24

Nie było rewolucji, jest za to ewolucja – czyli co sądzimy o dzisiejszej konferencji Google

Jeśli ktokolwiek spodziewał się po dzisiejszej konferencji Google jakiejkolwiek rewolucji, zapewne jest rozczarowany. Rzekłbym, że te rozczarowania, które obserwuję na Twitterze, a także w rozmowach z kolegami z branży są spowodowane właściwie na własne życzenie. Ja nie spodziewałem się niczego rewolucyjnego i moje potrzeby zostały zaspokojone. Zaprezentowano Androida M, płatności, po macoszemu potraktowano urządzenia ubieralne. […]

Jeśli ktokolwiek spodziewał się po dzisiejszej konferencji Google jakiejkolwiek rewolucji, zapewne jest rozczarowany. Rzekłbym, że te rozczarowania, które obserwuję na Twitterze, a także w rozmowach z kolegami z branży są spowodowane właściwie na własne życzenie. Ja nie spodziewałem się niczego rewolucyjnego i moje potrzeby zostały zaspokojone. Zaprezentowano Androida M, płatności, po macoszemu potraktowano urządzenia ubieralne. Tego właśnie spodziewałem się po Google w tym roku.

Ale to nie jest problem Google

Jako obserwatorzy wydarzeń w nowych technologiach cały czas oczekujemy emocji, mocnych akcentów i wielkich premier. W tym roku I/O nie popisał się, bo i nie musiał. W mojej ocenie Android już jest dojrzałym systemem mobilnym i nie trzeba dokonywać cudów. Te działy się rok temu, gdy zapowiedziano rzeczywiście rewolucyjnego Androida Lollipop. M będzie tylko uzupełnieniem tego, nad czym Google pracował przez lata – paczką poprawek, kilkoma dodanymi funkcjami i ogólną poprawą działania urządzeń. Niczym więcej.

Android M

Czy Android dla obecnego Google jest najważniejszy? W porównaniu do Microsoftu, widać, że w Mountain View bardzo dużą uwagę przywiązuje się do tego produktu. Dzięki niemu właściwie Google stał się niekwestionowanym oprogramowania dla urządzeń mobilnych i nic zatem dziwnego, że ten produkt jest szlifowany i wzbogacany o nowe usługi. Jak wspomniałem wyżej, rewolucji jednak nie ma. Dla mnie to dobrze, Android od Lollipopa wydaje się być już produktem kompletnym – pomimo pewnych wpadek w funkcjonowaniu systemu.

androidm

Bardzo ważną według mnie nowością w nowym Androidzie jest fakt, że aplikacje wreszcie będą mogły otwierać karty przeglądarki w aplikacjach. Przyzwolenie Google na korzystanie z wbudowanej w system przeglądarki jest w tym wypadku bardzo kluczowe dla stabilności działania aplikacji oraz szeroko pojętego komfortu. Brawo!

Co więcej, Google postanowił zrobić porządek w uprawnieniach aplikacji zainstalowanych w Androidzie. Użytkownicy od teraz będą mogli bardzo swobodnie wybrać akcje, które będą możliwe do przeprowadzenia przez zainstalowany program. Oznacza to, że możemy przydzielić uprawnienia w zakresie aparatu i sensorów, a zabronić aplikacji korzystania np. z wiadomości SMS zapisanych w telefonie. Bardzo ważne jest to, jak przejrzysty będzie ekran nadawania aplikacjom różnych uprawnień. Google można postawić zatem za wzór systemu, w którym użytkownik ma całkowitą kontrolę nad tym, co robią w systemie aplikacje i z jakich usług korzystają. Rzekłbym nawet, że wygląda to dużo lepiej, niż w przypadku iOS.

Wreszcie Android będzie wspierać USB typu C, w którym wtyczkę będzie można wprowadzić do urządzenia dowolną stroną. Dla miłośników Lighting w urządzeniach od Apple jest to zapewne bardzo miła wiadomość. Według mnie – zmiana kosmetyczna. Choć bardzo cieszy.

Urządzenia z Androidem podziałają dłużej

Jeśli wierzyć zapewnieniom Google, Android M będzie lepiej obchodzić się z dostępną w akumulatorze energią. Powiadomienia push najzwyczajniej w świecie drenują baterię nawet, gdy nie korzystamy z telefonu. Oznacza to, że użytkownikowi zostaje dużo mniej czasu pracy urządzenia, gdy naprawdę go potrzebuje.

Doze, jedna z nowych funkcji Androida będzie badać to, jak użytkownik podchodzi do powiadomień i tak dopasuje częstotliwość ich synchronizowania, by i użytkownik nie był zbytnio do tyłu jeśli chodzi o aktualizacje statusów aplikacji i energia nie została zmarnowana. Jeżeli tylko będzie to działać po prostu dobrze, będzie to jedna z najważniejszych nowości w kolejnej odsłonie robocika. Sami wiecie, jak poważnie podchodzę do takich kwestii w urządzeniach mobilnych – niejednokrotnie dałem upust swojemu niezadowoleniu z powodu puchnących ekranów i kurczących się akumulatorów. Google wraz ze swoim rozwiązaniem zaszytym w systemie może namieszać – a dowody na to, że rozwiązanie działa zostały podane na konferencji. Nexus 9 z włączony Doze podziałał dwa razy dłużej. Obiecująco.

Płatności w Androidzie

pay

Google nie chce być z tyłu za Samsungiem oraz Apple i wraz z Androidem M zadebiutuje autorska platforma płatności mobilnych. Wychodzi zatem na to, że kolejne urządzenia z serii Nexus będą wyposażone w odpowiednie moduły służące do zatwierdzania takich operacji, a zatem czytniki biometryczne. Bardzo mnie to cieszy, urządzeniom Google bardzo tego brakowało. Gigant na polu płatności mobilnych będzie współpracować z wieloma partnerami, którzy zapewnią odpowiednią dostępność usługi na całym świecie.

Google Brillo

brillo

Google nie zostawia Internet of Things samemu sobie i platformą do obsługi takich urządzeń ma być Brillo. Do Internetu będzie można w niedługim czasie podłączyć wszystko, a na konferencji przywołano przykład inteligentnego domu, w którym będzie można kierować niemal wszystkimi parametrami działania tak wyposażonego mieszkania.

Google Now

Google chyba zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, jak ważni niedługo mogą być asystenci głosowi. Google Now ma zyskać wiele nowych funkcji. Przede wszystkim na konferencji wyszczególniono fakt, iż owa usługa już jest niesamowicie zaawansowana, a będzie jeszcze lepiej. No i to mi się podoba. Jestem fanem takich rozwiązań i kierunek, w którym podąża Google wydaje mi się sensowny i logiczny.

gnow

Odpowiednie rezultaty w interakcji z Google Now będą osiągalne dzięki jeszcze lepszemu wykorzystywaniu kontekstu, a zatem odczytów z różnych sensorów w urządzeniu. Google Now dostosuje swoje odpowiedzi do tego, gdzie się znajdujemy, co aktualnie robimy, jaka jest pora dnia i nawet jaka jest aktualnie pogoda. Asystent ponadto będzie oferować odpowiednie informacje w zależności od tego, z jakich aplikacji korzystamy. Na ten przykład, gdy zapytamy w otwartym Spotify „jak on się nazywa”, Google Now wyszuka informacje na temat żądanego wykonawcy. I to mnie się podoba. Dostęp do niezliczonych pokładów informacji będzie jeszcze lepszy. Widać, że gigant zamierza w stu procentach skorzystać z ogromnego potencjału własnej wyszukiwarki.

Google Photos

O Google Photos pisaliśmy już dużo wcześniej na podstawie przecieków. Dzisiejszy keynote Google potwierdził nasze przypuszczenie. Zdjęcia zostaną odłączone od Google+. Gigant stawia na wygodę, łatwe organizowanie owej biblioteki nie tylko na podstawie tego, kiedy zostały zrobione. Ponownie ważny będzie kontekst – usługa wykryje co znajduje się na tych zdjęciach i będą one mogły zostać wyszukane na zasadzie: „Śnieg w Zakopanem” – zostaną wyszukane zdjęcia zrobione w tym miejscu, gdy rzeczywiście turystyczne miasteczko zostało zasypane białym puchem.

gglphotos2

I mamy tu prawdziwy „killer feature” – Google zaoferuje nam nieograniczoną ilość miejsca na zdjęcia nieprzekraczające rozdzielczości 16MP i filmy do Full HD. Odtąd nie będziemy musieli martwić się kurczącym się miejscem w telefonie!

Koniecznie sprawdźcie Google Photos – jeszcze dziś usługa powinna zostać udostępniona w przeglądarce!

photos

Android Wear

wear

O Android Wear nie dowiedzieliśmy się niczego nowego – właściwie wszystko to, co zostało zaprezentowane podczas keynote’a było omawiane przez nas na Antywebie. Jak dobrze zauważył Konrad, był to tylko wstęp do kategorii Internetu rzeczy. Wearables zostały potraktowane nieco po macoszemu.

Google nie pominął dzieci

Po nieudanej według nas usłudze YouTube Kids – szczególnie w kontekście Polski, przyszedł czas na to, by Google zainteresował się najmłodszymi korzystającymi z jego platformy mobilnej. I tak oto Family Store będzie częścią repozytorium Androida dedykowaną rodzicom oraz dzieciom – tam znajdą się takie propozycje, które na pewno zainteresują naszych milusińskich – oczywiście w założeniu Google ma to odbyć się bez ryzyka, że nasza pociecha znajdzie tam nieodpowiednie dla siebie rzeczy.

kids

Wow, to była naprawdę potężna konferencja!

Pokazano wiele, ale rewolucji nie było. Pojawiła się nowa wersja Cardboard, która będzie obsługiwać również urządzenia o przekątnej do 6 cali. Wraz z nią pojawiło się SDK również dla iOS. Wspomniano o autonomicznych autach, nowych narzędziach dla deweloperów aplikacji i wielu usprawnieniach. Podsumowując to, co dla nas najważniejsze – muszę stwierdzić, że Google bardzo mocno zaakcentował, że to on jest liderem i „tanio skóry nie sprzeda”. Z tego powodu bardzo się cieszę, że nie porzuciłem ekosystemu Google, z którego korzystam równolegle z Windows Phone. Co prawda bardzo boleję nad tym, że obydwa ekosystemy nie przenikają się ze sobą, jednak traktuję je jako rozwiązania komplementarne. Drogi Google – gratuluję świetnej konferencji. Nie mieliśmy tutaj wybuchów radości, ogromnych emocji. Jednak ekosystem doszlifowano książkowo.

Grafika: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8