17

Nie tylko Xiaomi ma swoje małe (wielkie) rekordy. ZTE wcale nie chce być gorsze

Jak dotąd cały świat podziwiał niezwykłe dokonania chińskiego Xiaomi. Firma ewoluowała z premiery na premierę, notując coraz bardziej imponujące rekordy. Kilkaset tysięcy sprzedanych urządzeń w czasie kilku minut od uruchomienia dystrybucji? To już właściwie standard. I tu Was zaskoczę, bo nie tylko Xiaomi może się pochwalić takimi liczbami… Jeszcze do niedawna marka ZTE była synonimem […]

Jak dotąd cały świat podziwiał niezwykłe dokonania chińskiego Xiaomi. Firma ewoluowała z premiery na premierę, notując coraz bardziej imponujące rekordy. Kilkaset tysięcy sprzedanych urządzeń w czasie kilku minut od uruchomienia dystrybucji? To już właściwie standard. I tu Was zaskoczę, bo nie tylko Xiaomi może się pochwalić takimi liczbami…

Jeszcze do niedawna marka ZTE była synonimem taniej chińszczyzny. Z miesiąca na miesiąc, ze smartfona na smartfon obraz ten się rozmywa. Wystarczy zresztą spojrzeć na takie urządzenia, jak opisywany niedawno Blade Vec 4G. Najmocniej Chińczycy inwestują jednak z linię Nubia, która stała się flagową rodziną ich produktów. Co najważniejsze, przynosi to wymierne efekty.

Premiera modelu Nubia Z7 okazała się niebywałym sukcesem. W ciągu 5 minut od uruchomienia sprzedaży do klientów trafiło 52,8 tys. egzemplarzy. Oznacza to, że w ciągu jednej sekundy nabywców znajdowało 176 smartfonów. Wynik godny chińskiego Xiaomi, prawda? Jak nietrudno się domyślić, cała pierwsza partia egzemplarzy została wyprzedana. Chętnym pozostały zatem zapisy na najbliższą dostawę.

zte_nubia_z7

Czym tak wszystkich urzekła Nubia Z7? Specyfikacja sugeruje, że mamy do czynienia z urządzeniem z najwyższej półki cenowej. Wyświetlacz posiada przekątną 5,5 cala oraz rodzielczość 2560 x 1440 px. Zastosowany procesor to natomiast topowa jednostka Qualcomma – Snapdragon 801 wspierany przez 3 GB RAM-u. Jej cenę ustalono na równowartość 320 dolarów, co jest kwotą bardzo atrakcyjną. Warto jednocześnie zaznaczyć, że równolegle na półkach sklepowych zadebiutowały też wersje Nubia Z7 Max i Z7 Mini, które również zostały wzięte pod uwagę.

Myślę, że ZTE zasługiwało na taki sukces już od jakiegoś czasu. Firma pokazała, że można wyrosnąć z fazy low-endowej. Chińczycy zaczynali od tanich słuchawek dla mas, a dziś mają w swojej ofercie również topowe rozwiązania dla najbardziej wymagających. Pomijam już tutaj portfolio biznesowe, które przecież stanowi trzon tej firmy. ZTE i Huawei aktywnie uczestniczą w budowie infrastruktury telekomunikacyjnej na całym świecie. Nie bez powodu oba chińskie koncerny są najczęściej wymieniane w jednym zdaniu, bo łączy je nie tylko narodowość, ale również bardzo zbliżona strategia rozwoju.

ZTE-nubia-Z7

Czy doczekamy się kiedykolwiek podobnych przemian u polskich firm zajmujących się produkcją (ekhm…) i sprzedażą smartfonów oraz tabletów? To dość wątpliwe, choć zarówno Manta, jak i Goclever czy Kruger & Matz mają bardzo ambitne plany. Nie łudźmy się jednak na to, że kiedykolwiek przeniosą produkcję do polski. Sukcesem byłoby tutaj jednak przynajmniej samodzielne opracowywanie designu swoich smartfonów i budowanie oferty o autorskie rozwiązania software’owe, bo to właśnie od pewnego czasu robi ZTE. A jeśli nawet opierają swoje urządzenia na czystym Androidzie, to robią z tego atut. Wystarczy spojrzeć na nowebo Blade Vec 4G, który w wersji na rynek chiński będzie sprzedawany z… launcherem Google Now. U nas tego typu działań brakuje. Czasem wręcz można odnieść wrażenie, że polska firma w ogóle nie testuje gadżetu przed wprowadzeniem go na rynek. Przerażające.