9

Nie ma co płakać nad przejęciem Sparrow. Zyskają na nim wszyscy użytkownicy Gmaila, nie tylko fani Jabłka

W zeszłym tygodniu Sparrow, jeden z popularniejszych klientów poczty na Maca oraz iOSa, został przejęty przez Google. Wzbudziło to wiele negatywnych komentarzy i głosów rozczarowania wśród użytkowników tej aplikacji, jednak wśród deweloperów raczej panuje zgoda: twórcy Sparrow dobrze zrobili. Może tak, ale co z klientami? Osobiście na co dzień używam Sparrow na swoim telefonie, mimo […]

W zeszłym tygodniu Sparrow, jeden z popularniejszych klientów poczty na Maca oraz iOSa, został przejęty przez Google. Wzbudziło to wiele negatywnych komentarzy i głosów rozczarowania wśród użytkowników tej aplikacji, jednak wśród deweloperów raczej panuje zgoda: twórcy Sparrow dobrze zrobili. Może tak, ale co z klientami?

Osobiście na co dzień używam Sparrow na swoim telefonie, mimo tego, że Apple nie pozwala ustawić tej aplikacji jako domyślnego klienta poczty, a sama aplikacja nie ma powiadomień, to jednak korzystanie z niej jest dużo wygodniejsze i przyjemniejsze, niż z natywnej poczty z Cupertino. Poza tym miałem nadzieję, że z czasem twórcy dodadzą odpowiednie funkcje i Sparrow stanie się pełnoprawnym klientem poczty. Niestety, moje, ale i wielu innych użytkowników, nadzieje trafiły do kosza wraz z przejęciem firmy przez Google, zwłaszcza, że raczej nie ma co liczyć na to, że Sparrow będzie dalej rozwijany. Krótko mówiąc, aplikację tą czeka powolna śmierć, a ci, którzy za nią zapłacili muszą się z tym pogodzić.

Nie dziwię się więc negatywnym reakcjom na to przejęcie, które może nie byłby tak liczne, gdyby aplikacja była słaba, jednak Sparrow miał spory potencjał, przejęty obecnie przez giganta z Mountain View. Jednak medal ma dwie strony. Na tej drugiej, po której stoją deweloperzy aplikacji, wyryte jest: sukces! Twórcom Sparrow udało się sprzedać swój produkt za niemałe pieniądze, a jak wskazuje chociażby David Barnard z App Cubby, utrzymanie aplikacji jest niezwykle trudne: klienci nieustannie domagają się poprawek i rozwoju, jednak za zmiany nie chcą płacić. Problem ten wydaje się coraz bardziej nabrzmiały i jak podsumowuje Barnard:

Czas sprzedawania oprogramowania użytkownikom po stałej, jednorazowej cenie dobiega końca.

Sytuację tę widać było w przypadku Sparrow w kwestii braku powiadomień. Po odmowie Apple, aby traktować aplikację jako VoIP, twórcy tejże stanęli przed problemem budowania architektury do przechowywania na swoich serwerach maili użytkowników, aby móc zapewnić im powiadomienia. Ostatecznie zrezygnowano z tego i bez wątpienia w grę wchodziły koszty, a bez tej opcji Sparrow na iOSa i tak stał na przegranej pozycji. W tym kontekście sprzedaż była logicznym krokiem i rzeczywistym sukcesem.

A  co pozostaje nam, użytkownikom Sparrow? Osobiście widzę promyk nadziei w tym przejęciu. Jako użytkownik Gmaila i tak wykorzystywałem Sparrow głównie do obsługi tej poczty, nie mogąc znieść działania i widoku googlowej aplikacji. Teraz jest szansa, że dzięki doświadczeniu twórców Sparrow, Gmail w końcu zostanie poprawiony i będzie zdatniejszy do użytku. Bardzo możliwe również, że Google wprowadzi zmiany w wersji webowej, a może także pokusi się o desktopowego klienta? Dlatego z niecierpliwością czekam na pierwsze wymierne rezultaty tego przejęcia.