mówiący o nowej wówczas technologii laserowych dysków:

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

TVPSondaSpectrum