Polska

Niektórzy Polacy z magazynów Amazona mówią "pas". Na szczęście można ich zastąpić Ukraińcami

MS
Maciej Sikorski
80

Sporo dzisiaj na AW doniesień z kraju i niestety większość irytuje. A to obrażony raper, a to wydawcy, którym nie podoba się sytuacja na rynku muzycznym i księgarskim. Do zestawu dorzucę jeszcze Amazona - pracownicy dają już nogę z ich wrocławskiego centrum logistycznego. Antidotum na bolączki (ewen...

Sporo dzisiaj na AW doniesień z kraju i niestety większość irytuje. A to obrażony raper, a to wydawcy, którym nie podoba się sytuacja na rynku muzycznym i księgarskim. Do zestawu dorzucę jeszcze Amazona - pracownicy dają już nogę z ich wrocławskiego centrum logistycznego. Antidotum na bolączki (ewentualne) amerykańskiego sklepu znalazł Samsung: zatrudnijcie Ukraińców.

Dzień dość ponury, a informacje pojawiające się w Sieci nie poprawiają humoru. Na wroclaw.gazeta.pl opublikowano dłuższy tekst przedstawiający dzień (a szerzej system) pracy osoby zatrudnionej w centrum logistycznym Amazonu. Nie jest to lektura napawająca optymizmem, nie dziwi zawarta w tytule informacja, że ludzie rozstają się z Amazonem. I teraz pytanie: czy ten tekst, doniesienia o mechanizmach stosowanych przez amerykańską korporację, mogą dziwić? Chyba nie.

Kiedy Amazon ogłosił, że wchodzi do Polski, nie brakowało entuzjazmu. Nawet wtedy, gdy okazało się, że wchodzi wyłącznie ze swoimi magazynami. Szybko jednak zaczęto podkreślać tu i ówdzie, iż firma przenosi się do nas z Niemiec, bo tam ludzie mieli dość wyzysku. Opisywano, jak to wyglądało na Zachodzie i obrazek nie był kolorowy. Teraz pojawiają się podobne doniesienia z naszego rynku, więc można stwierdzić, że po prostu spełnia się negatywny scenariusz, w którym Amazon powtarza błędy z przeszłości. W naszych oczach są to błędy - dla nich to po prostu funkcjonowanie w przyjętych kiedyś ramach.

Kilka miesięcy temu pisałem o dziwnej sytuacji, w której znaleźli się pracodawcy w Wielkopolsce: nie mogą znaleźć pracowników. Przegrali z tym złym Amazonem. Okazało się, że "nasi" nie wyzyskują mniej, niż Amerykanie. Byłem wówczas skłonny stwierdzić, że nasz Czytelnik ma rację, gdy pisze w komentarzu, że wejście na nasz rynek amerykańskiej korporacji należy uznać za pozytywne wydarzenie: skłoni to rodzimych pracodawców do zwiększenia płac, poprawy warunków - firmy zaczną starać się o pracownika. Zacznie zanikać wyzysk. Brzmi logicznie. Skoro teraz ludzie zaczynają odchodzić z wrocławskiego Amazonu, to za jakiś czas Amerykanie mogą zweryfikować swoją politykę, "poluzować" i zmienić magazyny w bardziej przyjazne miejsce pracy. Mogą. Ale chyba nie muszą.

Doniesienia dotyczące Amazonu nakładają się w czasie z informacjami płynącymi z zakładów innej dużej firmy. Mowa o Samsungu, który we Wronkach będzie zatrudniał... Ukraińców. Wronki leżą w Wielkopolsce - Amazon wyczyścił rynek z pracowników, więc sięgnięto po wsparcie ze Wschodu. Nie są zresztą odosobnieni w tym działaniu, na podobny pomysł wpadają też inne firmy, nie brakuje w tym gronie polskich pracodawców. Czy mnie to przeszkadza i domagam się zamknięcia granic? Absolutnie. Nie o to chodzi.

Problem polega na tym, że gdy Amazon nie będzie już mógł korzystać z taniej siły roboczej złożonej z Polaków, to prawdopodobnie nie poprawi warunków i nie odmieni lokalnego rynku, lecz sprowadzi Ukraińców. Zakładam przy tym, że wprowadzając się do Polski wywalczyli atrakcyjne warunki, np. w zakresie podatków i wszelakich ulg, bo przecież stworzyli wiele miejsc pracy (jeśli ich nie dostali, to proszę, by ktoś mnie poprawił). W takim ujęciu wygrywają podwójnie. Piękny amerykański sen.

Oczywiście można założyć, że opis niezbyt przyjemnych warunków pracy w Amazonie nie ma wiele wspólnego z rzeczywistością i napisał to jakiś zawistnik, ale...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

pracaPolskaAmazonhot