43

Nie ma lekarstwa na brak GPU, ograniczenie wydajności kopania niewiele zmieni

NVIDIA wspaniałomyślnie ogłosiła w minionym tygodniu, że wprowadzi do sprzedaży dedykowane GPU do kopania kryptowalut, a jej najnowsza karta - GeForce RTX 3060 będzie miała ograniczoną wydajność w tym zastosowaniu. Wszystko fajnie, ale to niewiele zmieni.

NVIDIA GeForce RTX 3060 z programowym limiterem

W nadchodzącym tygodniu, 25 lutego, będzie miała miejsce premiera nowego modelu karty graficznej NVIDIA – GeForce RTX 3060. Może to być całkiem ciekawy produkt, bo nadal oferuje bardzo dobrą wydajność, dużo pamięci oraz atrakcyjną cenę. Sugerowana cena detaliczna to 329 USD, czyli w przeliczeniu w Polsce powinno to być około 1500 PLN. I nawet jeśli takie karty pojawią się wkrótce w sprzedaży, to nie sądzę aby ich cena była zbliżona do sugerowanej. Nie w czasach gdy ludzie kupują używane karty pokroju Radeona RX 5700 za dwukrotność jej wartości jeszcze kilka miesięcy temu.

Dostępność innych GPU z rodziny Ampere jest znikoma, nawet jak gdzieś się pojawią, to natychmiast znikają, a z cenami sugerowanymi nie mają nic wspólnego. Boom na rynku kryptowalut, gdy Bitcoin i Ethereum biją kolejne rekordy skutecznie zachęca wszystkich posiadaczy kart graficznych do kopania, bo zwyczajnie się to opłaca. I nic nie zapowiada aby miało się to w najbliższej przyszłości zmienić. Nawet jeśli GeForce RTX 3060 będzie miał programowe zabezpieczenie, które limituje wydajność kopania o połowę, to obawiam się, że zostanie ono szybko złamane. Co prawda NVIDIA otwarcie rzuca wyzwanie hakerom i zapewnia słowami swojego rzecznika, że zabezpieczenie to nie będzie łatwe do obejścia, to ja jakoś nie jestem przekonany. Modyfikacje BIOSów kart graficznych wykonuje się już od lat.

Jednocześnie firma zapewnia, że nie ma zamiaru implementować podobnego ograniczenia w innych modelach kart. Po części pewnie dlatego, że nie miałoby to sensu, wystarczyłoby skorzystać ze starszych sterowników. Ale jeśli rozwiązanie to stanie się skuteczne, to może kolejne modele będą również zabezpieczone przed kopaniem.  W dłuższej perspektywie, przy założeniu, że to naprawdę działa, miałoby to sens, bo GPU dedykowane do kopania, raczej go nie mają.

NVIDA CMP – Cryptocurrency Mining Processor

Wraz z zapowiedzią ograniczenia wydajności w modelu RTX 3060, pojawiła się też informacja, że NVIDIA wprowadzi do oferty układy dedykowane kopaniu kryptowalut. W sprzedaży mają pojawić się cztery modele, dwa słabsze jeszcze w tym kwartale, dwa mocniejsze w następnym. Będą one nie tylko pozbawione wyjść wideo, ale również części GPU, które odpowiadają bezpośrednio za przetwarzanie grafiki. Mają być za to energetycznie zoptymalizowane pod kopanie. NVIDIA wprost tego nie potwierdza, ale w oświadczeniu przesłanym The Verge, stwierdza, że produkcja tych układów nie wpłynie na dostępność kart graficznych GeForce. Układy CMP mają być chipami, które nie spełniają norm, czyli wygląda na to, że przeznaczy na to odpadki, które powstają przy produkcji właściwych GPU.

NVIDIA CMP specyfikacja układów

Patrząc na ich specyfikację można nawet wysnuć wniosek, że niekoniecznie muszą to być „odpadki” po produkcji chipów Ampere, sam układ wygląda nieco inaczej i nie jest wykluczone, że to pochodne jeszcze starszych GPU. To wszystko to jednak tylko spekulacje. Obawiam się jednak, że brak możliwości przetwarzania grafiki 3D sprawi, że popyt na te chipy będzie mniejszy. Tworząc „biznesplan” kopania kryptowalut, świadomy „górnik” uwzględnia też wartość późniejszej odsprzedaży karty graficznej. W przypadku układów CMP, musiałyby one w całości na siebie zarobić, a to oznacza ryzyko. Wystarczy, że cena kryptowalut drastycznie spadnie, co miało już  miejsce w przeszłości i karty CMP pozostaną bezwartościowe.

John Carmack ma pomysł, tylko też beznadziejny

Swoje trzy grosze do tematu dorzucił też wczoraj John Carmack. Zaproponował aby to producenci takich sprzętów jak karty graficzne czy konsole robili licytacje i sprzedawali swoje produkty graczom bezpośrednio. Miałoby to powstrzymać tzw. skalperów, którzy wykupują duże ilości sprzętu i odsprzedają po zawyżonych cenach. Obawiam się jednak, że to by było leczenie dżumy cholerą, konsumenci i tak zapłaciliby więcej niż cena sugerowana, a skorzystaliby na tym sami producenci sprzętu czerpiąc większe zyski. I przy okazji musieliby się pewnie zmierzyć z narzekaniami zaadresowanymi bezpośrednio do nich. Teraz można przynajmniej obwiniać bliżej nieokreślonych „skalperów”.

Niestety nic nie zapowiada aby w tym roku cokolwiek miało się zmienić. Problem z brakiem mocy produkcyjnych układów scalonych jest systemowy, nie da się w krótkim czasie zwiększyć podaży, to bardzo kosztowne inwestycje, a TSMC wydaje na rozbudowę swoich fabryk i tak rekordowe środki, podobnie jak Samsung oraz Intel. Braki nie dotyczą tylko rynku PC i konsol, w tym roku wstrzymywano już nawet prace fabryk samochodów z powodu braku chipów, więc to nie jest też kwestia ceny. Trudno powiedzieć, kiedy sytuacja się unormuje, ale biorąc pod uwagę rozwój technologii, może się okazać, że będziemy musieli się do takiego stanu rzeczy przyzwyczaić.