59

Co się dzieje z jakością na Netflix? Może w ogóle wyłączmy obraz?!

Długo czekałem z napisaniem tego tekstu, bacznie przyglądam się jakości materiałów na Netfliksie od dawna, ale gdy mniej wymagający znajomi zwracają już na to uwagę, to sytuacja musi być krytyczna.

Oprócz szerokiego katalogu i niezawodnej platformy, Netflix słynął z bardzo dobrej jakości obrazu. Nie była ona idealna i niestety czasem serwis zależny był od dystrybutorów, którzy nie dostarczali swoich materiałów w odpowiedniej oprawie wizualnej, ale generalnie raczej trudno było cokolwiek Netfliksowi zarzucić.

Widzicie zmianę jakości na Netflix? Niektórzy narzekają na nowy rodzaj kompresji – zobaczcie różnicę

Do dziś pamiętam chwilę, w której po długim oczekiwaniu miałem okazję zobaczyć serial „Mad Men” w Full HD 1080p z dźwiękiem przestrzennym. Porzuciłem wtedy wszelkie plany zakupu tego serialu na nośniku Blu-ray, bo nawet na 55 calowym telewizorze całość wyglądała naprawdę okazale. Jedne z pierwszych seriali w 4K, czyli „House of cards” czy „Daredevil” po prostu błyszczały na platformie, a Netflix był tak naprawdę pionierem i wzorcem dla innych, jeśli chodzi o streaming treści w 4K Ultra HD przez Internet.

Bond i Rambo w rękach Amazonu. Gigant kupuje MGM za ponad 8 mld dolarów

Netflix stawia na nowe kodeki, bo treści i użytkowników przybywa

Sytuacja zaczęła się zmieniać w ostatnich latach, gdy zasięg serwisu znacząco się zwiększył, a treści zaczęło przybywać. Nie tylko tych oryginalnych, ale także nabywanych na licencji. Wraz ze wzrostem liczby użytkowników wzmógł się ruch na serwerach serwisu, dlatego zaczęto szukać sposobów na to, by go ograniczyć. Jasnym wyborem było przygotowanie nowych kodeków, które przy zachowaniu dotychczasowej jakości miałyby odczuwalnie obniżyć ilość przesyłanych danych. Netflix jest w tym mistrzem, bo pamiętam jak podczas jednego ze spotkań w Barcelonie chwalił się osiągnięciami w tej dziedzinie, że doszliśmy do wniosku, iż VOD mogłoby nawet działać na modemie 56k. Szkoda, że niedługo treści w najlepszej jakości mogą wyglądać, jakby serwerownie Netfliksa korzystały z takich modemów.

Jak część z Was dobrze wie, jestem maniakiem jakości obrazu i dźwięku, dlatego cenię sobie odpowiednią oprawę wizualną i dźwiękową filmu czy serialu. Rzadko zdarza mi się oglądać cokolwiek na innym ekranie niż telewizor, a powrotu do głośników z TV już sobie nie wyobrażam. Rozumiem ograniczenia streamingu, ale historia i aktualne możliwości konkurentów Netfliksa pokazują, że popularyzowanie się platform VOD nie musi oznaczać rezygnacji z jakości obrazu. Być może w przypadku Prime Video lub Apple TV/iTunes nie mówimy o takiej liczbie użytkowników, jaką ma Netflix, ale… chcąc prowadzić ten biznes należy chyba godzić się z pewnymi wymaganiami widzów.

Netflix krok po kroku obniża jakość materiałów. To po prostu widać

A ci rzeczywiście stają się coraz bardziej wymagający, natomiast w ostatnim czasie przybyło osób oglądających seriale i filmy w domach. Nie tylko mocne lockdowny, ale ciągła izolacja społeczna oraz zamknięte kina spowodowały, że widzów online przybywa, a część premier przeniosła się do Internetu. To przełożyło się na chęć zakupu telewizorów. I gdy zwykli widzowie z grona moich znajomych zaczynają zauważać, że coś jest nie tak z jakością obrazu na Netflix, to musi być coś na rzeczy.

Co w czerwcu na Netfliksie? Oto lista premier filmów i seriali

Oczywiście o tym niepokojącym trendzie wspominałem wcześniej i wcale nie mam tu na myśli tymczasowego przykręcenia kurka przez Netflix w trakcie najtwardszych lockdownów, gdy celem było zminimalizowanie szansy na zbyt duże obciążenie infrastruktury sieci, lecz działania serwisu w ciągu ostatnich kilku lat. Czasem był to malejący bitrate dodawanych treści, czasem korzystanie z innego, nowocześniejszego kodeka, który jeszcze bardziej kompresuje materiał. To musi odbić się na tym, co widzimy, a efekty bywają niestety porażające.

Niepokojąco niskie wartości bitrate na Netflix

Kiedy spojrzymy na same liczby, sytuacja bywa dziwnie zależna od tytułu. Na przykład „The Kominsky Method” oferuje bitrate 15 Mbps, a „Lupin” 9,53 Mbps. Gdy sięgnąłem po starszy tytuł, czyli „House of Cards” to oniemiałem, ponieważ wskaźnik pokazywał 2,61 Mbps. Współpraca Netfliksa z Sony owocuje obecnością filmów tego studia w 4K na platformie, ale oglądanie „Niesamowitego Spider-Mana” – czyli niezwykle dynamicznego filmu akcji – z bitratem 2,98 Mbps nie może być zbyt przyjemne. Przypadek „House of Cards” skłonił mnie, bym sprawdził inny starszy, oryginalny tytuł, „Bloodline”, który debiutował jeszcze zanim Netflix oficjalnie pojawił się w Polsce. Pozytywne zaskoczenie wartością 9,99 Mbps było całkiem spore.

Aktorski film Uncharted póki co nie zachęca, ale nie tracę jeszcze nadziei

Nie może chodzić więc o wiek produkcji lub jej popularność, bo nic nie może wskazywać na to, że „Bloodline” ma na Netfliksie (w Polsce) więcej widzów od „House of Cards”. O istnieniu tego serialu wie stosunkowo niewiele osób. Większość oryginalnych produkcji w 4K posiada bitrate w okolicach 9,5 Mbps, ale bywają takie perełki jak „Halston”, gdzie najwyższą wartością jest aż 15,25 Mbps. Wracając na chwilę do „House of Cards” dodam, że obraz w 1080p z płyty Blu-ray, gdzie bitrate oscyluje w granicach 20 Mbps, wypada w wielu scenach znacznie lepiej od streamowanego 4K.

Netflix a konkurencja

Oczywiście liczby to nie wszystko, bo pod uwagę należy wziąć nowe kodeki Netfliksa, które wiążą się z niższą wartością bitrate’u, przy którym jakość materiałów powinna być co najmniej  taka sama. Tak niestety nie jest i oglądanie seriali (głównie licencjonowanych) w 1080p już dawno przestało być przyjemnością jak z okresu dostępności „Mad Mena” (którego notabene można zobaczyć na Prime Video w pełnej krasie).

To nie Wasz telewizor, tylko Netflix. Martwe piksele w serialach i filmach

Mimo wszystko, warto porównać średnie wartości bitrate’u z innymi platformami, bo Prime Video oferuje nawet do 25 Mbps, a Apple TV/iTunes do 40 Mbps. A te różnice po prostu widać, nawet w statycznych scenach, gdy kadr nabiera głębi, o dynamicznych sekwencjach nie wspominając, gdzie zamiast płynnych i wyraźnych przejść przyglądamy się zniekształceniom, a nawet pikselom.

Dlaczego nie możemy wykorzystać naszego łącza?

Nie wszędzie widzowie dysponują odpowiednio szybkim łączem, by móc cieszyć się taką jakością, dlatego chwała Netfliksowi za to, że robi tak wiele, by takim osobom dostarczyć treści w lepszej jakości i wyższej rozdzielczości przesyłając mniej danych (co więcej, w niektórych krajach wciąż obowiązują limity transferu). Nie powinno to jednak wpływać na to, w jakich warunkach treści na Netfliksie oglądają osoby, które podłączają telewizory do łącz 300, 500, 750 Mbps, a nawet 1 Gbps.