9

Kupili używane kamery i… są śledzeni przez ich poprzednich właścicieli. Błąd, który nigdy nie powinien się zdarzyć

Kolejne informacje ze świata smart home, które nie napawają specjalnym optymizmem. Okazuje się, że czasami reset do ustawień fabrycznych przenośnej kamery do monitoringu nie wystarcza — i starzy właściciele wciąż mogą mieć do niej (ograniczony, ale jednak) dostęp.

W przypadku nowoczesnych urządzeń potrafiących śledzić użytkowników od zawsze jestem dość sceptyczny i ostrożny przy wyborze. Przede wszystkim, właśnie, ze względów bezpieczeństwa. Nie wydaje mi się bym był specjalnie przewrażliwiony, ale nie oszukujmy się: kolejne wieści ze świata w temacie nie napawają optymizmem. Szczególnie, że z automatu do urządzeń z wyższej półki często ma się dużo więcej zaufania. Jak pokazuje przykład Nest Cam Indoor — miejscami zupełnie bezpodstawnie.

Kupili używane kamery, a nawet po pełnym resecie – starzy użytkownicy mieli do nich dostęp

Wirecutter informuje, że użytkownicy który sprzedali swoje urządzenia, wciąż mieli dostęp do rejestrowanych przez nich obrazów. I obrazy wydają się tutaj najlepszym określeniem — bo nie był to stały stream wideo, a zrzuty ekranu które odświeżały się co kilka sekund. Wszystko to dzięki wcześniejszemu sparowaniu ich z hubem Wink, który pozwala synchronizować i zarządzać urządzeniami składającymi się na smart home. I to właśnie przez aplikację dedykowaną temu drugiemu urządzeniu, starzy właściciele wciąż mieli dostęp do kamerki — żaden reset do urządzeń fabrycznych czy inne kombinacje nie pomagały. Google w rozmowie z Business Insiderem przyznało, że dotarły do nich wieści na temat tego problemu i już pracują nad rozwiązaniem tej wpadki. Wpadki, do której — chyba się ze mną zgodzicie — nigdy nie powinno było dojść.

Ale to nie jest pierwszy raz, kiedy Nest musi się tłumaczyć. Przecież nie dalej niż kilka miesięcy temu zrobiło się głośno o ich kamerce, która… miała wbudowany mikrofon. Rzecz którą po czasie odkryli sami użytkownicy — bo producent w ogóle o tym nie informował. Mam wrażenie, że głupie domy i mieszkania — mimo wszystko — są dużo bardziej bezpieczne. A już na pewno zapewniają znacznie więcej prywatności.

Źródło