9

Czy warto kupić Nintendo Classic Mini?

Nie da się ukryć, że Nintendo Entertainment System to jedna z najważniejszych konsol w historii gier. Nie była pierwszą, nie była jedyną i nie była ostatnią — ale przez fantastyczną bibliotekę gier i trzymanie całości mocno w garści przez japońską firmę — stała się ikoną. Jak wypada jej najnowsze wcielenie — Nintendo Classic Mini?

Nintendo Classic Mini — o co chodzi?

Nintendo Classic Mini to niewielkich rozmiarów konsolka, która skrywa w sobie 30 klasycznych gier z 8-bitowej konsolki. Nie włożymy do niej oryginalnych nośników, a działanie sprzętu opiera się o software’ową emulację. Nie ma też połączenia z siecią, dlatego nie ma możliwości poszerzenia biblioteki gier które tam znajdziemy — a przynajmniej w oficjalny sposób.

Nintendo Classic Mini — co w zestawie?

Urządzenie zapakowane jest w niewielki karton, we wnętrzu którego znajdziemy:

  • konsolę;
  • kontroler z niedługim kablem;
  • zasilający kabel USB;
  • kabel HDMI.

Niestety — jeżeli chcecie bawić się w parze, zakup drugiego pada będzie koniecznością — w pudełku znajdziemy tylko jeden. Drugą opcją jest podłączenie kontrolerów do Wii — Nintendo Classic Mini korzysta z takich samych złącz i w pełni wspiera tamtejsze akcesoria.

Nintendo Classic Mini — podłącz i graj!

Współczesne konsole po podłączeniu wymagają od nas tworzenia kont (tudzież logowania się), połączenia z internetem, zestawu łatek i — krótko mówiąc — sporo zachodu. Nintendo Classic Mini wraca do korzeni, do czasów, kiedy wystarczyło podłączyć konsolkę do telewizora, chwycić za pada, wybrać tytuł który nas interesuje i… grać. Po prostu!

Jakie gry znajdziemy w Nintendo Classic Mini?

Dobre i bardzo dobre — nic poza tym. Oczywiście kiedy mówimy o bibliotece sprzętu, która liczy sobie setki tytułów, nie da się uszczęśliwić wszystkich. Po drodze dochodzą jeszcze problemy z licencjami, więc ich wybór staje się automatycznie dość ograniczonym. Nintendo Classic Mini to trzydzieści gier, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie. Miłośnicy największej klasyki z pewnością będą usatysfakcjonowani obecnością trylogii Super Mario Bros., dwóch pierwszych odsłon Zeldy, Metroida czy pierwszej gry z serii Final Fantasy. Fani wyzwań odnajdą się przy Mega Man 2 i Ninja Gaiden (znane w Europie jako Shadow Warrior), zaś każdy miłośnik wirtualnych sportów od razu wyruszy ku Punch-Out!! Featuring Mr. Dream. Pełną listę gier znajdziecie tutaj. Szczerze mówiąc taki koncept ograniczonego wyboru bardzo mi się podoba. Sam chętnie dokonałbym kilku wymian, ale jak się nie ma co się lubi, to się gra, w co się ma. Niewątpliwie takie podejście pozwoli poszerzyć horyzonty i zapoznać się z tytułami, obok których przeszlibyśmy obok.

Nintendo Classic Mini — to naprawdę fajnie działa!

Firma wielokrotnie udowodniła już, że potrafi zrobić przejrzysty, dziecinnie prosty w obsłudze interfejs. Dlatego tutaj również obyło się bez większych niespodzianek. Menu konsoli wygląda świetnie, jest proste, intuicyjne i nie przytłacza nas ilością funkcji. Gry możemy posegregować według kilku kryteriów (daty wydania, alfabetycznie, liczby graczy itp.), a dla każdej z nich przygotowano także oryginalną instrukcję. By z niej skorzystać niezbędny jednak będzie skaner kodów QR — po wyborze odpowiedniej opcji należy zeskanować obrazek, który przeniesie nas do serwisu w którym czekać będzie na nas skan oryginalnej, papierowej, instrukcji, albo jej zdigitalizowana wersja.

Mocną kartą przetargową sprzętu są trzy tryby wyświetlania obrazu. W opcjach możemy wybierać między obrazem 4:3, pixel-perfect, albo ciekawie przygotowanym filtrem CRT. Ten nie tylko dodaje charakterystyczny zestaw linii, ale też rozmywa i delikatnie zniekształca obraz — by dać efekt jak najbardziej zbliżony do tego, co widzieliśmy na kineskopowych telewizorach. Konsola pozwala nam na zrobienie do czterech quick-save’ów w każdej z gier, dzięki czemu nie będziemy musieli rozpoczynać przeprawy od początku, kiedy obowiązki oderwą nas od telewizora.

Nintendo Classic Mini to emulacja, jakiej oczekujemy

Jeżeli obawiacie się o jakość emulacji — to… przestańcie. O ile oferowane przez Virtual Console rozwiązania  są dobre, to w kwestii NESa to najlepsza z dostępnych na rynku opcji. Nie ma problemów z kolorami na które często narzekali gracze przy Wii. Skalowanie pikseli wygląda świetnie zarówno na dużych, jak i małych telewizorach. Konsola wyświetla obraz w 720p, ale uwierzcie — w tym przypadku więcej nam nie potrzeba. Nie uświadczymy też żadnego laga, wszystko działa tak, jak powinno. Wspomnę też o pewnym szczególe na który wielu z was nawet nie zwróci uwagi. Konsola dla rynku amerykańskiego i europejskiego została wydana w tej samej wersji — dlatego klasyczne gry i u nas będą działać szybciej, niż na oryginalnym sprzęcie — tj. w 60 klatkach na sekundę.

Dlaczego warto kupić Nintendo Classic Mini?

Nintendo Classic Mini to świetny stosunek jakości do ceny. To prawda że oficjalnie nie ma jak poszerzyć biblioteki jego gier. Owszem, nie ma łączności z siecią i nie wspiera dodatków takich jak pistolet świetlny, który wszyscy uwielbialiśmy przy oryginalnej konsoli. Jej wykonanie nie pozostawia jednak nic do życzenia: pad zrobiony jest fantastycznie i jest niemal idealną kopią tego, który dołączano pierwotnie do NESa. Menu jest intuicyjne, a z całego dobrodziejstwa urządzenia możemy cieszyć się tuż po podłączeniu. Sprawa emulacji została rozwiązana idealnie. Owszem, kabel do kontrolera mógłby być dłuższy, ale to największy zarzut, jaki mam do całego zestawu.

No, może poza dostępnością — pierwotnie konsolę można było zamówić za ok. 300 złotych. Zainteresowanie z jakim się spotkała najwyraźniej przerosło możliwości firmy która w pocie czoła pracuje nad premierą Nintendo Switch, przez co brakuje jej w sklepach, a w związku z tym jej ceny na aukcjach niespodziewanie skoczyły do góry. Podobnie zresztą sprawy mają się z kontrolerami, których w sklepach obecnie nie uświadczymy, a najbliższe dostawy zapowiadane są dopiero na wiosnę…