Felietony

Nie wiedziałem, że może zabraknąć cyfrowego egzemplarza gry

PW
Paweł Winiarski

Pierwszy komputer, Atari 65 XE, dostał pod choinkę...

4

Jedną z przewag dystrybucji cyfrowej nad pudełkową jest dostępność. Teoretycznie nie może przecież zabraknąć egzemplarzy gry w cyfrowym sklepie, prawda? Okazuje się jednak, że może.

Cyfrowa wersja MMO Final Fantasy 14 wyprzedana

Jeśli ktoś chciał kupić Final Fantasy 14 na PC w sklepie Square Enix, napotkał na problem, którego zapewne nigdy się nie spodziewał. Strona informowała, że aktualnie nie ma towaru na wirtualnej półce i należy zapisać się na listę oczekujących. Rozumiecie? Cyfrowa wersja gry wyprzedała się w cyfrowym sklepie. Z pozoru nierealne, a jednak możliwe, szczególnie ciekawe w kontekście gry, która jest na rynku 8 lat.

Spokojnie, to tylko zainteresowanie przerosło możliwości serwerów

Ktoś odpowiedzialny za sklep Square Enix był dość kreatywny w konstruowaniu informacji dotyczącej dostępności Final Fantasy 14. Czy jest w ogóle możliwe żeby gra w cyfrowej wersji się "skończyła" - mogą skończyć się kody zdrapki jeśli kupujecie tytuł gdzieś na aukcji, może skończyć się pula kodów przeznaczona dla jakiegoś sklepu. I tu mówimy najprawdopodobniej o drugiej sytuacji kiedy faktycznie sklep miał wygenerowane kody przeznaczone do sprzedaży, ktoś nie wyliczył, że będzie ich potrzeba więcej i zapotrzebowanie przekroczyło generator producenta. Tylko trochę trudno w to uwierzyć, w końcu nie ma fizycznego magazynu, a graczom przydzielany jest przecież tylko dostęp do instalatora. Kolejny scenariusz to serwery, które najzwyczajniej w świecie sobie nie poradziły a taki komunikat w sklepie miał dać firmie czas na ogarnięcie tematu, blokując możliwość napływu nowych graczy do wirtualnego świata.

Mimo kilku lat na karku, Final Fantasy 14 cieszy się bardzo dużą popularnością, ostatnio zanotowano znaczący wzrost zainteresowania grą. Na Steamie tytuł zaliczył właśnie swój rekord notując 47 tysięcy grających w tym samym czasie osób (poprzedni wynosił 41 tysięcy). Mówi się o tym, że wzrost popularności FF14 może wynikać z napływu graczy, którzy wcześniej grali w World of Warcraft. Pozostaje pogratulować producentom i mieć nadzieję, że takie sytuacje więcej się nie powtórzą.

Cyfrowa dystrybucja to jednak nie tylko same zalety. Ja wciąż kupuję gry w pudełkach - głównie po to, żeby postawić je na półce, a po cyfrę sięgam tylko w przypadku promocji. Sęk w tym, że gram przede wszystkim na konsolach, gdzie rynek fizycznych kopi wciąż istnieje - gry można kupić na płytach lub na kartach (Nintendo Switch), w przypadku PC dostajemy po prostu kody do pobrania gry z sieci. Awaria platformy oznacza, że tracimy dostęp do wirtualnej półki, nie możemy też nic zrobić jeśli producent lub sklep zdecyduje o tym, że tytuł znika. Doskonale pokazał to niedawno PlayStation Store wycofując ze sprzedaży Cyberpunka 2077, gdzie w tym samym czasie bez problemu można było kupić grę na płycie. Dlatego sam nie zaryzykowałbym jeszcze zakupu konsoli bez napędu optycznego. Zupełnie inaczej wygląda też kwestia poszczególnych platform jeśli chodzi o wirtualne targowiska. W przypadku konsol ich producenci mają własne sklepy i monopol, szczególnie na ceny. Jeśli Microsoft albo Sony zdecydują, że jakaś gra kosztuje tyle i tyle, gracz nie ma cyfrowego wyboru. Może albo kupić ją w tej kwocie, albo czekać kilka miesięcy na promocje - ewentualnie kombinować z tańszymi doładowaniami-zdrapkami do cyfrowego sklepu z grami konsolowymi. W przypadku PC jest zupełnie inaczej i te same produkcje dostępne są do kupienia w kilku różnych miejscach, często w różnych cenach, a do tego dochodzą cyfrowe sklepy z kodami. Jedni z nich nie korzystają, bojąc się o pochodzenie kluczy, inni nie widzą innych miejsc do zakupu cyfrowych gier.

źródło

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu