74

Nie kupiłem nowego iPhona. Pierwsze wrażenia!

Dzień jak co dzień, wstaję ok. 8:30. W portfelu ciągle 6000 PLN. Czytam podczas śniadania relacje tych, którzy już swój portfel o zbliżoną kwotę odchudzili. Pierwsze wrażenia są mniej więcej takie: jest piękny, nudny, szybki, taki sam jak poprzednik. Patrzę na mojego iPhona X i nie widzę różnicy. Nawet pierwsze porównania zdjęć iPhone X vs XS czy Max nie pokazują zwycięzcy.

W międzyczasie postanowiłem sobie jak klasyczny klient pojechać do iSpot. Nie miałem zamiaru kupować iPhone, napaliłem się na zegarek. Ten nowy Apple Watch o rozmiarze 44 jest naprawdę kuszący. W iSpot wiadomo dzień premiery, więc nic w sklepie nie ma. Nie ma nawet modeli pokazowych, aby można było sobie pomacać. Nie wiedzą kiedy będą, nic nie wiedzą. Jedynie co usłyszałem w rozmowie z innym klientem, że można zadzwonić z rana, aby się dowiedzieć. Chłop chce w sklepie wydać 6k na telefon (nie ja, byłem świadkiem rozmowy), a obsługa nic nie wie, ale mówi, żeby sobie z rana zadzwonił, to może odbiorą, bo potem mają ruch w sklepie.

Zostawmy to jednak, ten coroczny blamaż podczas premiery wygląda jak reżyserowany teatrzyk. W portfelu nadal mam 6 tysięcy, które są jeszcze bardziej bezpieczne, bo przecież jak nie dotknę, to nie kupię. Szkoda tylko, że nie ma Apple Watcha – za dwa tygodnie będę jednak w USA i tam sobie będę do wyboru do koloru wybierał (w iSpot pan miał dokładnie 2 sztuki jak przyjechałem).

Po wizycie w iSpot przyjrzałem się pierwszym opiniom w polskiej sieci. I jest to festiwal zakłamywania rzeczywistości.

iPhone XS jest nudny, ale jest super – czytam wrażenia u konkurencji

Jak coś nudnego może być super? Super samochód, ale nudny? Super książka, ale nudna? Super dziewczyna, ale nudna?

Jakbym miał kupić nudny telefon to przecież mój iPhone X jest tego przeciwieństwem, był dużą zmianą jaką Apple zafundowało, wprowadzał genialne gesty i Face ID. Wszystko to było nowością. Mam teraz zapłacić ponad 6000 PLN za to, że ktoś mi tę nowość sprzedaje drugi raz i okazuje się, że jest to jeszcze nudne, bo nic się nie zmieniło? Generalnie seria S w Apple to takie usprawnienia bebechów, nie wiążące się z niczym więcej. Jest to telefon dla tych, którzy nie posiadają poprzedniej wersji i przesiadają się z starszych modeli lub z innego telefonu. Każdy kto ma iPhone X upgrade to iPhone XS może sobie darować.

Jest jednak jeszcze iPhone XS Max – tutaj zaletą główną jest duży ekran. Dla tych, którzy go potrzebują może to być dogodna zmiana. To jednak wszystko, nic więcej nas w tym telefonie nie oczaruje. Wszystko co jest mamy już w iPhone X.

Zobacz też: najlepsze aplikacje na iPhone w 2018

Jest szybszy, aplikacje otwierają się szybciej

To jest klasyczny argument z “pierwszych wrażeń”, przy czym mierzenie na oko czy aplikacje otwierają się szybciej jest tak samo trafne, jak ocenianie prędkości po szumie wiatru. Na prędkość otwierania aplikacji na telefonie wpływ ma pewnie dziesiątki rzeczy, owszem jedną z nich jest ram czy procesor, ale liczy się też kompatybilność z systemem, ilość informacji pobieranych z sieci, optymalizacja, prędkość sieci itp. Większość używanych aplikacji siedzi też w pamięci telefonu i jest wywoływana błyskawicznie. To tak jakby w przeglądarce internetowej klikać w kartę, na której mamy załadowaną stronę. Jest to zupełnie co innego niż czas wczytywania strony.

Nawet jeśli nowy procesor Apple jest szybszy, to zastanawiam się do czego mi ta szybkość jest potrzeba skoro nie ma narzędzi, które jej wymagają.

Zostawmy to jednak – jeśli ktoś wierzy, że iPhone XS znacząco szybciej otwiera aplikację, to niech tak będzie. W końcu po coś się te 6000 PLN wydało.

Na ocenę nowości jest jeszcze za wcześnie – czytam u Androidowców

Zastanawiam się jakie to nowości będą oceniać? Wiem, będą benchmarki – udowadniają one dokładnie nic, jeśli chodzi o użytkownika końcowego, ale zawsze gdzieś jest ta świadomość, że nasz telefon jest szybki. Aparat się “troszkę” zmienił, więc na pewno będzie robił dużo lepsze zdjęcia!? Na pewno nasze fotki z wakacji i zdjęcia psa teraz będą magiczne – jeszcze lepsze, kiedy przepuścimy je przez sztuczne filtry z kolorami i wrzucimy w obciętej jakości na Instagram.

Pierwsze wrażenia po nie kupieniu iPhone X

Jest naprawdę świetnie. Mam w kieszeni super telefon, którego nikt nie odróżni od iPhona XS. Ma świetną specyfikację, działa jak burza, a ja mam nadal 6000 PLN w portfelu. Nie oznacza to, że iPhone XS czy MAX to złe telefony czy też niewarte zainteresowania. Moim zdaniem nie warto jest wydawać na nie pieniędzy, mając poprzednika. Co innego Apple Watch, tam się pozmieniało na tyle dużo, że trzeba to sprawdzić.

Więcej o nowych iPhonach przeczytasz w naszych artykułach o iPhone XS, XS MAX i XR