Technologie

Nielegalne oprogramowanie. Jak nie paść ofiarą oszustów?

JS
Jakub Szczęsny
24

Niedawno pisałem dla Was o tym, że w Polsce jest naprawdę dużo nielegalnego oprogramowania i co najgorsze - dobrze ma się proceder sprzedawania fałszywego oprogramowania nawet na aukcjach internetowych, gdzie kusi rzecz jasna atrakcyjna cena i coraz lepsze metody przestępców. Wiemy już, że skala zag...

Niedawno pisałem dla Was o tym, że w Polsce jest naprawdę dużo nielegalnego oprogramowania i co najgorsze - dobrze ma się proceder sprzedawania fałszywego oprogramowania nawet na aukcjach internetowych, gdzie kusi rzecz jasna atrakcyjna cena i coraz lepsze metody przestępców. Wiemy już, że skala zagrożenia jest całkiem spora - jak jednak ustrzec się przed wpadnięciem w sidła oszustów?

Przeciętny konsument nowych technologii nie zdaje sobie często sprawy z zagrożeń, a przestępcy nie ułatwiają rzecz jasna zidentyfikowania podejrzanej aukcji, czy kopii danego programu. Niezaznajomiony z tematem konsument może na pierwszy rzut oka nie dostrzec różnic między nośnikiem podrobionym, a oryginałem dostępnym w oficjalnych, sprawdzonych kanałach sprzedaży. Nad tym tematem pochyliła się firma badawcza IDC, w wyniku czego sporządzono raport na zlecenie Microsoftu, gdzie jasno wynika, iż użytkownicy w większości nie zdają sobie sprawy z tego, że korzystają z nielegalnego oprogramowania.

45% fałszywych programów pochodzi z Internetu, tzw. "cyfrowej dystrybucji", gdzie konsument otrzymywał aktywator - za niego rzecz jasna musiał zapłacić. Co więcej, takie aktywatory mogą być źródłem pierwotnych infekcji - już od samego początku działania programu, czy systemu operacyjnego, użytkownik może zostać zainfekowany programem typu adware lub koniem trojańskim. Często więc użytkownik dopłaca dodatkowo - swoimi danymi, lub też ryzykiem okradzenia konta bankowego.

Według danych z Światowego Badania Oprogramowania Komputerowego 2013, użytkownicy najczęściej sięgają po sprawdzone, licencjonowane oprogramowanie z legalnego źródła z powodu dbałości o bezpieczeństwo swojej maszyny, a co za tym idzie - również danych. Jak napisałem w ostatnim artykule na ten temat - ponad połowa oprogramowania w Polsce pochodzi z nielegalnego źródła i rzecz jasna stanowi ważną furtę dla cyberprzestępców.

Przede wszystkim, trzeba wystrzegać się ofert od tzw. "super sprzedawców". Takie oferty często kuszą bardzo niską ceną w stosunku do sklepów, które posiadają stosowne certyfikaty. Przed zakupem jakiegokolwiek programu warto zatem sprawdzić jego cenę rynkową w Internecie. Dużo niższa, podejrzana cena powinna być bardzo ważnym sygnałem, że z daną ofertą jest po prostu coś nie tak.

Drastycznie niższa niż rynkowa cena produktu zawsze powinna budzić nasze podejrzenie, może bowiem wskazywać na jego nielegalne pochodzenie. W przypadku oprogramowania nie chodzi tylko o to, że kupując pirackie kopie dajemy zarobić przestępcom komputerowym. Chodzi dodatkowo o nasze bezpieczeństwo, jakie w takiej sytuacji jest narażone na szereg zagrożeń. Na przykład nielegalne oprogramowanie może zawierać złośliwy kod, który może nawet wykraść nasze dane, w tym finansowe lub wykorzystywać moc obliczeniową naszego komputera do celów przestępczych

~Krzysztof Floraczak - , dyrektor działu Consumer Channel Group w Microsoft

Bardzo ważnym sygnałem świadczącym o podejrzanym pochodzeniu oprogramowania jest również słabej jakości nadruk na płycie lub opakowaniu danego produktu. Warto porównać również zawartość i wygląd pudełka z oryginalnymi, dostępnymi w Internecie. Jeżeli pobieramy jedynie klucz produktu, warto pobierać oprogramowanie jedynie ze strony producenta - jeżeli sugeruje się nam odniesienie się do innego źródła - to również stanowi ważny sygnał, iż oprogramowanie, które chcemy zakupić może być fałszywe.

Grafika: 1, 2

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu