24

Familijne sci-fi, które wspólnie ogląda się naprawdę dobrze. Dlaczego tak krytykujecie „Niesamowite historie” od Apple?

Najnowszy serial "Niesamowite historie", czyli "Amazing Stories" to powrót kultowego programu z lat 80. Twarzą projektu jest Steven Spielberg, więc wszystko powinno być lepiej niż w porządku, prawda?

„Amazing Stories”, czyli niesamowite historie od Apple

Do dziś pamiętam konferencję poświęconą… usługom Apple. Było to nietypowe wydarzenie technologicznego giganta, bo usługi były zazwyczaj zaledwie uzupełnieniem oferty i dodatkiem do sprzedawanych urządzeń przez firmę. Teraz to się zmienia, bo Apple liczy, że powiedzie mu się także na rynkach streamingowym, informacyjnym, growym i filmowym. Ten ostatni to nadal jedna wielka zagadka, bo wiele z zapowiedzianych projektów nie widziało światła dziennego, a te, które się już ukazały/ukazują nie są pełnym wyznacznikiem tego, na jakim poziomie jest Apple.

Czytaj też: Nareszcie doceniłem konkurencję Netflixa, która ma mi dużo więcej do zaoferowania

Kadrowe roszady i odejścia niektórych pracowników mogą sugerować, że odbiór niektórych seriali rozmijał się z oczekiwaniami włodarzy platformy. Flagowy „The Morning Show” przypadł mi do gustu, za to chyba największym rozczarowaniem okazał się „For All Mankind”, który znużył mnie po kilku odcinkach, a zapowiadał się jako niezwykle ciekawa opowieść w alternatywnej rzeczywistości, gdzie wyścig kosmiczny nadal trwa (Paweł pisał jednak że warto dać mu szansę).

„Amazing Stories” był jednym z kilku tytułów ogłoszonych na samym początku, ale jego premiera następuje dopiero dzisiaj – pięć miesięcy od startu usługi Apple TV+. Przyznam się już na początku, że pomimo faktu, iż nie należę do głównej grupy odbiorczej serialu, naprawdę na niego czekałem. Uważam, że familijnego i lekkiego sci-fi nam ostatnio brakuje i dlatego na ojawienie się nowej wersji „Strefy mroku” zareagowałem tak entuzjastycznie. Czy „Niesamowite historie” są równie dobre? To skomplikowane.

Jasne jest, że stworzenie dzisiaj produkcji, która spotka się z takim samym przyjęciem, co dekady temu, jest niezwykle trudne. Wspólny tytuł z kultową serią nie wystarczy, by odtrąbić sukces, a jednocześnie jest dla nowych odcinków pewnym bagażem, który warto zignorować. Porównywanie teraz nakręconych epizodów do starszych odcinków nie ma większego sensu, bo ukazują się w kompletnie innych czasach, także pod względem liczby i różnorodności seriali na rynku.

Niektóre historie są banalne, ale potrafią zaciekawić

Nie chcąc zbyt dużo zdradzać na temat nowych „Niesamowitych historii” mogę śmiało napisać, że nie odchodzą od formy, którą pokazano w pierwszych odcinkach przed laty. Należy pamiętać, że są one skierowane raczej do młodszych widzów, którzy nie będą tak wnikliwie analizować wszystkich nieścisłości czy zastosowanych skrótów w akcji czy scenariuszu. A takowych nie brakuje, to prawda i nawet rzucają się w oczy. Niektóre historie są odrobinę naiwne i należy je traktować z przymrużeniem oka, co nie zmienia faktu, że wspólny seans – także z młodszymi widzami – będzie całkiem przyjemny i udany. Owszem, są banały jak podróże w czasie czy zdobycie super mocy przez przypadkową osobę, ale czy każdemu będzie to przeszkadzać?

Nowe „Niesamowite historie” spotkało to samo, co nowy sezon „Strefy mroku”

„Niesamowite historie” cierpią więc na ten sam problem, który tyczy się „Strefy mroku”. Coraz trudniej jest dzisiaj zaskoczyć i zadziwić widza, bo ten ogląda coraz więcej. Nie twierdzę, że stworzenie w obecnych czasach oryginalnej opowieści z gatunku sci-fi jest niemożliwe, ale zawieszanie tak wysoko poprzeczki tego rodzaju produkcjom może sprawić, że przegapimy nawet te dwie czy trzy ciekawe historie, które znajdą się w jednym sezonów.

Jak na produkcję Apple TV+ przystało, na ekranie pojawiają się znane twarze (Dylan O’Brien czy Josh Holloway), a całość nakręcona jest na odpowiednim poziomie. Żadnych braków po stronie realizacyjnej nie uświadczymy, więc jedyne co pozostaje, to zapoznać się z już dostępnymi historiami i ewentualnie zaczekać na następne, które będą ukazywać się co tydzień.

Polecamy: „Servant” to najlepszy serial Apple