7

Nie narzekajcie na polskie telekomy, kombinują na całym świecie

Kwestia „nielimitowanego” transferu danych to chyba najczęściej poruszany temat przy okazji omawiania oferty telekomów. Taka opcja znajduje się w ofercie wszystkich operatorów i chyba u każdego z nich za tą nazwą kryje się co innego. Niewiele jednak mówi się o tym, z jakimi problemami muszą mierzyć się na przykład abonenci amerykańskich telekomów. Tam również nie […]

Kwestia „nielimitowanego” transferu danych to chyba najczęściej poruszany temat przy okazji omawiania oferty telekomów. Taka opcja znajduje się w ofercie wszystkich operatorów i chyba u każdego z nich za tą nazwą kryje się co innego. Niewiele jednak mówi się o tym, z jakimi problemami muszą mierzyć się na przykład abonenci amerykańskich telekomów. Tam również nie jest tak „różowo” jak mogłoby się wydawać.

Wciąż powtarzam przychylne opinie o usługach VOD, które pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, a niedostępne są w naszym kraju. Miesięczne opłaty nie są generalnie mówiąc wysokie, bo w zamian dostajemy przeogromny wybór materiałów wideo – filmów i seriali. Będąc ich użytkownikiem w Polsce należy także zazwyczaj doliczyć dodatkowe koszty usługi pośredniczącej pomiędzy nami, a Netfliksem czu Hulu, ponieważ barierą są ograniczenia regionalne, które należy delikatnie mówiąc „obejść”.

Rezydenci Stanów Zjednoczonych ponoszą za to znacznie wyższe koszty za dostęp do Sieci. Abonamenty telefoniczne jak i te za pakiety telewizyjno-internetowe są sporo wyższe niż w Polsce, więc mamy pewne powody do zadowolenia. Z zazdrością jednak spoglądałem na to, co działo się na konferencji T-Mobile kilka dni temu, gdy ogłoszona została wiadomość miesiąca – limity mobinego transferu danych nie będą obowiązywać przy korzystaniu z takich usług jak HBO czy Netflix (projekt ten nosi nazwę Binge On). Oczywiście, taka „nielimitowana” oferta również ma swoje ograczenia, ale to nie one były powodem niemałej burzy, którą wywołało T-Mobile.

Clipboard02

Zanim jednak to tego przejdziemy muszę dodać, że klienci nie uświadczą jakości HD w przypadku wykorzystywania wspomnianej oferty streamingowej. Maksymalna rozdzielczość w takiej sytuacji będzie wynosić 480p (480 linii w pionie), którą chyba najlepiej znamy z YouTube. Co więcej, wideoserwis Google nie jest uwzględniony na liście wspieranych usług, więc darmowe oglądanie Antyweb TV nie wchodziłoby w grę. Zdaniem T-Mobile jakość 480p wygląda „niesamowicie” na urządzeniach mobilnych. Słowem komentarza wspomnę, że nasze HBO Go oferuje maksymalnie właśnie „jakość DVD”, która faktycznie nie prezentuje się źle na ekranie smartfona, jednak gdy w zanadrz mamy już zazwyczaj ekran HD, Full HD czy nawet QHD, różnica między takim materiałem, a tym w wysokiej rozdzielczości będzie wyraźnie dostrzegalna. Mimo to, nie miałbym nic przeciwko, gdyby z podobną inicjatywą wyszedł jeden z naszych operatorów – chociażby Plus, który oferuje przecież HBO Go.

ucx-photostory-blade2-1240x700-dsk

Czym więc T-Mobile tak zbulwersowało swoich klientów? Przemilczana bowiem została kwestia podniesienia opłaty abonamentowej, w ramach której użytkownicy otrzymywali nielimitowany transfer danych. Wcześniej wynosiła ona 80 dolarów miesięcznie, a obecnie jest to już 95 dolarów. Naturalnie trudno jest przyrównywać realia tamtejszego rynku, waluty i zarobków do naszych, ale niemal z dnia na dzień koszty wzrosły o blisko 60 złotych. Bez żadnej klarownej informacji. Obecni klienci mogą dopłacić, by podwoić ilość transferu danych w tetheringu, zaś nowi nie będą mogli już wybrać tańszej niż 95 dolarów oferty.

W ocenie CEO T-Mobile, Johna Legere, większość operatorów działających w Stanach nie jest już zainteresowana działalnością na tym rynku, po prostu w nim „utknęli”. Stąd takie ożywione działania T-Mobile, które przynoszą niemałe efekty, bo w ciągu ostatnich 10 kwartałów około 1 miliona klientów dołączyło do grona abonentów T-Mobile. Ciekawe zagrywki na naszym rynki opisujemy dosyć często, bo walka o klienta nie była jeszcze chyba nigdy tak zaciekła jak dzisiaj. Odnoszę jednak wrażenie, że oferowane nam plany są znacznie bardziej przejrzyste, aniżeli te z których zapoznaniem muszą zmierzyć się Amerykanie, bo w komentarzach nie brakuje pytań o to, co właściwie zawiera się w każdej z ofert. A o tym, co wyprawia(ło) AT&T powstały już legendy.

Grafiki: T-Mobile.