14

Nasze emaile w wynikach wyszukiwania Google. Po jakiego grzyba?

Lubię Google za jego innowacyjne i nowoczesne projekty, dopracowane funkcjonalnie i wizualnie. Szczególnie ostatni rok to w wykonaniu Google mocno pracowicie wykorzystany czas w tym zakresie. Jednak tej nowinki, przynajmniej teraz, na gorąco pojąć nie mogę. Poczta email to taki nasz ostatni bastion prywatności w Internecie. Przynajmniej pozornie. Wiemy, że skanują nam pocztę w imię […]


Lubię Google za jego innowacyjne i nowoczesne projekty, dopracowane funkcjonalnie i wizualnie. Szczególnie ostatni rok to w wykonaniu Google mocno pracowicie wykorzystany czas w tym zakresie. Jednak tej nowinki, przynajmniej teraz, na gorąco pojąć nie mogę.

Poczta email to taki nasz ostatni bastion prywatności w Internecie. Przynajmniej pozornie. Wiemy, że skanują nam pocztę w imię dopasowania reklam. To już jakoś przełknęliśmy. Nie chciałbym jednak, aby pewnego dnia w wyniku nieszczęśliwego zbiegu okoliczności moja poczta dostępna była w wynikach wyszukiwania, nie tylko moich. Nawet przez moje niedopatrzenie. Znamy już z historii jedną taką wpadkę z nową usługą od Google – Buzz. Na samym starcie w profilach użytkowników można było podejrzeć ich całą listę znajomych.

Rozumiem i doceniam pomysł dodania do Gmaila opcji przeszukiwania Internetu. Pomocne i przydatne. Ale w drugą stronę to już jest jakaś pomyłka i niepotrzebne mieszanie usług, których przeznaczenie jest zgoła odmienne.

Obawiam się, że jak tak dalej pójdzie i zapoczątkowana rok temu integracja usług Google, nabierze jeszcze bardziej niebezpiecznego dla prywatności użytkowników kierunku, może to odbić się niekorzystnie na popularności tej najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie.

Jeśli jednak chcecie dostać się do grona pierwszych użytkowników tej nowej usługi, można się tam zapisać odwiedzając stronę http://g.co/searchtrial.