38

NASA publikuje plan powrotu na Księżyc, SpaceX w tym czasie ma lądować na Marsie

NASA wreszcie zaczyna głośno mówić o swoich planach związanych z powrotem ludzi na Księżyc. W sieci pojawiła się obszerna prezentacja, wraz z dokładnie rozpisanym planem jak i kiedy taka misja miałaby się odbyć. Szybkość tego powrotu wydaje się tutaj najważniejszym kryterium ale i tak ma to nastąpić dopiero za blisko 10 lat.

Ludzie na Księżycu w 2028 roku

Trudno powiedzieć dlaczego NASA nagle wykazuje tak ogromne zainteresowanie Księżycem, wygląda na to, że ktoś w amerykańskiej administracji stwierdził, że nie mogą „stracić” naszego naturalnego satelity na rzecz Chin. W związku z tym pojawił się dokładny plan, w którego realizacji mają pomóc prywatne, amerykańskie przedsiębiorstwa. Co ciekawe jeszcze w tym roku NASA chce wysłać na Srebrny Glob małe komercyjne łaziki, które będą miały wykonać specyficzne zadania, w ramach misji zleconych przez agencję.

W wielkim skrócie NASA najpierw planuje zbudować na orbicie Księżyca bazę wypadową, tzw. gateway, który będzie niczym innym jak stacją kosmiczną podobną do ISS. W kolejnych latach przetransportowane zostaną na nią kolejne moduły mieszkalne i docelowe pojazdy, które pozwolą wylądować na powierzchni. Sam pojazd ma być trójczłonowy i podobnie jak sama stacja zostanie zbudowany z kilku elementów wyniesionych przez różne rakiety. Załoga lądownika ma być aż czteroosobowa, a zapasy mają pozwolić na funkcjonowanie na powierzchni Srebrnego Globu nawet przez tydzień. Po wykonanej misji astronauci mają wrócić do stacji kosmicznej, pozostawiając część swojego pojazdu na powierzchni, tak jak to miało miejsce w przypadku misji Apollo.



SLS i Orion to klucz, a są nadal w powijakach

Wszystko to pięknie wygląda na papierze, ale praktyka mówi zupełnie co innego. Kluczowym elementem w planach NASA jest system SLS oraz statek kosmiczny Orion. Oba projekty mają ogromne opóźnienia i nie jest wcale pewne czy do 2020 roku SLS zaliczy chociażby jeden start. Mimo wszystko będzie to potężna rakieta, która dorównywać będzie Saturnowi V wykorzystywanemu podczas misji Apollo. Pocieszający jest jednak fakt, że NASA przynajmniej część z elementów stacji i lądownika będzie mogła przetransportować na orbitę Księżyca przy pomocy komercyjnych rakiet takich jak Falcon Heavy czy New Glenn, który powinien być gotowy do 2020 roku.

Trzeba jednak pamiętać, że póki co to tylko plany, NASA czeka na projekty poszczególnych elementów w ramach zorganizowanego konkursu. Jego wyniki mamy poznać już w połowie tego roku, a wśród zainteresowanych firm, które uczestniczyły w ostatnim panelu związanym z programem NextSTEP znajdziemy między innymi Blue Origin, SpaceX, Lockheed Martin, Boeing czy  Northrop Grumman. Tempo prac wygląda więc na iście zabójcze, ale pewnie dlatego między rozpoczęciem budowy stacji księżycowej w 2024 roku, a właściwym lądowaniem na powierzchni satelity ma minąć aż 4 lata. Swoją drogą jakiś czas temu pisałem, że firma Jeffa Bezosa pracuje nad lądownikiem księżycowym Blue Moon, więc może teraz projekt ten ujrzy światło dzienne?

A co jeśli Musk poleci na Księżyc szybciej?

Jeśli plany NASA mielibyśmy nazwać ambitnymi, to plany Elona Muska i SpaceX trzeba by było nazwać szalonymi. W czasie gdy NASA będzie wracała na Srebrny Glob, Starship ma być już na Marsie, tak przynajmniej zakłada dotychczasowy plan. Ba w 2023 roku Starship ma już przelecieć wokół Księżyca i wrócić na Ziemię, a teoretycznie może być też w stanie wylądować na jego powierzchni. Jeśli to miałoby być możliwe, to może nie me sensu budować małego lądownika? Ciekawy jestem czy w ramach konkursu NASA pojawi się jakiś projekt od SpaceX.

Nie można jednak zapominać, że Starship też ma bardzo ambitny harmonogram prac, póki co nie wygląda to źle. Silnik Raptor, czyli jeden z najważniejszych elementów tego projektu jest już gotowy i testowany. W ciągu kilku miesięcy powinien odbyć swoje pierwsze loty wraz z Starship hopperem. Prace nad rakietą SuperHeavy też trwają, jeśli SpaceX nie zabraknie pieniędzy to jestem całkiem optymistycznie nastawiony, chociaż w lot na Marsa w 2022 roku nie chce mi się wierzyć.