89

Nie puszczę dziecka do szkoły na korona-egzamin ośmioklasisty 21 kwietnia

Przeczytałem właśnie informacje, że zarówno egzaminy ośmioklasisty , jak również egzaminy maturalne mają się odbyć w terminie. Czyli nasze dzieci mają za niecały miesiąc pójść do szkoły napisać egzamin. Ja swojego dziecka nie puszczę na korona-egzamin, chyba że nastąpi cud i w kwietniu o koronawirusie już nie będzie nikt pamiętał. Czy ktoś z rządzących wierzy w taki scenariusz?

Pilnie obserwuję to, co się dzieje w tak zwanej edukacji online teraz i poza paroma wyjątkami jest to tragikomedia. Nie widać w tym żadnego ładu, pomysłu czy też planowania. Nauczyciele są nieprzygotowani, nie rozumieją jak działają narzędzia itp. Najgorsze jest jednak to, że sami też nie potrafią się zorganizować. Piszą do dzieci dziesiątki maili dziennie mimo, iż obok w systemie jest opcja zadań domowych, dzięki temu nie ma bałaganu, a dziecko ma jasny pogląd na to co ma zarobić.

Niewiedza i nieprzygotowanie nauczycieli (niezależnie kogo to wina) jest ogromne. Standardem jest wysyłanie ćwiczeń PDF z komentarzem “proszę wydrukować, zrobić ćwiczenie i odesłać skan”. Mózg mnie boli jak to czytam, gdzie jest w tym jakiś zdrowy rozsądek? Nie można przesłać ćwiczeń w wordzie? Ten format otworzy każdy edytor tekstu. Mamy drukować w tych czasach ćwiczenia w PDF?

Nauczyciele nie potrafią się komunikować online i tworzą jeszcze większy bałagan niż to było wcześniej. Teraz więc, każdy pisze do każdego dziecka osobno albo grupowo. Każdy zadaje swoją cześć materiału i każdy oczekuje, że dzieci będą wszystko robiły. Efekt jest taki, że nikt nie wie co się dzieje, a już najmniej wiedzą dzieciaki, które nie dość, że są zawalone pracą domową, to mają się jeszcze uczyć nowych rzeczy, bo egzamin tuż tuż.

Nikt też nie pomyślał, aby ograniczyć zakres lekcji w nauce zdalnej do minimum. Do podstawowych i najważniejszych przedmiotów. Nie, lecimy po całości i nawet pan od WF wysyła ćwiczenia. Co akurat uważam w tej sytuacji za bardziej potrzebne niż zadania z chemii.

I w takich oto warunkach, gdzie edukacja online leży, gdzie do szczytu pandemii jest jeszcze daleko, gdzie mamy zakaz wychodzenia z domu… ktoś nagle wpadł na pomysł aby jednak egzaminy za niecały miesiąc przeprowadzić. I my rodzice w takich warunkach mamy nie tylko puścić dzieci do szkoły, ale też wcześniej przygotować je do egzaminów..

Czy ktoś wśród posłów rządzących upadł na głowę i nadal nie odzyskał pełnej świadomości i nie rozumie co się dookoła niego dzieje?

Powiedzmy sobie jasno, żadnego egzaminu w szkołach za miesiąc nie będzie. Wiedząc to, niech ministerstwo zacznie planować z głową następne działania. Formalny rok szkolny i jego elementy takie jak egzaminy są teraz w kompletnej rozsypce i trzeba się z tym pogodzić, a nie zakłamywać rzeczywistość. W tym przypadku chodzi już nie tylko o poziom nauczania naszych dzieci, ale do jasnej cholery przede wszystkim o ich bezpieczeństwo.

Jestem bardzo sceptyczny, jeśli chodzi o ogólny poziom edukacji w polskich szkołach, ale naprawdę tracę wiarę w ludzi, kiedy słyszę, że po takim “przygotowaniu” odbędą się “korona egzaminy”