9

Newsy do kawy nie muszą pochodzić z komputera, tabletu ani smartfona [KOT]

Po ponad trzytygodniowej przerwie publikuję wreszcie obiecany drugi odcinek Kąciku Odwyku Technologicznego. Poprzednio było czysto teoretycznie. Teraz czas na praktykę, czyli wyciągnięcie wtyczki z internetem. Bo newsy czytać możemy przecież zupełnie offline i czerpać z tego znacznie więcej korzyści, przyjemności i… informacji. Poranek bez garści newsów z naszych ulubionych dziedzin i gorącej kawy (herbaty/kakaa/co kto […]

Po ponad trzytygodniowej przerwie publikuję wreszcie obiecany drugi odcinek Kąciku Odwyku Technologicznego. Poprzednio było czysto teoretycznie. Teraz czas na praktykę, czyli wyciągnięcie wtyczki z internetem. Bo newsy czytać możemy przecież zupełnie offline i czerpać z tego znacznie więcej korzyści, przyjemności i… informacji.

Poranek bez garści newsów z naszych ulubionych dziedzin i gorącej kawy (herbaty/kakaa/co kto woli) wydaje się być nieco wybrakowany. Chętnie zatem zaczynamy dzień od czytnika RSS lub ulubionego portalu i… przerywamy po ponad godzinnym surfowaniu po stronach, przeglądaniu Facebooka/Twittera/co tam jeszcze popadnie. Oczywiście scenariusz ten różni się w zależności od tego czy musimy rano wyjść do pracy lub na uczelnię, często jednak sprowadza się do tego samego efektu. Dodatkowo, rezultatem takiego porannego bombardowania informacją jest to, że zwyczajnie mało pamiętamy z naszej prasówki. Umykają nam ciekawostki i trafne rady, na które silili się autorzy tekstów, a wartościowe tematy zlewają się w jedną całość z hektolitrami bzdurnych plotek i bezwartościowych komentarzy, które przy okazji przyszło nam zobaczyć.

Moim pomysłem na bardziej produktywny poranek jest użycie czytnika ebooków. Wiadomo, że najlepszy efekt uzyskamy, posiadając Kindle’a, który dzięki możliwości przesyłania plików e-mailem daje niemalże nieograniczoną swobodę. Posiadacze zwykłych czytników też jednak powinni znaleźć coś dla siebie, choć ostrzegam, że nie będzie to takie proste i przyjemne jak w przypadku urządzenia Amazonu.

 

Amazon Kindle

Czytniki Amazonu mają dużą przewagę nad tradycyjnymi urządzeniami, bo mogą odbierać przesyłane pliki właściwie bez naszego udziału. Wystarczy zaplanować aplikację na wybraną godzinę i o tej porze po prostu wziąć urządzenie do ręki. Co więcej, samych aplikacji, które potrafią przesyłać newsy na Kindle’a jest relatywnie sporo. Ja skupię się na trzech rozwiązaniach: Calibre, eGazeciarz oraz Send to Kindle.

Calibre to najpopularniejszy i chyba jedyny oferujący tak szerokie możliwości program dla miłośników ebooków. Jednak poza możliwością zarządzania swoimi e-książkami pozwala też na czytanie codziennych newsów. Aplikacja jest o tyle wygodna, gdyż robi to o dowolnej porze – wystarczy ją skonfigurować. W ten oto sposób możemy każdego dnia o godzinie 9:00 otrzymywać najświeższe artykuły z Antyweba, Onetu i kilku innych miejsc. Wszystko to następnie trafia na naszego Kindle’a za pośrednictwem poczty e-mail w formie ebooka z funkcjonalnym spisem treści.

2013-04-22_140847

Baza źródeł w Calibre jest bardzo duża. Dla Polski aktywnych jest łącznie 181 źródeł, a jakby tego było mało możemy dodawać własne na podstawie kanałów RSS, więc możliwości są właściwie nieograniczone. Problem polega na tym, że aby codzienna porcja newsów trafiła na nasze urządzenie tylko wtedy, gdy mamy 0 zaplanowanej porze uruchomiony program.

2013-04-22_141617

Rozwiązaniem na to ograniczenie może być eGazeciarz, który pełni właściwie identyczną funkcję, z tym wyjątkiem, że działa w całości online. Liczba źródeł jest również bardzo duża, a dodatkowo możemy śledzić trendy na liście najpopularniejszych. Niestety nie możemy konfigurować własnych kanałów, ale to akurat chyba niewielka strata. Sposób działania eGazeciarza jest bardzo zbliżony do tego, co oferuje nam Calibre.

2013-04-22_141720

Ostatni sposób wymaga nieco więcej naszego zaangażowania i został przygotowany przez firmę Amazon. Mowa tutaj oczywiście o Send to Kindle, a konkretnie dodatku do przeglądarek z tą funkcją. W trakcie całego dnia z całą pewnością przez ekran naszego komputera przewija się masa artykułów. Wystarczy, że zamiast marnować czas na ich lekturę (zakładając, że nie jest to niezbędne w danym momencie) klikniemy odpowiedni przycisk na pasku narzędzi. Następnego dnia rano wystarczy tylko wyjąć czytnik zamiast laptopa lub tabletu.

 

Inne czytniki

Tutaj sytuacja jest znacznie utrudniona, bo inni producenci czytników nie oferują takich udogodnień jak Amazon. Nie znaczy to jednak, że nie możemy zautomatyzować naszych działań. Jest na to pewien sposób.

A właściwie dwa sposoby. Pierwszy polega na wykorzystaniu karty pamięci oraz serwisu dotepub.com. Ten ostatni pozwala nam na utworzenie w przeglądarce skryptozakładki (lub zainstalowanie rozszerzenia), dzięki której dowolną stronę www przerobimy na plik w formacie EPUB. W trakcie całego dnia możemy zbierać wygenerowane w ten sposób artykuły na karcie pamięci, by kolejnego dnia rano (czy też tego samego wieczorem) po prostu wpiąć ją do czytnika i cieszyć się lekturą.

2013-04-22_141948

Inna opcja, to wykorzystanie chmury na przechowywanie danych. Może to być dowolna usługa – Dropbox, SugarSync, GDrive itp. Ważne jednak, by miała możliwość udostępniania osobom trzecim całych folderów. Jak już się pewnie domyślacie w tym folderze będziemy zapisywać treści wygenerowane za pomocą dotepub oraz newsy pobierane przez Calibre (wniosek z tego taki, że musimy rano mieć uruchomiony komputer, jeśli chcemy uzyskać dostęp do tych ostatnich). Podstawowym wymogiem jest tutaj konieczność posiadania e-czytnika z przeglądarką www, która bez problemu poradzi sobie z pobraniem tych plików z udostępnionego folderu. Dla ułatwienia możemy sobie nawet ustawić link do folderu jako stronę startową.

 

Inne urządzenia

No dobrze, a co jeśli bardzo chcielibyśmy zaznać błogiego detoksu internetowego, a czytnika nie posiadamy? Drukowanie raczej odpada, po to ani wygodne, ani ekologiczne. W sukurs przychodzą tutaj nasze gadżety mobilne, co jednak nie jest do końca zdrowe, bo od smartfona czy tabletu bardzo blisko do powiadomień z Facebooka i innych serwisów społecznościowych, maili i newsletterów. Wszystko to będzie tylko odciągać naszą uwagę od najważniejszego, a więc warto rozważyć na tę godzinę-dwie aktywowanie trybu samolotowego. Do samego czytania posłużyć nam może natomiast aplikacja Kindle, którą bez problemu zainstalujemy na większości urządzeń. Dzięki temu będziemy mieli dostęp do artykułów przesyłanych przez Calibre czy eGazeciarza.

 

Najważniejszy umiar

Poranny przegląd informacji offline to pierwszy krok ku temu, by choć na chwilę odetchnąć od szumu informacyjnego bombardującego nas z kolorowych ekranów. Mam świadomość, że idea ta nie przemawia do każdego, ale wierzę, że wśród czytelników AW są też użytkownicy, którzy takiego detoksu technologicznego z rana właśnie potrzebują. Daje to nie tylko więcej energii na cały dzień (nie tracimy czasu  na bezproduktywne klikanie w przeglądarce, nie mamy wyrzutów sumienia z powodu marnotrawienia cennych godzin), ale pozwala więcej wyciągnąć z każdego artykułu.

Nie da się ukryć, że w ten sposób pozbawiamy się jednej z cech internetu – interaktywności, którą stanowią obfite ilości linków, grafik i podsumowanych podobnych newsów. Ogólny bilans powinien jednak mimo to wyjść na plus, bo zyskujemy o wiele więcej. Choć trzeba też pamiętać, by nie przesadzić z liczbą treści wysyłanych na czytnik – najważniejszy jest umiar.