75

Nasze ulubione seriale – zwierzenia redaktorów Antyweb

Seriale coraz częściej goszczą na łamach Antyweb, dlatego postanowiliśmy na ten temat podyskutować. Dziś dzielimy się z Wami swoimi ulubionymi produkcjami z kraju i z zagranicy. Podejrzewam, że część z nich może się dla Was okazać nie lada niespodzianką.

Zamiast cotygodniowego seansu poprzedzonego domysłami, dyskusjami i spoilerami na przestrzeni 7 dni oczekiwania, dziś coraz więcej produkcji trafia do widzów w ułamku sekundy – tak spotęgowano zjawisko binge-watchingu. Nie będę ukrywał – mnie też to spotkało, szczególnie przy okazji sitcomów, które ogląda się nadzwyczaj szybko. Ale jakie seriale wspominamy najlepiej? Czy to sentyment odgrywa największą rolę i w pamięci utkwiły nam tylko klasyki? A może te najnowsze, pretendujące do rangi hollywódzkich megaprodukcji seriale sprawiły, że o tytułach sprzed 5 czy 10 już zdążyliśmy zapomnieć?

Marcin

Moim najulubieńszym serialem wszech czasów jest brytyjski Peep Show. Nie mam pojęcia ile razy oglądałem ten serial komediowy, ale myślę że nie skłamię mówiąc, iż wracałem do oglądania tych samych sezonów co najmniej 10 razy (swoją drogą sezon to tylko kilka 25 minutowych odcinków). Peep Show przedstawia nam losy dwóch współlokatorów Jeremiego i Marka (Robert Webb i David Mitchell) Można powiedzieć, że w pewnym sensie nie pasują do społeczeństwa… są dziwni, mają nietypowe problemy, a większość ich przygód kończy się czymś, co można określić jako przeciwieństwo happy endu. Smaczku dodaje forma w jakiej zrealizowano Peep Show, ponieważ widzowie słyszą myśli bohaterów serialu, a to jak się okazuje może być całkiem zabawne. Inne seriale, które pamiętam że były dobre (choć po czasie niekoniecznie pamiętam już większość wydarzeń) to: Fargo, Breaking Bad i Hannibal.

Jakub

Zadajecie mi niesamowicie trudne pytanie, bo ja kompletnie nie siedzę w obecnie produkowanych serialach. Zatrzymałem się na epoce “Nieustraszonego”, tak – tego z Davidem Hasselhoffem, gdzie duet agent oraz inteligentny samochód kopał w cztery litery bandytów. Był oczywiście i McGyver, człowiek, który robił coś z zupełnie niczego i przy okazji też dawał się we znaki ludziom działającym po “złej stronie mocy”. Z nowszych produkcji, wszelkie seriale medyczne, a najważniejszy według mnie to House M.D., który według mnie skończył się idiotycznie, jak na rangę geniuszu Davida Shore’a. Obecnie seriali nie oglądam również z jednego, bardzo prostego powodu – szkoda mi na to czasu. Co nie przeszkadza mi, by zarywać noce przed konsolą… chyba jestem hipokrytą.

Maciej

Jakub wymienił House’a, ja dorzucę Dom. Świetny serial pokazujący historię rodziny, kamienicy, ale też Polski. Moim zdaniem, powinien być lekturą obowiązkową w szkołach. A skoro już przy rodzimym budownictwie jesteśmy, przywołam Alternatywy 4. Miłość z dzieciństwa, serial, z którego dialogi znam na pamięć. Ach ten cioteczny brat panny młodej… Kolejne wspomnienie z dzieciństwa, odkurzone i pielęgnowane po latach, to ‘Allo Allo! Znajomość języka angielskiego pozwoliła w pełni zrozumieć dowcip, sierżant Crabtree bawił już nie tylko za sprawą “dziń dybry”. Największą sympatią darzę jednak… Przyjaciół. Niektórzy się z tego śmieją, ale twierdzę, że to naprawdę zabawna produkcja i często do niej wracam. Na tym mógłbym zakończyć, ale ostatnio przypomniano mi prawdziwą petardę: Żar tropików ;)

Tomasz

Nigdy nie byłem szczególnie serialowy. Mam ogromne zaległości. Nie widziałem Gry o Tron, House of Cards, Zagubionych, Breaking Bad… Prison Break skończył się dla mnie po dwóch sezonach. Pierwszym serialem, który wciągnął mnie na dłużej był sitcom – The Big Bang Theory. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego: gromadka geeków w humorystycznym ujęciu działała niesamowicie magnetycznie. Potem był Arrow, który niestety z każdym sezonem tracił formę. W międzyczasie doszedł do niego jeszcze Flash. Dziś nadrabiam zaległości. Niedawno skończyłem Daredevila i Narcos – obłędne produkcje. Duże wrażenie zrobiło na mnie też 13 powodów. Czy jednak jakikolwiek serial zapadł mi na tyle w pamięć, żeby wzdychać do niego latami? Nie sądzę. Może po prostu za mało ich obejrzałem?

Kamil

Jeszcze kilka lat temu oglądałem kolejne seriale na potęgę, jednak obecnie dając szansę kolejnej nowości najczęściej czuję znudzenie po kilku, góra kilkunastu, odcinkach. Dlatego od kilku lat oglądam to co znam, lubię i uznaję za ponadczasowe. I tak oto nie wyobrażam sobie roku, by nie obejrzeć od nowa wszystkich perypetii Przyjaciół. Ochoczo wracam również do dwóch, moim zdaniem, najlepszych seriali prawniczych: Damages (pl. Układy) oraz Boston Legal (pl. Orły z Bostonu). Z racji na moje dość specyficzne poczucie humoru, co sezon ochoczo śledzę kolejne szalone przygody bohaterów Portlandii. A z braku nowych odcinków, równie chętnie wracam do starszych sezonów. Coś trzeba robić czekając, aż po raz kolejny opowieści o Monice, Rachel, Chandlerze i spółce znów trafią do czytnika…

Paweł

Nieustraszony, czyli K.I.T.T., Brygada Acapulco i dziesiątki seriali nadawanych w Polsce w latach 90. ubiegłego wieku. Później dużo anime z Great Teacher Onizuka i Neon Genesis Evangelion na czele. A coś nowszego? Długo oglądałem Smallville, w końcu Superman to mój ulubiony superbohater. Jestem z tych mniej serialowych i tak naprawdę dopiero Netflix przekonał mnie do tego, że czasem warto się nimi zainteresować. Nowości to bez wątpienia Daredevil i Narcos, wracam też do anime, którego brakuje mi niestety na polskim Netfliksie. No bo jeśli wychodzą takie perełki, jak Attack on Titan, to powinny się znaleźć również w naszej wersji serwisu.

Grzegorz U.

Uwielbiam sitcomy, od wielu, wielu lat. Zaczynałem od Świat według Bundych, później Wszyscy kochają Raymonda czy Dwóch i pół. Mocno wciągnęła mnie też produkcja NBC – Biuro oraz ta w oryginalnej wersji BBC czy nawet polska seria Graczykowie. W ostatnim czasie wiele godzin „straciłem” na Teorię wielkiego podrywu i Jess i chłopaki. Jeśli miałbym wskazać seriale poza komediowe, które pochłonąłem w kilka dni, na pierwszym miejscu wskażę takie pozycje jak (chronologicznie, chyba) Anioły w Ameryce, Czysta krew, Detektyw (pierwszy sezon), Banshee, Pakt, Westworld, Młody papież oraz Six.

Konrad

W pierwszej kolejności muszę, po prostu muszę, wymienić tytuł, od którego wszystko się zaczęło: LOST. Zagubieni stracili sporo widzów, a opinia na temat serialu mocno ucierpiała – dla mnie to będzie zawsze produkcja numer jeden, idealna wpasowała się w mój gust i nawet zakręcone sezony 4 czy 5 nie zdołały mnie zniechęcić do dalszego śledzenia losu rozbitków lotu 815 Oceanic Airlines. Sentyment odgrywa ogromną rolę i nic na to nie poradzę.

Gdy wszyscy zachwycali się Prison Break, który oczywiście oglądałem, w moim prywatnym rankingu na drugie miejsce wskoczyło Jericho. W późniejszym czasie sytuacja skomplikowała się, gdyż liczba oglądanych seriali znacznie wzrosła i prawdę mówiąc do dziś mogę je podzielić jedynie na podgrupy: ulubione, lubiane i obejrzane-nie-zapomniane. Do tej pierwszej bez wątpienia należeć będą House of Cards, Columbo, Newsroom, Seinfeld,  True Detective, Breaking Bad, Sherlock, Broadchurch, The Killing, Bosch czy Boardwalk Empire, Marcella oraz… Batman – The Animated Series. Druga z kategorii zawiera między innymi: Fargo, The Office, Goliath,  Dexter, House, The Sopranos, The Flash (1990), Lost Room, 22.11.63, X-Files, Person of Interest, Californication, Homeland, brytyjski Hustle, The Kennedys, FlashForward oraz Triangle.

Nie mógłbym pominąć polskich seriali. Na całe szczęście w ostatnim czasie nie możemy narzekać na reprezentowany przez nie poziom – Wataha, Belfer czy Pakt – ale w pamięci utkwiły mi również Oficer, Odwróceni, Fala Zbrodni Z lżejszych, acz nowszych tytułów wymieniłbym 13 posterunek oraz ulubione… Miodowe Lata. Odrobina klasyki, a więc: 40-latek, Alternatywy 4 czy Stawka większa niż życie.