15

„Nie chciałbyś zrobić ze mną dziecka?” – szalona usługa sieciowa z Japonii

Siedząc w temacie Japonii od wielu lat, a szczególnie badając zjawisko „otaku”, czyli najbardziej maniakalnych fanów rozmaitych tematów myślałem, że na zaskoczenia się uodporniłem. Ale wciąż można znaleźć rodzynki, które wybiją z rytmu najbardziej oswojoną z zagadnieniem osobę. Aby przedstawić Wam pomysł na AKBaby najpierw należy nakreślić tło zagadnienia. Otóż w Japonii jest całkiem spory […]

Siedząc w temacie Japonii od wielu lat, a szczególnie badając zjawisko „otaku”, czyli najbardziej maniakalnych fanów rozmaitych tematów myślałem, że na zaskoczenia się uodporniłem. Ale wciąż można znaleźć rodzynki, które wybiją z rytmu najbardziej oswojoną z zagadnieniem osobę.

Aby przedstawić Wam pomysł na AKBaby najpierw należy nakreślić tło zagadnienia. Otóż w Japonii jest całkiem spory rynek tzw. „idolek”, grup dziewczęcych śpiewających, tańczących, biorących udział w sesjach zdjęciowych itp.

I kto pomyślał o kolejnych porno gwiazdkach, ten się myli. Idolki są „czyste”, więc nie tylko nie pokazują za dużo (choć są oczywiście wyjątki), ale również oficjalnie nie wolno im się przyznawać np. do posiadania chłopaka. W tym momencie bowiem grupa tych najbardziej oddanych fanów czuje się zdradzona, „ich” piękność należy do kogoś innego. Ostatnio głośna była sprawa tego typu dotycząca Aya Hirano (można pogooglać).

A wracając do głównego zagadnienia – AKB48 to cała grupa idolek, zespół muzyczny na który składa się kilkadziesiąt takich nastoletnich (i nie tylko) idolek. I zarządcy tego właśnie zespołu wpadli na nowy pomysł, jak można maniaków jeszcze bardziej związać z idolkami. Poniższe zdjęcie niezwykle urodziwej idolki karmiącej dzidziusia przekreślone jest napisane „nie chciałbyś zrobić ze mną dziecka?” z dodanym mniejszym drukiem „wiesz, w sieci”.

Nowa usługa AKBaby dostępna od jutra działa w następujący sposób: wybieramy jedną z dostępnych idolek (co kilka dni nowa dostępna!), wysyłamy zdjęcie swojej twarzy, a następnie algorytm na tej podstawie tworzy „podobiznę” „wspólnego” dziecka, które nigdy nie powstanie.

Można powiedzieć – takie usługi, „mieszania” zdjęć są przecież nie od dziś i nikt hecy nie robi. Ale jak zawsze istotny jest kontekst – kusząca reklama, niejednoznaczny tekst… Idolki mogą spodziewać się tysięcy maili ze zdjęciami stworzonymi przez fanów, zachęcającymi do powtórzenia akcji „w realu”. Nieprawdopodobne?

To sprawdźcie co robią fani tej grupy [NSFW]. Managerzy stąpają po cienkiej linii.

[źródło]