9

Nielegalny streaming ma się dobrze. Umarł Grooveshark, niech żyje Grooveshark.

Duet Spotify i iTunes w zupełności mi wystarczają, choć ten drugi jest dla mnie głównie odtwarzaczem dla treści pozyskanych m. in z Muzodajni czy zgranych płyt CD. Jednak jeszcze jakiś czas temu, ze względu na brak prawdziwych alternatyw, to Grooveshark zawsze był jedną z wielu otwartych kart przeglądarki, a ja mogłem cieszyć się nieskończonymi zasobami […]

Duet Spotify i iTunes w zupełności mi wystarczają, choć ten drugi jest dla mnie głównie odtwarzaczem dla treści pozyskanych m. in z Muzodajni czy zgranych płyt CD. Jednak jeszcze jakiś czas temu, ze względu na brak prawdziwych alternatyw, to Grooveshark zawsze był jedną z wielu otwartych kart przeglądarki, a ja mogłem cieszyć się nieskończonymi zasobami muzycznymi budowanymi przez społeczność. Na ile była to legalna muzyka? Tego nikt nie chciał wiedzieć.

I nikt nie wiedział. Podobnie jak sprawa wygląda w przypadku wielu, naprawdę wielu nie-do-końca-legalnych serwisów z wideo na życzenie, także w Polsce, tak i w przypadku Grooveshark, użytkownicy nawet nie zadawali sobie trudu o sprawdzenie legalności dostępnych tam materiałów. Bo po co? Wystarczyło wpisać nazwę utworu, wykonawcy lub albumu i chwilę później z głośników nadlatywały ulubione melodie. Wszystko wygodnie i za darmo.

Clipboard02

Ten ostatni aspekt wzbudził wiele wątpliwości i złości u prawnych właścicieli większości treści znajdujących się na Grooveshark. Po kilku „przygodach” obie strony doszły do porozumienia, którego efektem było zamknięcie strony ze skutkiem natychmiastowym. Sprawy przybrały ciekawy obrót, gdy na jaw wyszło, że niektórzy użytkownicy podejrzewali jaki los czeka ich ulubiony serwis muzyczny, dlatego poczynili pewne przygotowania i Grooveshark powrócił. A będąc dokładnym: powróciło jego 90%. Zmieniła się też domena – .com zastąpiono dopiskiem .io, a nowy Grooveshark ma się całkiem nieźle. Nadal nikt z użytkowników nie zadaje pytań o to, skąd się biorą dostępne tam piosenki i karawana jedzie dalej.

Clipboard03

Nikogo nie interesuje, że „nowy Groveshark” to po prostu strona interntowa dostępna wcześniej pod adresem mp3juices.se. Niewielką uwagę przykłada się do tego, że pomimo zapowiedzi odsyłania do innych serwisów, to na serwerach Grooveshark.io są przetrzymywane pliki, choć (przynajmniej na razie) użytkownicy nie mogą dodawać nowych. A z tego słynął oryginalny Grooveshark.

Włodarz(e) Groovesharka są gotowi na kolejne potyczki z wymiarem sprawiedliwości, a jak sami przyznają, to zaledwie początek, bo mają ambitne i niespodziewane przez nikogo plany w rozwoju serwisu. Należy jednak pamiętać, że to nadal budowanie zamków na piasku, a w świetle tego co spotkało prawdziwego Groovesharka, nie warto nawet zwracać uwagi na szumne hasła na stronie Grooveshark.io, które nawołują do respektowania praw i wspierania artystów.