28

Nie tylko Cyberpunk 2077. Te gry też były niedopracowane na starcie

Recenzenci zachwycali się Cyberpunk 2077 wlepiając grze oceny 10/10. Tymczasem odbiór polskiej produkcji przez graczy nie jest już tak optymistyczny. Masa błędów, fatalna wersja na PlayStation 4 i Xbox One pokazały, że to nie jest udany start, pomimo 8 milionów sprzedanych w przedsprzedaży egzemplarzy gry.

Premiera z problemami

Cyberpunk 2077 pojawił się na sklepowych półkach 10 grudnia 2020 roku. Masa graczy, podobnie jak ja, właśnie tego dnia uruchomiła swoją kopię gry. W moim przypadku jest to wersja na PlayStation 4, ale uruchamiana na PlayStation 5. I generalnie nie jest źle – 60 klatek przy maksymalnych możliwych dla tej wersji detalach utrzymuje się bardzo długo, choć skłamałbym mówiąc, że konsolowy CP2077 wygląda świetnie. Nadrabia natomiast klimatem, a przez kolejne godziny będzie pewnie jeszcze lepiej, również jeśli chodzi o opowieść. Pierwszego buga spotkałem już jednak w pierwszych 5 minutach gry, co nie nastraja raczej optymistyczny. I tak, miałem już tak zwany day 1 patch.

Na reddicie pojawił się nawet specjalny wątek z bugami z Cyberpunk 2077 i naprawdę polecam jego lekturę, jest tego sporo i cały czas dochodzą nowe, zabawne błędy. Oczywiście zabawne, o ile macie wysoko ustawioną poprzeczkę tolerancji. Niektórzy rzucają grę w kąt, spodziewali się bowiem świetnego, dopracowanego produktu. Średnia ocen na Steam to w tej chwili około 75%, które dość ciekawie kontrastuje z ocenami pokroju 10/10 wystawianymi przez growych dziennikarzy – w tym również Polskich. Tomek Popielarczyk po 12 godzinach z wersją na PC celuje natomiast w 8/10, nie ma więc mowy o perełce z maksymalną notą i raczej wątpię by taką ocenę wystawił po skończeniu gry.

I kiedy tak patrzę na znajomych ze świetnymi PC za miliony monet, gra naprawdę mi się podoba. Na PS5 (przypomnę – nie ma i przez najbliższe pół roku nie będzie nextgenowej łatki) gra już tak nie wygląda. Powiem więcej, na PS4 wygląda podobno fatalnie i działa bardzo źle. Kilkoro znajomych napisało do mnie, że ma dość, odpuszcza. Są wkurzeni, bo wydali pieniądze. Ale zobaczcie sami, nie wygląda i nie działa to dobrze.

Znajomi z PC-towymi wersjami też nie pieją z zachwytu – w rozmowach słyszę, że gra nie wykorzystuje w pełni mocy ich komputerów (obciążenie GPU na poziomi 50%), nie widzą też różnicy w różnych ustawieniach graficznych, a fps-y żyją własnym życiem.

Te gry też zaliczyły fatalny start

Ale nie tylko Cyberpunk 2077 miał problemy na premierę. Przez lata niejedna duża, wyczekiwana gra zaliczyła kiepski start, choć oczywiście nie zawsze chodzi o takie same systuacje.

Świetnym przykładem jest tu No Man’s Sky, które jeśli patrząc na obietnice twórców, było zupełnie innym produktem i dopiero po latach aktualizacji i zmian zaczęło przypominać obiecany tytuł. Ale nie uniknęło również problemów technicznych na premierę. Ciągłe spadki animacji w wersji na PC nawet 2 miesiące po starcie i wcześniejszym day 1 patch.

Batman Arhkam Knight działał świetnie na konsolach (sam wystawiłem mu wysoką ocenę, bo oderwał mnie od grania w Wiedźmina 3), ale wersja PC była tak dziurawa i zła, że usunięto ją z wirtualnych półek. Fatalna jakość tekstur, blokada na 30 klatkach animacji na sekundę, ciągłe problemy z wydajnością i stabilnością. Ta wersja gry była dramatem i nie dziwię się, że gracze oburzyli się nie na żarty.

Kiepski start zaliczyła też PC-towa wersja Assassin’s Creed: Unity. Co tam się działo, istne cyrki. Bohaterowie bez twarzy, fatalna mechanika kolizji obiektów. Premiera była taką porażką, że nawet Ubisoft zrezygnował ze sprzedawania DLC.

Pamiętam polską premierę PC-towego Diablo 3, która odbyła się w warszawskich Złotych Tarasach i tłum ludzi, którzy czekali na odbiór swojej kopii gry. Później wrócili do domu i powitał ich błąd 37. Po ponad 10 latach czekania na Diablo 3 ludzie nie mogli uruchomić gry mimo tego, że przecież Diablo 3 skupiało się wtedy na rozgrywce jednoosobowej. Internet wrzał, ludzie byli nie tyle źli co wręcz wściekli. A potem i tak okazało się, że Diablo 3 – przynajmniej przez pierwsze miesiące – nie sprostało ich oczekiwaniom.

Fatalny start zaliczył również Battlefield 4, który na komputerach częściej nie działał niż działał. Pomijając już problemy z połączeniem z serwerami, tytuł zaliczał losowe zwiechy i restarty. Kule docierały w inne miejsca, tytuł był na początku niegrywalny. Najgorsze było jednak to, że EA dość długo nie potrafiło poradzić sobie z problemami.

A pamiętacie wyczekiwanego Fallouta 76? Bethesda zapobiegawczo poinformowała, że w premierowej wersji mogą znaleźć się bugi i glitche, ale nikt nie dał znać, że PC-towa wersja będzie okrojona z sieciowych funkcji, takich jak czat tekstowy, wsparcie szerokich monitorów i możliwości odpowiedniej zmiany ustawień graficznych. Pokpiono nawet dostarczenie kodów do wersji Power Armor Edition, było zamieszanie z torbami z edycji kolekcjonerskiej.

Jak więc widzicie, Cyberpunk 2077 nie jest wyjątkiem i wiele bardzo dużych gier popularnych ekip nie dało rady na premierę. Nie jest to jednak dla CD Projekt Red żadne usprawiedliwienie, bo przecież Wiedźmin 3 też był na starcie zbugowany. I doskonale rozumiem zaufanie do polskiego producenta – tak wygląda też branża, mamy łatki, którymi bardzo wiele rzeczy da się naprawić. Tylko czy aby na pewno powinno się dawać firmie tak duży kredyt zaufania i wystawiać maksymalną ocenę w recenzji, kiedy ewidentnie widać, że do graczy nie dotrze dopieszczony produkt? Moim zdaniem nie. Bo tego, co dzieje się z odsłoną na PS4/X1 raczej załatać się nie da. A przecież samych posiadaczy PS4 jest ponad 120 milionów i skoro PS5 dopiero zadebiutowało, nie ma nextgenowej wersji (czy raczej już current-genowej) to posiadacze konsol powinni dostać dopieszczony, dobrze działający produkt. A tak, jak widać, niestety się nie stało. Obawiam się więc, że to był ostatni raz kiedy wszyscy tak bezgranicznie i bezrefleksyjnie zaufali CD Projekt RED.

grafika