Tym razem przed keynotem WWDC 2015 nie miałem żadnych oczekiwań wobec iOS9. System mobilny Apple nie jest już główną platformą, z której korzystam na co dzień, jakiś czas temu zarządziłem przeprowadzkę do Androida. Na jak długo? Po premierze iOS9 wydaje mi się, że co najmniej na kolejne kilka(naście) miesięcy, ale od początku. Podczas ponad dwugodzinnej […]

Tym razem przed keynotem WWDC 2015 nie miałem żadnych oczekiwań wobec iOS9. System mobilny Apple nie jest już główną platformą, z której korzystam na co dzień, jakiś czas temu zarządziłem przeprowadzkę do Androida. Na jak długo? Po premierze iOS9 wydaje mi się, że co najmniej na kolejne kilka(naście) miesięcy, ale od początku.

Podczas ponad dwugodzinnej prezentacji nie pojawiła się ani jedna nowość czy zmiana, która spowodowałaby, że wstrzymałbym oddech na kilka sekund. I spostrzeżenie to dotyczy każdego z elementów wydarzenia. Nie żebym oczekiwał rewolucji, zupełnie nowego produktu, który zrobi na mnie ogromne wrażenie, ale potrzebny był zbiór cech, któregokolwiek z produktów, który po prostu zapamiętam. Tak się nie stało.

Z czystej ciekawości postanowiłem jednak sprawdzić iOS9 sporo przed premierą finalnej wersji. Jest to dość wczesne wydanie systemu, więc nie mam prawa oceniać jego stabilności, ganić Apple za liczbę błędów lub wygadywać problemy z aplikacjami. Opinię na temat kilku aspektów wprowadzonych zmian już zdążyłem sobie wyrobić, lecz ze względu na to, że „dziewiątka” zawitała na iPodzie touch, nie miałem dostępu do kilku istotnych punktów z listy nowości, które przynosi iOS9. Naturalnie ominęły mnie wszystkie zmiany przygotowane z myślą o iPadzie oraz takie nowe funkcje jak aktywny asystent Siri.

ios9.4

Taka drobna, a tak znacząca zmiana

Niektórym zmiana czcionki w iOS9 zupełnie umknęła, mi od razu rzuciła się w oczy. Z początku trudno było mi się do niej przyzwyczaić, ale już teraz po kilku dniach jestem zdania, że prezentuje się znacznie lepiej od tej w iOS8. San Francisco, bo tak się nazywa, krótko mówiąc daje radę. Ale nie wszędzie, bo litery widoczne na ekranowych klawiszach wydają mi się być źle rozmieszczone, nienaturalnie wręcz. Zupełnie jakby Apple zapomniało wyśrodkować w pionie i poziomie ich pozycje. Ze zmian wizualnych trudno pominąć także odświeżony widok listy przycisków kontekstowych. Podobnie jak nowa czcionka on również przywędrował do iOS9 z watchOS na Apple Watch’u. Zmiana ta mi nie przeszkadza, ale bez wątpienia lepiej prezentuje się na większych ekranach nowych iPhone’ów czy dowolnego iPada.

2

Lokalna muzyka to przeżytek.

Choć nowy interfejs aplikacji Muzyka można było zobaczyć już podczas wydarzenia, to po raz kolejny przekonałem się, że co innego coś zobaczyć, a co innego później tego doświadczyć. Sądziłem, że po tej z iOS7 i iOS8 Apple nie będzie w stanie przygotować gorszej aplikacji do odtwarzania muzyki, ale spotkało mnie niemałe zaskoczenie. Naturalnie, że wprowadzono sporo zmian, których brak był niesamowicie odczuwalny i chwała Bogu, że nareszcie ich się doczekaliśmy (jak wygodne kolejkowanie kawałków czy nowy mechanizm powrotu do ekranu teraz odtwarzane), ale wszystko to psuje zupełnie nowy i jeszcze mniej wygodny sposób przełączania się pomiędzy kategoriami plików muzycznych. By zmienić widok z Albumów na Wykonawców musimy powrócić na szczyt listy, tapnąć na odpowiednią etykietkę, wybrać inny typ kategorii i zaczekać chwilę na przeładowanie.

3

Jeśli ktokolwiek podobnie do mnie posiada niemałą bibliotekę i wciąż sporo słucha muzyki skopiowanej do iPoda z iTunes, to nie czeka go nic dobrego w nowej odsłonie Muzyki w iOS 8.4 (pojawi się wkrótce), a później iOS9. Wygląda bowiem na to, że z premierą Apple Music udostępniona zostanie właśnie nowa wersja aplikacji i pozostanie w tej formie do premiery iOS9. Z coraz większą tęsknotą spoglądam na iPhone’a 3GS czy iPoda touch 4G, które dzięki iOS6 nadal oferują, w mojej ocenie, najlepszą aplikację muzyczną w historii iOS-a.

1

Sporo mniejszych, naprawdę przydatnych udogodnień

Po tym jak iOS7 przyniósł nowy widok multitaskingu, czyli przełączania się pomiędzy aplikacjami, narzekałem na niego za każdym razem, gdy musiałem z niego skorzystać. Na całe szczęście Apple postanowiło go odrobinę przeorganizować i teraz znacznie łatwiej można przeglądać ostatnio uruchamiane programy i do nich powracać. Jak zwykle jest towarzyszy temu sporo wizualnych fajerwerków, ale już nawet w wersji beta systemu są one płynne. Warto dodać, że znacznie zwiększono możliwości aplikacji Notatki, ale nawet dołączanie obrazków i tworzenie odręcznych szkiców oraz checklisty nie spowodują, że porzucę OneNote czy Evernote. Z nowej odsłony Notatek skorzystać można tylko po wyrażeniu zgody na „upgrade”, ale wtedy wszystkie nowe typy materiałów będą niedostępne na innych urządzeniach bez iOS9 czy OS X El Capitan. Nowy iOS wnosi także nowy podział w centrum powiadomień, gdzie notyfikacje są grupowane na podstawie daty. To bardzo pomocne, podobnie jak i wyszukiwarka dostępna w ustawieniach.

Oczywiście opisane przez mnie zmiany i nowości to tylko pewna część tego, co znalazło się w iOS9. Z pewnością jeszcze przed premierą finalnej wersji na jesieni przyjrzymy się pozostałym efektom prracy inżynierów Apple, głównie na iPadzie. Największe wrażenie robi na mnie jednak fakt, że to już trzecia wersja systemu, którą instaluję na iPodzie, a Apple ani myśli go porzucić. Nie wszystko staje się lepsze, ale nowsze na pewno.