netflix polska
27

Rozmawialiśmy z Netfliksem: liczba spolszczonych filmów i seriali będzie cały czas rosła

Zgodnie z wczorajszą zapowiedzią, spotkałem się dziś z Jorisem Eversem, szefem komunikacji Netfliksa, który odpowiada za m.in. nasz region. Nie ukrywam, że moje oczekiwania były ogromne. Liczyłem na liczby i konkretne zapowiedzi.Czego się dowiedziałem?

Pracuję w mediach technologicznych siedem lat. Od blisko pięciu jestem na Antywebie. Mimo upływu tego czasu, ciągle naiwnie wierzę, że podczas wywiadu z ważną dla firmy osobą dowiem się czegoś konkretnego. Niestety, im wyżej postawiony rozmówca, tym mniej informacji można od niego wyciągnąć (a może to ja ich nie potrafię odpowiednio „przycisnąć”?). Nie inaczej było tym razem. Jeżeli zatem spodziewacie się mięsa, możecie przestać w tym miejscu czytać, serio – piszę to, żeby być uczciwym i nie marnować niczyjego czasu.

Będzię Netflix.pl z prawdziwego zdarzenia?

Joris Evers, szef komunikacji Netfliksa na region EMEA nie chciał mi złożyć żadnych deklaracji dotyczących polskiego debiutu usługi. To rozczarowujące, bo ciągle nie wiemy, czy i kiedy zobaczymy polski interfejs, polską walutę i inne rozwiązania przeznaczone na nasz rynek. Wiemy jedynie, że obecnie jedna dziesiąta produkcji dostępnych w polskim Netfliksie jest oferowana z polskim lektorem, dubbingiem, napisami. To ma się cały czas zmieniać. Evers zapewnia, że regularnie będą dodawane nie tylko spolszczenia, ale również nowe produkcje, których ciągle względem innych wersji Netfliksa u nas brakuje. Żadnych konkretnych zapowiedzi nie otrzymujemy – ma być po prostu cały czas lepiej.

Pojawiły się też zapewnienia, że polski rynek jest dla Netfliksa ważny. Firma jest zadowolona z pierwszych miesięcy obecność. Tu pojawiła się ciekawa statystyka, bo niemal 50 proc. osób, które zdecydowały się na Netfliksa tuż po odblokowaniu dostępu w Polsce, kontynuuje swoją subskrypcję po zakończeniu darmowego okresu. To dowodzi, że Netflix u nas trafia na całkiem podatny grunt.

Z tym House of Cards to trochę wtopa była…

No dobrze, dlaczego zatem tuż po uruchomieniu Netfliksa w Polsce nie zobaczyliśmy House of Cards? Tu sprawa jest ciekawa, bo prawa do tego tytułu posiadał producent, któremu Netflix zlecił przygotowanie serialu. Firma nie była w stanie zabezpieczyć ich na skalę globalną, więc zadbała tylko o rynki, na których wówczas była dostępna. Producent natomiast sprzedawał prawa wszędzie indziej. Okazuje się zatem, że Netflix nie zarabiał na licencjonowaniu House of Cards stacjom telewizyjnym. To dość szokujące. Z tego też powodu, ciągle nie mamy polskich napisów dla House of Cards. Ma się to jednak zmienić i to bardzo szybko. Warto tutaj dodać, że o ile w Polsce i Francji udało się House of Cards odzyskać, to we Włoszech ciągle nie. Jedno jest pewne – na rynkach, gdzie serial jest dostępny w bazie Netfliksa, nie pojawi on się już w żadnej stacji telewizyjnej.

Kto jest największy konkurentem w PL?

Zapytany o największą konkurencję dla Netfliksa w Polsce Evers odpowiedział dość przewrotnie, że jest nią każda forma spędzania wolnego czasu, jak wyjście do restauracji czy oglądanie telewizji. Netflix chce walczyć o nas z linearną telewizją. Firma jest przekonana, że kanały TV, które są dla każdego takie same odchodzą do lamusa. Przyszłością jest personalizacja, a tak właśnie działa Netflix – daje nam to, co chcemy oglądać, opierając się na naszych dotychczasowych preferencjach. Tym samym Netflix daje użytkownikowi znacznie lepsze doświadczenia niż klasyczna telewizja, bo to on staje się w centrum i on decyduje, co będzie oglądał. To ma właśnie przekonać Polaków. A co z piractwem? Statystyki dla naszego kraju są przecież alarmujące. Tu Evers tłumaczy, że to konkurencja jak każda inna, lecz wynika z frustracji użytkownika i braku alternatyw. Netflix chce być taką alternatywą i firma wierzy, że Polaków przekona łatwy dostęp do filmów z wysoką jakością obrazu i dźwięku.

Mała baza? Brak spolszczeń? Wypadałoby obniżyć ceny…

No dobrze, więc uderzyłem wprost z mostu – skoro mamy mniej tytułów, brak spolszczeń, to czy Netflix nie powinien być w Polsce tańszy? Zamiast tego mamy ceny na europejskim poziomie, co jest rozczarowujące. Mój rozmówca przyznał mi rację, ale natychmiast dodał, że liczy się jakość, a Netflix oferuje rozbudowany katalog własnych produkcji (Netflix Originals). Istotna jest też dostępność, bo celem Netfliksa jest udostępnianie tych samych produkcji na całym świecie w tym samym czasie. Tym samym nie blokuje różnego rodzaju rozwiązań, jak VPN czy Smart DNS. To właśnie sprawia, że ceny stają się ujednolicone. Interpretuję to, że raczej nie powinniśmy się spodziewać jakichkolwiek obniżek – nawet, gdy (jeśli?) pojawią się u nas ceny w złotych.

Social Media?

Co z social media? Ta kwestia mocno zainteresowała Eversa. Na początku odesłał mnie (i Polaków) do globalnego konta Netfliksa, gdzie można zadawać wszelkie pytania. W końcu jednak rozmówca zapytał mnie, w jakich serwisach polskie profile Netfliksa powinny się pojawić. Oczywistą odpowiedzią był Facebook oraz coraz dynamicznie rosnący u nas Twitter. Oczywiście żadna zapowiedź się nie pojawiła.

Panasonic?

Evers zapowiedział również, że będzie rozmawiał z ludźmi odpowiedzialnymi za relacje z producentami telewizorów. Zaskoczyła go informacja, że Panasonic w Polsce nie odblokował ciągle aplikacji Netfliksa. Jest to oczywiście kwestia indywidualna danej firmy, ale nie ma powodów, dla których Japończycy nie mieli tego zrobić. Jeżeli Netflix dotrzyma słowa, posiadacze telewizorów tej marki (oraz wybranych modeli LG, gdzie również ciągle nie ma aplikacji) powinni niebawem zobaczyć zmiany.

A co z operatorami i trybem offline?

Pytałem również o operatorów i potencjalne szanse współpracy z nimi. Evers przyznał, ze dostawcy internetu niemal wszędzie chcą z nimi współpracować, bo to napędza rynek. Ludzie posiadający Netfliksa zużywają więcej danych na smartfonach i tabletach, w domach chcą mieć natomiast szybsze łącza, by cieszyć się wyższą jakością obrazu i dźwięku. Firma jest oczywiście otwarta na wszelkie formy współpracy. Z Vodafone np. stworzono ofertę, w ramach której klienci otrzymywali konto na 6 miesięcy. Na pewno jednak nie będzie to współpraca zmieniająca prędkość dla Netfliksa czy jego dostępność, bo firma jest zwolennikiem neutralności internetu. Trybu offline się spodziewać nie powinniśmy. Evers przyznaje, że Netflix wierzy w świat podłączony do sieci i, choć ciągle jest wiele miejsce bez dostępu do sieci, to sukcesywnie ulega to zmianie. Dlatego trybu oglądania bez połączenia z siecią nie zobaczymy. Zamiast tego natomiast wprowadzane będą kolejne rozwiązania mające zredukować użycie danych. Aktualnie testowane jest obniżanie bitrate nagrania w aplikacji mobilnej, dzięki czemu, kosztem jakości, oszczędzimy na transferze.

 

Czy jestem zadowolony z tej rozmowy? Szczerze mówiąc, średnio, bo nie pojawiła się najważniejsza informacja o polskiej wersji Netfliksa. Wiemy jedynie, ze sytuacja użytkowników serwisu będzie stale się poprawiała. Czy to wystarczające, by wygenerować zadowalające wyniki? Jak dotąd serwis zdjął jedynie blokadę regionalną i już mówi o dobrych rezultatach. Wygląda więc na to, że tak. Z prognozami na przyszłość byłbym jednak na razie ostrożny.