50

Niech Apple nie robi ze mnie iditoty – wolałbym po prostu zarządzać swoimi zdjęciami

Jak przechowujecie swoje zdjęcia? Na dyskach twardych? Zamawiacie odbitki? A może w chmurze? Jeśli to ostatnie, to z jakiej usługi korzystacie? Jakiś czas temu, dla bezpieczeństwa, skorzystałem z propozycji Apple i uruchomiłem automatyczną kopię zapasową w Zdjęciach od Apple. Dziś czeka mnie doprowadzenie biblioteki do porządku, bo jak się okazuje jestem zbyt ogarnięty, by z niej korzystać.

Zasady działania Zdjęć Google są proste i przejrzyste. Z dowolnego urządzenia – komputer, tablety i smartfony z Android i iOS-em – możemy wysyłać na serwery fotki i mieć do nich dostęp z każdego innego sprzętu. Do wyboru mamy przeglądarkę albo dedykowaną aplikację, która z każdą aktualizacją potrafi coraz więcej – popatrzcie na nowości z Google I/O 2018. Już tak bardzo przyzwyczaiłem się do tego, że chwilę po zrobieniu zdjęcia mogę je podejrzeć na większym ekranie laptopa czy telewizorze, że podczas wyjazdów byłem zdziwiony sytuacją absencji moich fotek w bibliotece online, gdyż te w roamingu nie były wysyłane za pomocą sieci komórkowej, a jedynie przy użyciu Wi-Fi.

zdjęcia google vs zdjęcia od Apple

Niesamowicie doceniam też opcję automatycznego czyszczenia pamięci ze zdjęć, które już wgrałem na dysk online – czasem zaoszczędzić można nawet kilka gigabajtów, jeśli podczas wycieczki było co fotografować. Automatyczne tworzenie albumów nie zawsze działa idealnie, ale nie przeszkadza mi od czasu do czasu coś zrobić samemu. Nie przejmuję się tym, że w telefonie lub na którymkolwiek dysku zabraknie mi miejsca, bo w każdej chwili mogę usunąć niepotrzebne fotki z chmury lub wykupić pakiet większej przestrzeni. A ceny ponownie stały się bardziej atrakcyjne.

Z kilku powodów postanowiłem jednak dać także szansę rozwiązaniu Apple. Trochę z ciekawości, trochę z potrzeby uruchomiłem tworzenie kopii zapasowej na serwerach Apple, choć w mojej ocenie nadal opis funkcji tej usługi jest niedokładny i mylący. Biblioteka zdjęć iCloud, mój strumień zdjęć, udostępnianie… – bez czytania opisów nawet wprawieni użytkownicy mogą mieć z tym problemy. Ustawienia działania kopii zapasowej są dość ograniczone, ale wcale mnie to nie dziwiło – to w końcu Apple. To ma po prostu działać. Przy możliwie jak najmniejszym udziale użytkownika.

zdjęcia google vs zdjęcia od Apple

Robię sporo zdjęć i schody zaczynają się wtedy, gdy zaczyna brakować miejsca w iPhonie – Apple przychodzi z ratunkiem w postaci funkcji „optymalizuj dysk iPhone’a”. Oznacza to, że urządzenie będzie inteligentnie decydować, które zdjęcia pozostaną w pamięci urządzenia, a które staną się tylko miniaturkami w roli linków do pełnej wersji zdjęcia w chmurze. Niby proste i przyjemne, ale gdy przejdziemy do czegoś innego, a mianowicie próby zarchiwizowania zdjęć offline – kopiuję wszystkie zdjęcia na dysk komputera – i będę chciał usunąć je z iPhone’a, to wszystkie zmiany zapiszą się także online i na moim koncie nie pozostaną żadne fotografie.

 

Co się stanie jak wyłączę „zdjęcia w iCloud”? Apple odliczy mi 30 dni, podczas których będę mógł pobrać zdjęcia (najlepiej za pomocą aplikacji, gdyż przez przeglądarkę wygodnie tego nie zrobimy), a po tym czasie usunie wszystkie zdjęcia. Wyłączenie automatycznej kopii bez usunięcia zdjęć z chmury nie jest najwyraźniej możliwe. Gdybym próbował to zrobić na telefonie, to należałoby wybrać opcję „pobieraj i pozostaw oryginały”, by zapełnić iPhone’a wszystkimi zdjęciami (u mnie ponad 40 GB), co w większości przypadków nie jest możliwe ze względu na brak takiej ilości wolnej pamięci.

zdjęcia google vs zdjęcia od Apple

No to może podłączymy iPhone’a do Maca, by po kablu skopiować zdjęcia na dysk? Mógłbym to zrobić, ale przecież w iPhonie nie ma już oryginałów. Spokojnie, uzyskanie oczekiwanego przeze mnie (oraz wielu innych osób pragnących wycofać się ze Zdjęć Apple) jest możliwe, ale wymaga wyłączenia optymalizacji dysku Maca (lepiej żebyście mieli na dysku wystarczającą ilość miejsca), pobranie tych wszystkich zdjęć i wyłączenie kopii zapasowej. Prawdopodobnie zadziała to także w przypadku aplikacji iCloud na Windows, która pozwoli pobrać wszystkie zdjęcia z chmury na dysk komputera.

Tylko, że a) komu przyjdzie do głowy tak kombinować b) będzie chciało się tak kombinować, żeby odzyskać zdjęcia wgrane do usługi Apple. Firma z Cupertino stara się uczynić swoje produkty jak najprostszymi w obsłudze, przez co nieco trudniej się z nich korzysta, gdy mamy odrobinę większą wiedzę. Nie zanosi się na to, by Apple cokolwiek planowało zmienić w zasadach działania usługi zdjęciowej, bo ustawienia nie zmieniły się od kilku wersji systemów iOS i macOS czy w wersji online.