19

Nawet jeśli mam tak kombinować, to wciąż wolę propozycję Google od Apple

Na rynku inteligentnych głośników trwa zacięta walka i każdy z gigantów próbuje przekonać klientów do własnych produktów. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku smartfonów, bo tutaj posiadany model urządzenia determinuje to, z jakiego asystenta będziemy mogli skorzystać. Dlatego Google postanowiło trochę pomóc posiadaczom iPhone'ów. Doceniam!

Oczywistą oczywistością jest, że posiadanie urządzeń i korzystanie z usług jednego producenta sprawi, że wykonywanie niektórych czynności będzie łatwiejsze. To normalne, że produkty i rozwiązania danej firmy lepiej się ze sobą dogadują, ale takie sytuacje wynikają także ze ścisłego zintegrowania jednego rozwiązania z drugim. Najlepszym zobrazowaniem czegoś takiego jest obecność asystentów głosowych na smartfonach – na iOS znajdziemy Siri, a na Androidzie jest Asystent Google.

Z wyboru posiadam w domu głośnik Google Home. Złożyło się na to kilka sprzyjających okoliczności, także tych indywidualnych, ale wbrew pozorom to właśnie Asystent Google pozwoli nam, Polakom, na najwięcej i wcale nie mówię tu o planach rychłego wprowadzenia polskiej wersji asystenta (na co Google ma zaledwie niewiele ponad miesiąc, jeśli faktycznie dojdzie do tego w tym roku). Podejrzewam, że liczba użytkowników usług Google jest w Polsce naprawdę spora, a ilu jest w porównaniu do tego klientów sklepu Amazon? Naturalnie do działania Alexy na głośnikach Echo nie jest potrzebne dokonywanie regularnych zakupów, lecz przypomnienia, wydarzenia w kalendarzu czy inne tego typu funkcje są na wyciągnięcie ręki dla każdego mieszkańca naszego kraju, bo te usługi są u nas dostępne po polsku, tylko z Asystentem musimy porozmawiać (jak na razie?) po angielsku. Cały ten ekosystem działa u nas od dłuższego czasu, brakuje tylko tego jednego elementu.

Ale nawet Asystent mówiący po polsku nie zmieni jednego – posiadacze iPhone’ów, na których tak świetnie korzysta się ze wszystkich usług Google, nie będą mieli łatwego dostępu do asystenta z poziomu iOS-a. Apple nie pozwala przecież nawet na zmianę domyślnej przeglądarki internetowej czy aplikacji do obsługi e-maila, więc szanse na to, że w którymkolwiek momencie historii iOS-a pojawi się możliwość podmiany asystenta głosowego działającego w tle są równe zeru. W przypadku Androida sytuacja jest nieco, dosłownie odrobinę lepsza i bardziej korzystna dla użytkowników oraz programistów. Udowadnia to chociażby ostatnio zaprezentowany launcher przez Microsoft, który posiada wbudowaną funkcję wykrywania hasła „Hey, Cortana”, które wybudzi asystentkę. W efekcie, możemy nawet używać dwóch asystentów głosowych, jeśli zechcemy.

Nie dziwię się jednak staraniom Google, by możliwie jak najbardziej ułatwić używanie Asystenta Google na iPhone’ach – w tej chwili niezbędne jest uruchomienie aplikacji po odblokowaniu ekranu lub skorzystanie z widżetu, który jest w zasięgu palca zaraz obok ekranu blokady. Siri natomiast zareaguje na „Hey, Siri”, więc nie ma porównania. Rozwiązaniem Google tego problemu jest skorzystanie z nowości w iOS 12, czyli skrótów Siri – są to zautomatyzowane akcje, które możemy zdefiniować. Google wyszło naprzeciw użytkownikom i pozwala na uruchomienie aplikacji za pomocą głosu i nagranej przez nas wcześniej frazy. To prawda, nadal musimy najpierw powiedzieć „Hey Siri”, a później „Ok, Google” lub „Hey, Google” lub cokolwiek sobie ustawimy (co brzmi absurdalnie), ale efekt jest dokładnie taki, jakiego oczekujemy – uruchomiona zostaje aplikacja Google Assistant (dostępna w amerykańskim App Store) czekająca na naszą komendę głosową.

Mówi się, że Apple niedługo znajdzie sposób na wyłączenie takiej funkcjonalności skrótów Siri, ale nie byłbym tego taki pewien – firmy dogadały się, co do aplikacji Wear OS dla smartwatchy, więc może i tym razem dojdą do porozumienia w przypadku ewentualnych problemów. A ja będę się cieszyć nawet z takiego kombinatorskiego rozwiązania sprawy, bo choć Siri może pomóc przy ustawianiu minutnika czy budzika, to jednak do pozostałych zadań wolę zachować pewną ciągłość i nadal używać po Asystenta Google. Znów, być może wkrótce nawet po polsku.