81

Nie masz konta na Facebooku? Warto założyć, oto powód!

W poprzednim swoim tekście o Facebooku wyliczałem role, jakie pełni dziś ten portal dla milionów ludzi. A co z pozostałymi, którzy z różnych powodów nie zdecydowali się na założenie konta w tym serwisie? Czy jest jednak coś, czym Facebook może zachęcić i coś, co jest w stanie zaoferować tym osobom? Wystarczy odwrócić ideę mu przyświecającą […]

W poprzednim swoim tekście o Facebooku wyliczałem role, jakie pełni dziś ten portal dla milionów ludzi. A co z pozostałymi, którzy z różnych powodów nie zdecydowali się na założenie konta w tym serwisie? Czy jest jednak coś, czym Facebook może zachęcić i coś, co jest w stanie zaoferować tym osobom? Wystarczy odwrócić ideę mu przyświecającą i zamiast udostępniać, zatrzymywać zamieszczane w nim treści dla siebie. Odpowiednie wykorzystanie funkcji Timeline, czyli „Osi czasu” pozwala na utworzenie genialnego multimedialnego pamiętnika. Przypomnę raz jeszcze, wcale nie musimy się nim dzielić!

Najczęściej powtarzanym zarzutem wobec Facebooka jest brak prywatności. Otóż, nie jest to ani pierwsza, ani ostatnia kwestia, która dotyczy tego portalu i nie ma odniesienia w rzeczywistości. Istnieje przecież magiczny przycisk „Ustawienia prywatności”, gdzie możemy wszystko poustawiać według własnego życzenia, a także przy każdej naszej aktywności mamy możliwość wyboru z kim podzielimy się postem czy zdjęciem. Możliwe jest więc, że niepowołane osoby lub po prostu nikt oprócz nas, nie będzie mógł zobaczyć czegokolwiek na naszym profilu.

Tylko dla formalności przypomnę, że Facebook umożliwia nam na zamieszczanie postów tekstowych, zdjęć, filmów wideo, meldowania się w konkretnych miejscach. Do tego każde zdjęcie czy film może być opisane, czy zaznaczone na mapie. Banał? Przejdźmy dalej.

Zobacz też: Jak założyć FB? Praktyczny poradnik

Po wprowadzeniu Osi czasu podniósł się rumor o nieużyteczności, ociążałości i nieczytelności nowej wersji profilu. Nie będę wchodził w polemikę na ten temat, bo są gusta i guściki. To co istotne, taki typ prezentowania treści otworzył całkiem nowe możliwości do stworzenia historii każdego dnia naszego życia – jeszcze raz zaznaczę, niekoniecznie dla innych, ale przede wszystkim dla nas samych. Niesamowitym przeżyciem jest „cofnięcie się” w czasie i przejrzenie naszych zdjęć sprzed kilku lat i ponownego zobaczenia filmów z ciekawych wyjazdów czy spotkań. Oś czasu sięga jednak jeszcze dalej.

Przeprowadziłeś się do nowego mieszkania? Kupiłeś samochód, o którym zawsze marzyłeś? Wreszcie rzuciłeś palenie? Doczekałeś się awansu? To tylko kilka przykładów z wydarzeń, które możecie dodać do swojego profilu. Do każdego możemy dodać dowolną datę, więc dopisanie wydarzeń z przeszłości nie stanowi problemu. Oczywiście możemy załączyć obrazek i dodać kilka innych szczegółów.

Podsumowywanie wycieczek również może być jeszcze łatwiejsze – tworzenie albumów związanych z konkretnym wyjazdem i oznaczanie miejsc na mapie, które odwiedziliśmy nie pochłonie dużo czasu, ale zaowocuje w przyszłości fantastycznymi wspomnieniami.

Wszystkie wydarzenia będą ułożone chronologicznie i za pomocą mini-kalendarza po prawej stronie profilu możemy cofnąć się do konkretnego okresu w naszym życiu. Jeżeli jednak zapragnęlibyście posiadać wszystkie dotychczas zgromadzone dane na dysku własnego komputera, wystarczy tylko kilka kliknięć i Facebook rozpocznie przygotowywanie archiwum gotowego do pobrania. O jego utworzeniu będziemy poinformowani e-mailem. Zwykłe archiwum to za mało? Wtedy odwiedzamy opisywany już na łamach Antywebu adres TimelineMovieMaker.com i tworzymy film poświęcony tylko i wyłącznie naszej osobie. Będzie swoistym przeglądem naszego profilu, zawierać będzie zbiór najważniejszych wydarzeń i fotografii (o podwyższonym priorytecie elementu decydujemy sami, przyznając gwiazdki ważnym wydarzeniom).

Tak oto niewielkim nakładem sił możemy zyskać niesamowite podsumowanie historii, którą sami piszemy każdego dnia. Głosy niezadowolenia podniosą osoby, które za wszelką cenę nie chcą udostępniać nawet urywków informacji na swój temat w „imperium Zuckerberga”. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – Wasze konta Google czy na Twitterze służą temu samemu, dostarczaniu tematycznych reklam. W zamian dostajemy jednak darmowe narzędzie, genialnie wypełniające swoje zadanie.