48

Niestety, e-papieros nie zdołał mnie do siebie przekonać

Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu. Palenie powoduje impotencję. Raka i choroby płuc. Palenie śmierdzi straszliwie. Twoja dziewczyna całuje się z popielniczką. Najgłupsze, co w życiu zrobiłem, to nauczyłem się palić papierosy. Zaczęło się niewinnie w liceum. Na przerwach nie było co robić, więc po morderczych 45 minutach wychodziliśmy na tyły szkoły […]

Palenie poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu. Palenie powoduje impotencję. Raka i choroby płuc. Palenie śmierdzi straszliwie. Twoja dziewczyna całuje się z popielniczką. Najgłupsze, co w życiu zrobiłem, to nauczyłem się palić papierosy. Zaczęło się niewinnie w liceum. Na przerwach nie było co robić, więc po morderczych 45 minutach wychodziliśmy na tyły szkoły i odpalaliśmy fajki. Wszystko fajnie, ale do czasu. Kondycja nie taka jak kiedyś, pokasłuję, nałóg bije po kieszeni, a będzie gorzej. E-papieros to cudowny wynalazek?

Tak mi się wydawało

Wszyscy w moim otoczeniu nagle zaczęli zachwalać elektroniczne papierosy. Dymią jak zwykłe, pali się przyjemnie, są nawet smakowe. Najważniejszym argumentem miała być cena takiego urządzenia. Raz wydaje się całkiem sporo, a potem już tylko uzupełnia pojemniki i raz na jakiś czas kupuje jakieś części. Z tego względu, że absolutnie nie lubię bawić się w rozbieranie, konserwowanie urządzenia, zdecydowałem się na Mild Quick z magnetycznymi kartomizerami. Było fajnie – przez jakiś miesiąc.

Electronic_Cigarette_Smoking

Mgiełka całkiem spora. Nie śmierdzi, nie przeszkadza. Można palić w pomieszczeniu bez obaw, że po sesji z takim papierosem będzie można na powietrzu siekierę zawiesić. Rzeczywiście – zabawa całkiem tania – w moim przypadku jeden liquid (ok. 15 złotych) wystarczał na 2 tygodnie + 4 kartomizery do samodzielnego napełniania (5 złotych każdy). 35 złotych? To jakieś… dwa dni standardowego palenia. Oszczędność jest? Jest.

Z tym, że cały czas mi czegoś brakowało. A to kolega poczęstował papierosem, a to rozładowała się bateria w urządzeniu i dokupowałem analogi. Czasami nawet zapominałem podłączyć urządzenie na noc do ładowarki i z rana zamiast delektować się kawą i elektronicznym papierosem, ledwo rozbudzony biegłem do sklepu po paczkę. Ciężki jest żywot palacza.

Tak, wiem. Jestem głupi, śmierdzę i nigdy nie uzbieram na Ferrari. Problem w tym, że lubię ten nałóg – mimo tego, że będę przez niego chory. Wychodzę z założenia (zapewne głupiego), że niektórzy chleją i wstrzykują sobie marihuanę. Ja tylko palę. Przy okazji swojego obrzydliwego nałogu staram się nie przeszkadzać innym. Nie palę przy ludziach, którzy sobie tego nie życzą. Kiedy mijam dziecko, staram się odejść na tyle daleko, by nie wąchało tego smrodu. Nie palę na przystankach (chyba, że nikogo w pobliżu nie ma). Nie rzucam petów gdzie popadnie, każdy wrzucam grzecznie do kosza.

Jak bardzo ważne są rytuały

Po raz pierwszy uświadomiłem sobie jak ważne są w tym nałogu rytuały, gdy przed paleniem e-papierosa zacząłem sięgać do kieszeni po zapalniczkę – ona tam zawsze jest. Brakowało mi czynności odpalania papierosa, błysku zapalniczki, pierwszego dymka. E-papieros ponadto „nie kopał” tak, jak analogowy odpowiednik i tego paradoksalnie płucom brakowało. Zirytowany, nie dawałem rady zbić negatywnych emocji elektronicznym gwoździem do trumny – zawsze skuteczny był „ten prawdziwy”.

evaporator-737011_1920

I co ciekawe, brakowało mi nawet tego smrodu, kapcia w ustach. Uzależnienie od papierosów (a to wiadomo dobrze) ma nie tylko silny wymiar fizyczny, ale i psychiczny. Po prostu lubię to robić. Po każdym wpisie na Antyweba, czasami nawet po akapicie wychodzę zapalić. Nagradzam siebie za to, że wykonałem ten i ten kawałek swojej pracy. W wypadku e-papierosa mogłem „wapować” nawet przy biurku. Czegoś mi brakowało. Praca nie szła tak, jak powinno, brakło rytuału wychodzenia na balkon.

Teraz e-papierosa traktuję tylko jako rozwiązanie „kryzysowe”. W razie, gdybym musiał na dłuższy czas rozstać się z analogami (przejazd pociągiem, autobusem, itp.), puszczę sobie dymka lub dwa i na moment przechodzi mi głód. W innym przypadku nie wyobrażam sobie dłuższego stosowania e-papierosa. Rzucania także nie – udało mi się raz na niecały miesiąc. Wystarczyło odpowiednio mnie zdenerwować, żebym pomknął po paczkę papierosów. Potem to już z górki. A może coś robię źle? Może nie ten model e-papierosa? Sam nie wiem…

Grafika: 1, 2, 3

Z tą marihuaną to oczywiście żart. :)