Moje przemyślenia

Nextly to niezwykle efektowny sposób na konsumpcję internetowych treści, ale czy lepszy od RSS-ów?

TP
Tomasz Popielarczyk
5

Na przestrzeni ostatnich lat wykształciliśmy pewne modele konsumowania treści w internecie. Chyba nie pomylę się pisząc, że powoli odchodzimy od tradycyjnego przeglądania stron i coraz częściej bazujemy na ułatwiających nam to zadanie narzędziach. Nextly jest właśnie tego typu narzędziem, a być może...

Na przestrzeni ostatnich lat wykształciliśmy pewne modele konsumowania treści w internecie. Chyba nie pomylę się pisząc, że powoli odchodzimy od tradycyjnego przeglądania stron i coraz częściej bazujemy na ułatwiających nam to zadanie narzędziach. Nextly jest właśnie tego typu narzędziem, a być może nawet czymś więcej. Serwis zachwyca bowiem niezwykle wygodnym i efektownym modelem nawigacji oraz organizacji treści.

Nextly to usługa robiona na modłę serwisów agregujących newsy z różnych źródeł. Początkowo trudno mi było ją rozgryźć. Patrząc na nagłówek, byłem przekonany, że mam do czynienia z kolejny serwisem typu curation, o czym świadczyły ikonki serwisów społecznościowych (a także sposób logowania za pomocą Facebooka lub Twittera). Szybko okazało się jednak, że nie znajdziemy tutaj żadnych algorytmów dostarczających nam treści według zainteresowań. W zamian Nextly przekształca nasze strumienie społecznościowe w kanały z newsami. Jest to na swój sposób na pewno praktyczne, ale czy oryginalne? Niekoniecznie, dlatego twórcy poszli jeszcze o krok dalej.

W kolumnie po lewej stronie znajdziemy zatem spis źródeł podzielony na kategorie tematyczne. Możemy stamtąd wybierać ulubione strony i przeglądać ich najświeższe posty. Mało tego - każdy strumień można również oznaczyć gwiazdką co pozwoli nam skonstruować własną listę źródeł - coś jak panel z ulubionymi kanałami RSS. Właściwie gdyby dodać tutaj jeszcze możliwość dopisywania własnych źródeł, to otrzymalibyśmy po prostu czytnik RSS.

Sęk jednak w tym, że Nextly nie wyświetla fragmentów artykułów. Każda uruchomiona pozycja ze strumienia wyświetlana jest jako pełnowartościowa strona www. W sumie aż prosi się tutaj, by zastosować któryś z modułów (jak np. Readability) czyszczących artykuł z reklam i innych zbędnych elementów. Może z czasem twórcy wprowadzą i takie rozwiązanie. Właściwie bez niego Nextly wydaje się trochę wybrakowany, a treści wyświetlane w głównej ramce nie zawsze są dopasowane pod względem szerokości, co skutecznie psuje dobre wrażenie.

Niewątpliwym wyróżnikiem Nextly jest interfejs. Serwis wręcz pod tym względem zachwyca. Wszystkie elementy są relatywnie duże, co prawdopodobnie jest ukłonem w kierunku użytkowników tabletów. W trakcie logowania oraz pierwszych kroków stawianych w agregatorze zachwyciły mnie subtelne, wszechobecne animacje, a także sposób nawigowania między treściami. Oparto go bowiem w całości o pasek przy górnej krawędzi ekranu. To tutaj możemy przechodzić do kolejnych artykułów, a także je udostępniać lub zapisywać do odczytania na później. Niebagatelną rolę odgrywają tutaj skróty klawiszowe. Otóż cały serwis możemy obsługiwać właściwie za pomocą strzałek.

Nextly wygląda mi na usługę z ogromnym potencjałem. Gdyby wprowadzić do niej kilka elementarnych funkcji, jak chociażby możliwość dodawania własnych źródeł czy moduł wygodnego czytania, otrzymalibyśmy rewelacyjny agregator newsów z intuicyjną, przyjemną nawigacją oraz nietuzinkowym interfejsem. Jak dla mnie zapowiada się to rewelacyjnie.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

RSSagregatory newsównewsy